programista ios
12

Dla Apple każda śledząca użytkownika strona będzie niebezpieczna. W Google łapią się pewnie za głowy

Jeżeli wciąż powątpiewacie w politykę Apple skupiającą się na prywatności i bezpieczeństwie użytkowników — to może nadchodzące zmiany Was nieco bardziej do nich przekonują.

Apple na każdej swojej konferencji konsekwentnie skupia się na prywatności. To fraza klucz, która powtarzają jak mantrę na wszystkich możliwych prezentacjach, przy każdym produkcie i usłudze, którą przedstawiają swojej widowni. Prawda jest taka, że z najwiekszych graczy — sam najbardziej ufam właśnie Apple (za nim jest Microsoft, a Google daaaleko w tyle) — i wiem, że nie jestem w tym jedynym. Jak pewnie część z Was pamięta: firma kilka lat temu postanowiła utrudnić śledzenie użytkowników twórcom stron internetowych. Intelligent Tracking Protection (ITP) trafiło do ich przeglądarki i… reklamodawcy zaczęli tracić miliony dolarów. Działało. Ale to nie było ich ostatnie słowo w tym temacie.

Nie jedna funkcja, a cała polityka — Apple mówi „nie” śledzeniu użytkowników

Apple wyraźnie zaznacza po której strony barykady stoi w tym temacie — i raz jeszcze udowadnia, że bezpieczeństwo użytkowników traktuje jak najbardziej serio. I wkrótce chce ograniczyć (uniemożliwić?) wszystkie formy śledzenia użytkowników tak bardzo, jak to tylko możliwe. Do tego stopnia, że wkrótce w ich przeglądarce mają pojawić się zapytania na temat tego, czy… osoba z niej korzystająca wyraża zgodę na to śledzenie i z całą odpowiedzialnością się na nie zgadza. Coś, co przywodzi na myśl ostrzeżenie przy uruchamianiu strony internetowej, która może stanowić potencjalne niebezpieczeństwo.

Na tę chwilę wiadomo też, że Apple zrobi co tylko w ich mocy, by podziałać z technologiami, mającymi zapobiegać śledzeniu użytkowników — eliminując je jedna po drugiej. Pod znakiem zapytania pozostają jednak te, dzięki którym działają tzw. paywalle: czy takowe też będą według Apple zakazane?

Widać w tym konsekwencję

Apple może i nie jest pierwsze w dbaniu o prywatność — wcześniej podejścia w tej kwestii rozpoczęła już Mozilla. Jednak zasięgi Apple, a tym samym — popularność Safari, które jest podstawową przeglądarką — pozwalają robić to na dużo większą skalę niż kiedykolwiek.

Źródło