28

Sikor dla Borewicza, czyli ciekawy renesans polskiego designu

Patrząc na popularność przygód brytyjskiego agenta Jamesa myślę, że przyszła pora reaktywowania naszego porucznika Borewicza, Sławomira Borewicza z „07 zgłoś się”. Okazja ku temu jest idealna, no dobra, trochę sprzyjająca, a to za sprawą Skyfall i polskiego zegarmistrza. W ostatniej części James jeździł Astonem DB5, a na ręku miał Omegę Seamaster Planet Ocean 600M ”SKYFALL” […]

Patrząc na popularność przygód brytyjskiego agenta Jamesa myślę, że przyszła pora reaktywowania naszego porucznika Borewicza, Sławomira Borewicza z „07 zgłoś się”. Okazja ku temu jest idealna, no dobra, trochę sprzyjająca, a to za sprawą Skyfall i polskiego zegarmistrza.

W ostatniej części James jeździł Astonem DB5, a na ręku miał Omegę Seamaster Planet Ocean 600M ”SKYFALL” Limited Edition. Mamy więc powrót do klasyki, rezygnację z gadżetów i czysty realizm. Odnowiony Sławomir też musiałby iść w tym kierunku. Rezygnujemy więc z tradycyjnego Poloneza i zegarka Montana z 9 melodyjkami. Musi być coś bardziej klasycznego. Proponuję Warszawę FSO M-20 i zegarek Warszawę FSO M-20. Co ciekawe, nie ma tu pomyłki

Fascynat sztuki zegarmistrzowskiej z Warszawy – Adam Tomaszewski – uruchomił produkcję zegarków Warszawa FSO M-20. Wzorowane na prędkościomierzu i zegarze Warszawy M-20 urzekają swoim pięknem, a poza tym pokazują, że w Polsce można zaprojektować i wyprodukować coś, co wygląda bardzo dobrze, jest funkcjonalne i nieprzesadnie drogie.

Styl

Jeśli miałbym określić typ zegarka, wrzuciłbym go do worka z napisem: Casual. Jest czymś pośrednim pomiędzy elegancką klasyką i minimalimem, a sportową masywną sylwetką i sikilkonowym paskiem. M20 cechuje niebanalny wygląd, który idealnie nadaje się do mniej formalnych, codziennych ubrań.

Największą jego siłą są:

  • charakterystyczna tarcza,
  • minimalistyczna, odpowiedniej wielkości koperta,
  • niestandardowo przesunięta koronka,
  • polski sentyment do samochodów z PRL-u.

Piękny design

Do testów dostałem egzemplarz przedprodukcyjny (szaro-czarny), który według twórcy ma jeszcze kilka elementów do poprawienia. Dla mnie jednak już w tej wersji jest to warty uwagi egzemplarz sztuki zegarmistrzowskiej. Na pierwszy rzut oka wygląda dość klasycznie, ale wystarczy jedno spojrzenie na tarczę i już wiemy, że ktoś stworzył do z pasją.


Za inspirację do projektu tarczy posłużył prędkościomierz i centralnie umieszczony zegar z deski rozdzielczej Warszawy M20.
Charakteryczyczne cyfry ułożone są w niestandardowy dla zegarków sposób. Nie są one zorientowane pionowo, jak to zwykle bywa, ale w specyficznym odniesieniu do osi zegarka. Umieszczenie ich na ciemnym tle powoduje, że odczytanie położenia wskazówek jest natychmiastowe.


Na środku tarczy znajdują się nazwa producenta, modelu, rodzaju napędu i ilości kamieni. Najważniejszy jednak dla mnie jest fakt, że tuż pod bardzo specyficznym datownikiem odwołującym się do roku 1951, w którym wyprodukowano pierwszą Warszawę, znajduje się napis: Wyprodukowano w Polsce. Może to mały powód do dumy, ale dla mnie ważny i warty uwagi.

