7

Ta usługa abonamentowa da Wam o wiele więcej niż Netflix czy HBO GO. SmartBee Club to świetny pomysł

Jakiś czas temu dostaliśmy wraz z synem zaproszenie na pokaz SmartBee Club. Przyznaję, że wcześniej nie słyszałem o tym projekcie, pomyślałem więc - o, po prostu sobie razem gdzieś pójdziemy. Potem przyszedł zestaw prasowy i spędziliśmy z nim naprawdę udany wieczór. O co chodzi? O eksperymenty naukowe podane w bardzo przystępnej formie i ...masę frajdy.

„Nauka to zabawa – SmartBee Club”. O co w tym chodzi?

SmartBee Clu to polski program edukacyjny oswajający dzieci w wieku wczesnoszkolnym z dziedzinami STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics) – czytamy w informacji prasowej. W praktyce polega to na tym, że różnego rodzaju eksperymenty podawane są młodemu odbiorcy w bardzo przystępnej formie. Zespół ekspertów przygotowuje je tak, by dzieci od 8 roku życia mogły wykonywać je wspólnie z rodzicami, poznawać chemię, matematykę, fizykę i wszystkie związane z nimi ciekawostki w formie zabawy. Choć w praktyce to po prostu fajnie przygotowane eksperymenty, których walor edukacyjny naprawdę ciężko przeoczyć.

Brzmi trochę enigmatycznie, w dodatku już w tytule napisałem o abonamencie.

Otóż cały projekt przyjmuje właśnie taką formę. Po dołączeniu do klubu SmartBee (i opłaceniu abonamentu, z którego można w każdej chwili zrezygnować – nie ma żadnych okresów wypowiedzenia czy czegoś podobnego), kadżego miesiąca klubowicz otrzymuje nowy zestaw z trzema eksperymentami naukowymi. Znajdzie tam odpowiednie odczynniki, narzędzia i ilustrowane instrukcje. Doświadczenia w każdym z zestawów połączone są tematycznie, dodatkowo online można zapoznać się z sympatycznymi materiałami wideo z udziałem maskotki projektu – pszczółki Beezy i młodej badaczki Fizzy.

Na przykład w eksperymencie z cieczą nienewtonowską dzieci nie tylko nauczą się wykonywać ją samodzielnie i na własne oczy przekonają o jej niezwykłych właściwościach, ale też dowiedzą się, gdzie taka ciecz występuje w naturze i jakie może mieć zastosowanie w nowoczesnych technologiach.

W każdej przesyłce znajdziemy też marker do rozszerzonej rzeczywistości. Zadziała on z aplikacją na smartfona – można w ten sposób na przykład przyjrzeć się wirtualnej strukturze lodu.

Twórczyniami SmartBee Club są trzy siostry z Poznania – Joanna Ossowska-Rodziewicz, Agnieszka Ptaszyńska i Dorota Ossowska. Poszczególne eksperymenty wymyślają i opracowują naukowcy: chemiczki dr Kalina Dyba i dr Iwona Płowaś-Korus oraz fizycy dr inż. Krzysztof Hyżorek i dr inż. Łukasz Lindner.

Przerabiałem kilka zestawów “małego chemika”, które można nabyć w sklepach z zabawkami. Raz ledwo doniosłem pudełko do domu, bo jego zawartość prawie wypadła jeszcze po drodze, innym razem plastikowe elementy wyglądały, jakby wycinała je uszkodzona maszyna. Zapewne mam pecha, ale już przeglądając tego typu produkty w Empiku czy Smyku samo pudełko nie zachęca do zakupu, a ceny symboliczne raczej nie są. W zestawie SmartBee Club nawet mała plastikowa pęseta wygląda dobrze, w dodatku instrukcja jasno pokazuje co do czego służy, nie miałem więc żadnych kłopotów z przeprowadzeniem testowego eksperymentu z poliakrylanem sodu, z którego zrobiliśmy z synem nietopiący się śnieg. To samo z bardzo fajną prezentacją przeprowadzoną na pokazie prze Piotrka i Olę z Crazy Nauka podczas której dowiedzieliśmy się jak działa zjawisko pamięci kształtu nitinolu.

