8

Szczoteczka do zębów z aplikacją może być fajna. Kilka tygodni z soniczną szczoteczką Lebooo

Ostatnie tygodnie w mojej łazience gościła soniczna szczoteczka Lebooo ze wsparciem aplikacji AI Life od Huawei, która trafia właśnie oficjalnie do polskiej dystrybucji. Ciekawe doświadczenie i fajna aplikacja, ale... w niektórych aspektach dość kłopotliwa.

Elektryczne szczoteczki do zębów są w moim życiu od kiedy pamiętam. Pierwsze modele Oral-B pojawiły się w domu gdy byłem dzieckiem i… tak naprawdę towarzyszą mi po dziś dzień. Po drodze zmieniały się oczywiście modele, technologie i końcówki. Nowy model od Lebooo jest pierwszą soniczną szczoteczką z której miałem przyjemność korzystać. Jednocześnie była pierwszą szczoteczką z towarzyszącą jej aplikacją, która — w mojej opinii — miała sens.

Jako że nie jestem specjalistą od higieny jamy ustnej, na temat samej specyfiki szczoteczki i jej skuteczności nie będę się wypowiadał. Tutaj mogę w najlepszym wypadku podzielić się marketingowymi sloganami. Po kilku tygodniach korzystania ze szczoteczki sonicznej Lebooo na co dzień skupię się nie na jej sonicznych możliwościach, a aspektach technologicznych. Myślę, że dla wszystkich poszukujących informacji na temat urządzenia na AntyWeb to właśnie one będą kluczowe.

Szczoteczkę soniczną Lebooo można zsynchronizować z aplikacją AI Life od Huawei (chiński gigant odpowiedzialny jest za aspekty inteligentne urządzenia). Ale tutaj pojawiły się schody. Jako że moim głównym smartfonem od lat pozostaje iPhone, naturalnym było udanie się po odpowiednie oprogramowanie do App Store’a. Aplikacja, owszem, jest — ale najnowsza wersja nie obsługuje urządzenia. Skoro iPhone nie podołał, czas na Androida. Aplikacja dostępna w Google Play najwyraźniej również nie podołała. Z pomocą przyszedł kod QR w instrukcji, który prowadził na stronę Huawei. Tam pobrałem najnowszą wersję aplikacji — bingo. Teraz jeszcze tylko rejestracja Huawei ID (tutaj też uwaga – nie stworzycie go bez numeru telefonu, bo nawet wybierając opcję z identyfikacją mailową – bez potwierdzenia SMS nie uda wam się sfinalizować tworzenia nowego konta)

Moje doświadczenia związane z synchronizacją smart urządzeń są… delikatnie mówiąc – umiarkowane. Soniczna szczoteczka Lebooo to sprzęt, który nie sprawił w tym aspekcie najmniejszych problemów. Po tym jak miałem już konto i odpowiednią wersję aplikacji, smartfon w mgnieniu oka znalazł szczoteczkę. Kilka stuknięć palcem w ekran i gotowe. No a skoro gotowe, to można przejść do korzystania z urządzenia w pełni.

Soniczna szczoteczka Lebooo — mycie zębów z instruktażem w czasie rzeczywistym

„Grywalizacja” każdego aspektu życia to żadna nowość. Użytkownicy podobno lubią walczyć o punkty i możliwie jak najlepsze wyniki. Podobno, bo nie ukrywam, że… na mnie to niespecjalnie działa. Nie mam potrzeby rywalizować z kimś, a z samym sobą tym bardziej. Mimo wszystko pamiętam jak koszmarnie niewygodny był stojak na smartfon w szczoteczce Oral-B i jak bardzo nie trafiała do mnie tamtejsza aplikacja towarzysząca całemu procesowi. Tutaj nie ma takich problemów — smartfon może leżeć gdzie chcemy, a głównym zadaniem aplikacji jest zadbanie o to, abyśmy możliwie jak najstaranniej i najlepiej zadbali o higienę jamy ustnej. Aplikacja krok po kroku przeprowadza nas przez cały ten proces, sygnalizując konieczność zmiany miejsc które szczotkujemy.

