15

Rosja przymierza się do cenzurowania Internetu. Będzie drugi Wielki Firewall?

Kwestia cenzurowania sieci  to dość nabrzmiały problem, który pojawia się we wszystkich państwach, od tych niedemokratycznych, autorytarnych, po te z dojrzałą demokracją. Problemem jest fakt, że internet generuje wciąż nowe zjawiska, które dotychczas nie były objęte regulacjami prawnymi lub zmienia perspektywę postrzegania istniejących już przepisów i zjawisk. Państwa starają się ujarzmić sieć literą prawa, często […]

Kwestia cenzurowania sieci  to dość nabrzmiały problem, który pojawia się we wszystkich państwach, od tych niedemokratycznych, autorytarnych, po te z dojrzałą demokracją. Problemem jest fakt, że internet generuje wciąż nowe zjawiska, które dotychczas nie były objęte regulacjami prawnymi lub zmienia perspektywę postrzegania istniejących już przepisów i zjawisk. Państwa starają się ujarzmić sieć literą prawa, często popełniając błędy (lub robiąc to umyślenie), które można zakwalifikować jako próbę wprowadzania cenzury. Tym razem niepokojące sygnały napływają z Rosji.

O Rosji i próbach lub planach cenzurowania sieci słyszeliśmy niejednokrotnie. Tym razem jednak wydaje się, że tamtejsza władza ostatecznie dopnie swego. Otóż według RiaNovosti jutro w rosyjskiej Dumie pojawić ma się ustawa (a właściwie pakiet zmian do różnych ustaw), przygotowana przez 4 partie będące w parlamencie, która ma ustanowić kontrolę nad treściami pojawiającymi się w internecie.

Nowy indeks ksiąg zakazanych, tfu, internetowa czarna lista ma być wypełniona stronami, które zawierają treści związane z pornografią, narkotykami, promującymi samobójstwa lub ekstremistyczne idee i generalnie stojącymi w sprzeczności z obowiązującym prawem. Twórca takiej strony, ale również dostawcy hostingu, mają dostać 24 godziny na usunięcie zabronionych treści, po tym czasie strona zostanie zablokowana.

Ciekawe jest to, kto będzie mógł wciągać strony na tę listę. Generalnie uprawnienie to będzie przysługiwać sądom, ale również prawdopodobnie Roskomnadzor, rosyjski urząd kontroli mediów i komunikacji. Krótko mówiąc, decyzje będą zapadać na szczeblu urzędniczym.

Już samo to budzić może pewne obawy, a jeżeli dodamy do tego fakt, że w różnoraki sposób można interpretować chociażby owe treści ekstremistyczne, można dopatrywać się w tym nowym prawie ciągotek cenzorskich. Oczywiście nie twierdzę, że tak te przepisy będą wykorzystywane, ale która władza oprze się możliwości cenzurowania niewygodnych treści, jeżeli prawo jej na to zezwala, a brak silnego społeczeństwa obywatelskiego, które jest w stanie złe prawo zakwestionować?

Jeszcze jest nadzieja, że jednak nowe przepisy nie zostaną przegłosowane, ale jest to nadzieja dość nikła. Warto również pamiętać, że rosyjska demokracja i kultura polityczna znacząco się różni od tego, co znamy u siebie i na Zachodzie. Nawet w Rosji pojawią się głosy opozycji, że właśnie powstaje drugi chiński Wielki Firewall.

Wprowadzenie tego prawa nie tylko może być zagrożeniem wolności słowa, ale również prawdopodobnie uderzy w cały rosyjską branże internetową. Nie trudno się domyśleć, że pod takim reżimem strony nie będą zakładane pod .ru.

Ten przykład pokazuje, że państwa wciąż nie są w stanie poradzić sobie z dostosowaniem prawodawstwa do współczesności, której internet jest integralną częścią. Co więcej pokazuje, jak łatwo można ulec pokusie stworzenia prawa, które może prowadzić do cenzury. Już wkrótce przekonamy się, czy nowe prawo wejdzie w Rosji w życie i jakie będzie ono miało skutki dla tamtejszej branży.

 Fota