Dzieciaki wręcz piszczały z zachwytu, bo tego typu rzeczy raczej w szkołach się nie pojawiają i można je zobaczyć jedynie na YouTube. Z tego, co widziałem na prezentacji, obecnym rodzicom zarówno pomysł, jak i wykonanie też bardzo się podobały.

Wiadomo, że takie eksperymenty nie trwają wiecznie, część zestawów nadaje się do jednorazowego użytku (czy raczej jednorazowego doświadczenia), ale jeśli chodzi o tego typu wspólne zabawy, te będę wspominał najlepiej. Szczególnie, że mój syn bardzo lubi eksperymenty i czasem przeprowadza takowe w łazience – ma zestaw probówek, wlewa do nich różne domowe ciecze i sprawdza co z tego wyjdzie. Uspokajam, nie dałem z siebie zrobić królika doświadczalnego i ich nie piję. Gdybym miał więc porównać SmartBee do Club do czegoś, co już znam – wskazałbym chyba na warszawskie Centrum Nauki Kopernik. Tyle tylko, że bez kolejek, tłumów, zepsutych eksponatów i podane pod same drzwi.

Warto też dodać, że wszystkie eksperymenty projektowano z myślą o wspólnym spędzaniu czasu z dzieckiem, to bez wątpienia ogromny plus, szczególnie w dzisiejszych czasach. I to się udało, bo dwa pokolenia dobrze bawią się przy tej samej czynności.

Nie tylko abonament, są też pojedyncze zestawy

Z założenia SmartBee Club to usługa abonamentowa. Koszt miesięcznej subskrypcji to 149 złotych. Nie jest to niestety mało i pod tym kątem porównanie z Netfliksem czy HBO GO z tytułu tego artykułu raczej nie ma racji bytu. Przyznaję – trochę szkoda, że nie jest to niższa kwota, ale też nie bardzo mam porównanie do innych tego typu produktów, ciężko więc tak obiektywnie ocenić, czy to dużo, czy mało. Fajne jest natomiast to, że kwota jaką trzeba zapłacić co miesiąć będzie maleć co kwartał, ostatecznie dojdzie do 99 złotych, o ile oczywiście będziecie wytrwałymi klubowiczami. Tak, jak wspomniałem wcześniej – z subskrypcji można zrezygnować w każdym momencie, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. O wiele lepsza opcja niż w przypadku choćby karnetów na siłownię.

W ofercie znajdziecie też pojedyncze, jednorazowe zestawy Premium BeeBox zawierające 4 i więcej doświadczeń za 249 zł oraz Mini BeeBoxy z jednym eksperymentem za 89,99 zł.
Warto dodać, że produkty spełniają wszelkie normy prawne prawa polskiego jak i unijnego. Jak zapewnia producent, są bardzo bezpieczne. Ja dodam od siebie, że jakościowo jest naprawdę świetnie – a mam porównanie z zestawami ze sklepów dla dzieciaków. Kompletnie inna bajka. Tu wszystko jest fajnie zapakowane, dobrze przygotowane, porządne i schludne, czego nie można niestety powiedzieć o zestawach typu „mały chemik”.

Oczywiście nikogo nie namawiam, nie mówię też że jest tanio – po pokazie i prasowym zestawie testowym sam jednak zdecyduję się na próbę na abonament, bo bawiliśmy się z synem przednio i jestem pewien, że nauczył się już więcej niż na nauczy lekcjach chemii, które rozpoczną się w jego szkole za kilka lat. No chyba, że w coś się w podstawówce zmieniło, bo ja nie nauczyłem się chyba niczego – a same zajęcia chemii były nudne jak flaki z olejem.

Jak i gdzie? Zestawy i subskrypcję zamówicie na stronie SmartBee Club.