  1. tryb czyszczenia – codzienna higiena jamy ustnej;
  2. tryb wybielania i rozjaśniania – usuwanie przebarwień i wybielanie zębów;
  3. tryb wrażliwy – delikatny tryb dla osób o wrażliwych dziąsłach;
  4. tryb pielęgnacyjny – dla osób o wrażliwych zębach;
  5. tryb personalizacji – umożliwia dostęp do rozszerzonych ustawień.

Między trybami możemy przełączać się ręcznie, albo skorzystać z aplikacji, gdzie wybieramy jedną z opcji (czyszczenie, wybielanie, delikatne czyszczenie, pielęgnacja dziąseł, spersonalizowany). Na smartfonie też wybieramy miejsce w którym rozpoczynamy mycie zębów. Standardowo miejscem początkowym jest lewa, dolna, strona — ale możemy to dowolnie zmodyfikować. Co ważne — gdy podczas mycia zapędzimy się „za daleko” w kwestii mytego obszaru, aplikacja nas o tym powiadomi. Podobnie jak wtedy, gdy będziemy cały proces (w jej mniemaniu) przeprowadzać… nie do końca poprawnie. Za szybko, za wolno — program da nam o tym znać.

Jakie asy w rękawie jeszcze ma aplikacja do obsługi szczoteczki sonicznej Lebooo?

Mycie zębów z aplikacją brzmi abstrakcyjnie, ale po kilku dniach doskonale znałem wszystkie instrukcje na pamięć i bez patrzenia na ekran smartfona dawałem sobie doskonale radę z instrukcjami serwowanymi w AI Life. Ale dedykowany program na telefon to nie tylko asystent dbający o to, abyśmy dokładnie wyszczotkowali zęby. To także cały zestaw rejestrów i raportów, które pozwolą nam przejrzeć rejestrowane wyniki. Ponadto aplikacja przypomni nam że zbliża się czas wymiany końcówki (dentyści zalecają jej wymianę co najmniej raz na trzy miesiące, jeżeli korzystamy ze szczoteczki dwa razy dziennie). Wisienką na torcie jest część ze wskazówkami dotyczącymi szczotkowania.

Soniczna szczoteczka Lebooo – jakość i wykonanie

Szczoteczka soniczna Lebooo robi naprawdę dobre wrażenie. Solidna konstrukcja, kilkadziesiąt myć na jednym ładowaniu baterii, niewielka i wygodna. Zarówno do codziennego użytkowania, jak i w podróży. Patrząc na konkurencję — faktycznie można byłoby zadbać o dedykowane etui podróżne (nawet bez ładowarki, bo urządzenie wytrzyma kilkadziesiąt dni na pełnym ładowaniu), tym bardziej, że polska cena urządzenia nie powala. Jak czytamy w oficjalnej wiadomości prasowej, szczoteczka soniczna Lebooo będzie kosztować 299 złotych. Na otarcie łez dobra informacja — w pudełku znajdziemy 3 wymienne końcówki. W oficjalnym sklepie Huawei można będzie dokupić kolejne, choć na tę chwilę nie są znane jeszcze ich ceny.

Po kilkudziesięciu dniach z soniczną szczoteczką Lebooo trudno mi się do czegokolwiek przyczepić. Urządzenie w najbliższych dniach trafi oficjalnie do polskiej dystrybucji, ale szybki przegląd sklepów z kuponami i promocjami pokazuje, że jest już grono polskich użytkowników, którzy w ofertach specjalnych nabywali ten sprzęt w promocji za niemal 1/3 rekomendowanej polskiej ceny sprowadzając go z Chin. Czy debiutującej na naszym rynku szczoteczce uda się przebić przez popularne od dawna modele Xiaomi? Czas pokaże.

Jeżeli zależy wam na funkcjach smart, to warto wziąć pod uwagę kwestię dostępności aplikacji. W chwili publikacji wpisu te asy w rękawie pozostają poza zasięgiem użytkowników iPhone’ów, zaś dostępna w największym sklepie z aplikacjami wersja aplikacji także nie pozwoli połączyć się ze szczoteczką. Chciałbym wierzyć że to kwestia cierpliwości, ale biorąc pod uwagę fakt, że ostatnia aktualizacja AI Life na iOS miała miejsce ponad rok temu — obawiam się, że rzeczywistość wcale może nie być taka kolorowa.