Przechodząc do innych elementów warto skupić się na wysokiej jakości materiałów. Na tarczę patrzymy przez szafirowe szkło z wewnętrzną warstwą antyrefleksyjną. Koperta wykonana jest ze stali nierdzewnej 316L, która poprzez zawartość molibdenu ma właściwości antykorozyjne, ale to w zasadzie mało ważny szczegół.

Proporcje wysokości (11,2mm) do średnicy (42mm) są po prostu właściwe, a to właśnie one decydują o tym jak zegarek wygląda na nadgarstku i jak się go używa. Jest widoczny, ale nie dominujący. Swobodnie mieści się pod zapiętym mankietem koszuli. Drażnić może trochę słabo stylizowana koronka. Wygląda trochę jak opona, a z boku posiada logo FSO, jednak nie porywa – po prostu jest.

Dekiel, czyli spodnia część zegarka, zawiera jak zwykle informacje na temat producenta, modelu i typu. Posiada również 8 charakterystycznych głębokich grawerów po obwodzie, które dodają mu charakeru, a jednoczeście odciskają się na nadgarstku, co może trochę drażnić.

Technikalia

Sercem zegarka jest chiński mechanizm automatyczny Sea-Gull, który jedni cenią, a inni wyśmiewają. Ciężko mi się wypowiadać na jego temat nie będąc specjalistą ani nie używając zegarka przez dłuższy czas. Gdyby w środku był mechanizm ETA, czy Unitas nie byłoby gadania. Niestety Sea-Gull czy Miyota ciągle budzą negatywne opinie. Prawda jest jednak taka, że część ludzi kompletnie na to nie zwraca uwagi, a część zgodzi się na Sea-Gull-a licząc się z ceną. Poza tym każdy z mechanizmów jest rozbierany i składany od podstaw w kraju.

Ciekawostki

Pierwszy projekt zegarka powstał na papierze, kolejny w Inkscape, następne kroki to projekt 2D w Draftsight i 3D we FreeCADzie. Co ciekawe później projekt został przeniesiony na model przy użyciu drukarki 3D. Jak widać darmowe oprogramowanie i coraz popularniejszy druk 3D w rękach pasjonatów czynią cuda.

Podsumowanie

Jak powiedział założyciel i właściciel marki Xicorr Adam Tomaszewski:

Warszawa M20 była pierwszym samochodem wyprodukowanym przez fabrykę FSO, a zarazem był to pierwszy produkowany seryjnie samochód w powojennej Polsce. Wybór tego modelu jest czysto symboliczny dlatego właśnie od niego zaczynamy tworzenie projektów inspirowanych polską motoryzacją

Pierwsze egzemplarze wzorowane na Warszawie M20 trafią do sklepów już w grudniu. Mają kosztować 1399zł. Jest to więc całkiem dobry pomysł na prezent pod choinkę. Chyba, że wolicie zaczekać chwilę i kupić chronograf, bo na przyszły rok firma planuje wypuszczenie zegarka nawiązującego swoją stylistyką do kolejnego polskiego samochodu – Syreny Sport.

Pozostaje mieć nadzieję, że Polski rynek mechanicznego zegarmistrzostwa będzie się rozwijał jeszcze dynamiczniej, a zegarek Syrena Sport wyjdzie poza fazę, w której pozostał pierwowzór.
Cieszy mnie bardzo fakt, że kolejny polski producent chce udowodnić że da się zrobić zegarek o niepowtarzalnym wzornictwie z wysokiej klasy materiałami i dobrym automatem, a do tego bez sztucznego pompowania ceny. Biorąc pod uwagę sentyment do starych samochodów i czasów PRL-u, a także cenę zegarek ten ma całkiem spory potencjał wylądowania pod choinkami Polaków. Czy zainteresuje odbiorców zagranicznych? Raczej nie sądzę, ale na stronie xicorr.com znajdziecie inne cudeńka, które mogą to uczynić.