96

„Jakim zaimkiem osobowym mam się do Ciebie zwracać?” Czy każda aplikacja powinna to porządkować?

Slack wprowadza możliwość ustalenia, w jaki sposób inne osoby powinny się do nas zwracać. Jest to jak najbardziej przydatna funkcja, jednak powody jej wprowadzenia nie są niestety już takie dobre.

Jeżeli popatrzymy na współczesne społeczeństwo i to sprzed 100 lat nie da się nie zauważyć, że mamy dziś dużo większą świadomość tego, jak różni jesteśmy jako ludzie. Mamy wśród nas osoby o różnych wierzeniach, poglądach, preferencjach żywieniowych, orientacjach, czy też ludzi z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Dlatego przestrzeń publiczna, miejsca pracy i cyberprzestrzeń wciąż ewoluują, a często motorem napędowym tej ewolucji jest chęć zapewnienia wszystkim możliwie komfortowych warunków. Jednak nie wszystkie aspekty takiej ewolucji są przyjmowane w ten sam sposób. O ile np. chyba nikt nie ma problemu z przepisami o wolności wyznania, podjazdami dla osób na wózkach czy wypukłymi liniami na chodniku mających ułatwić poruszanie się niewidomym, to w takich kwestiach jak chociażby seksualność i płeć wciąż jesteśmy bardzo podatni na kontrowersje. Sprawy nie ułatwia fakt, że wiele elementów, które faktycznie mogą pomóc uczynić środowisko dużo bardziej przyjaznym dla niektórych mniejszości wydaje się być wprowadzana w oparciu o to, co jest akurat modne.

He/him/his – nowa funkcja Slacka na pewno będzie PRZYDATNA

Jak donosi Androidcentral, Slack, program służący do komunikacji w przedsiębiorstwach, wprowadza właśnie nową funkcję, pozwalającą każdemu ustalić, w jaki sposób powinniśmy się do danej osoby zwracać. Można będzie więc ustalić różne zaimki – męskoosobowe, żeńskoosobowe i, jeżeli ktoś oczywiście chce, nie wskazujące na płeć. I teraz tak – oczywiście możecie pomyśleć tak jak ja, że w naszym języku funkcja ta będzie jedynie przydatna dla osób transseksualnych, ponieważ w innym wypadku płeć bardzo łatwo ustalić patrząc po prostu na imię. Krzysztof – facet, Ilona – kobieta etc. Można więc potraktować tę funkcję jako pewnego rodzaju manifest Slacka odnośnie wspierania osób transseksualnych.

Na szczęście, rozmawiając z kolegami z redakcji, uświadomiłem sobie, że problematyka może być bardziej złożona. W końcu nie wszędzie na świecie płeć jest warunkowana imieniem i w niektórych sytuacjach może dojść do nieprzyjemnej sytuacji, w której, pracując w olbrzymiej korporacji będziemy rozmawiać z daną osobą przez długi czas, aby w pewnym momencie zdradzić, że pomyliliśmy jej płeć. Wiele imion, nie tylko w języku angielskim, nie bowiem jest przypisanych do danej płci. Dlatego też, z tego powodu myślę, że zmiana na Slacku jest jak najbardziej na plus. Nie tylko bowiem ułatwi pracę i pozwoli uniknąć wpadek, ale też – jeżeli ktoś chciałby, by zwracano się do niego inaczej niż sugeruje jego imię bądź też jest osobą niebinarną – uczyni miejsce pracy przyjemniejszym dla osób transseksualnych.

Pytanie: czy Slack wprowadziłby to, gdyby nie trwająca medialna burza?

Jak już wspomniałem – nie ma dyskusji, że temat osób transseksualnych jest drażliwy i obecnie – medialnie bardzo nośny. Obecnie właśnie „w modzie” jest temat wspomnianych zaimków i tego, jak zwracać się do osób które nie identyfikują się z żadną płcią. Sprawie nie pomaga fakt, że „nagle” niektórzy znani celebryci zaczynają identyfikować się jako osoby niebinarne i bardzo mocno rzuca się w oczy, że powodem takiej decyzji w dużej mierze może być (w mojej opinii) chęć zdobycia medialnego rozgłosu. Dlatego bardzo ciężko jest mi uwierzyć w to, że takie portale jak Instagram (który również niedawno wprowadził zaimki) czy Slack robią taką zmianę akurat teraz z własnej woli, a nie – ponieważ dzięki temu mogą zyskać kilka punktów w oczach mediów głównego nurtu i osób, które się z nimi zgadzają. Gdyby bowiem taka funkcja została wprowadzona np. 5 lat temu, myślę, że nikt nie zwróciłby na nią uwagi i potraktował jako coś zupełnie naturalnego. Nawet sam Slack na grafikę promującą nową funkcję wybrał osobę niebinarną.

Dlatego teraz moje pytanie do was wszystkich – jeden z konceptów, który narodził się podczas naszej redakcyjnej dyskusji o temacie, to fakt, że taka funkcja jest bardzo potrzebna (szczególnie, jak wspomniałem, jeżeli pracuje się w międzynarodowej korporacji). Pytam, ponieważ moja wrażliwość w tym temacie może być trochę inna – przez całe życie nikt nie pomylił mojej płci (poza kilkoma starszymi paniami w supermarkecie w momencie w którym miałem jeszcze długie włosy) i nie uważam, by takie zajście było na tyle niszczące dla psychiki, by budować dziś taką narrację dookoła wspomnianych zaimków. Przemawia za tym fakt, że gdyby faktycznie fakt pomylenia płci był tak znaczący, to funkcję z zaimkami wprowadzono by już dawno temu. Z drugiej jednak strony, może jest to przykład sytuacji, w której pomimo iż powody zmiany są błahe (medialny szum) to efekt w postaci wprowadzenia takich zaimków w każdym komunikatorze będzie pozytywnym efektem dla wszystkich.

Czy każdy komunikator powinien ustalać, jakie są zaimki osobowe ludzi, z którymi rozmawiamy?