6

Ribbon – sprzedawaj prosto z serwisów społecznościowych, łatwo, szybko i przyjemnie

Ile razy ktoś ze znajomych ma coś na sprzedaż, tyle razy wrzuca link do najpopularniejszego serwisu aukcyjnego w Polsce na Facebooka. Oczywiście serwis aukcyjny ma swoje zalety i jest najłatwiejszym sposobem na dotarcie z informacją do wielu osób, również nieznajomych. Z drugiej strony jeśli na Facebooku czy Twitterze obserwuje nas dużo osób, łatwiej byłoby sprzedawać […]


Ile razy ktoś ze znajomych ma coś na sprzedaż, tyle razy wrzuca link do najpopularniejszego serwisu aukcyjnego w Polsce na Facebooka. Oczywiście serwis aukcyjny ma swoje zalety i jest najłatwiejszym sposobem na dotarcie z informacją do wielu osób, również nieznajomych. Z drugiej strony jeśli na Facebooku czy Twitterze obserwuje nas dużo osób, łatwiej byłoby sprzedawać bezpośrednio z serwisów społecznościowych, najlepiej za pośrednictwem prostego linku. Właśnie takie rozwiązanie chce zaproponować nam Ribbon.

Impulsem do powstania Ribbon, jak mówi sam twórca, stała się strona Paypala, która ma bardzo wysoki odsetek osób rezygnujących z zakupów w momencie gdy dojdą do realizacji transakcji. Hany Rashwan twierdzi, że sięga ona nawet 95%. Rozwiązaniem tego problemu miał byś sposób na jak najłatwiejsze sprzedawanie przedmiotów i usług bezpośrednio ze stron portali społecznościowych, z jak najmniejszą liczbą komplikacji, co ma przełożyć się na wysoką konwersję.

Zasada stworzenia nowego ogłoszenia jest bardzo prosta. Nadajemy tytuł naszej ofercie, określamy cenę oraz określamy czy sprzedajemy fizyczny przedmiot, elektroniczny (np. coś co można pobrać przez internet) czy usługę. Następnie dodajemy jeszcze zdjęcie i już, gotowe. Teraz wystarczy skopiować krótki link który może wyglądać np, tak rbn.co\iphone lub mieć na końcu kilka cyfr. Taki link wklejamy do Facebooka i Twittera i już, czekamy na ofertę kupna.

Dwa elementy mają spowodować, że zakupy na Ribbon będą naprawdę proste, a zatem bardzo mały procent osób zdecyduje się na zakup, zniechęci się w trakcie procesu realizowania płatności. Po pierwsze, wszystkie informacje jakie musimy wprowadzić, aby dokonać zakupu, mieszczą się na jednej stronie, są ograniczone do minimum i przypominają kartę kredytową, a więc od razu wiadomo jakie dane gdzie wprowadzić.

Po drugie, to co odróżnia Ribbon od konkurencji, to automatyczne rozpoznawanie kontekstu w jakim znajduje się link. W efekcie nie jesteśmy przekierowywani na zewnętrzne strony, aby dokonać płatności. Jeśli link znajdował się na Facebooku, zostanie otwarta strona facebookowej aplikacji, wewnątrz której załatwimy wszystkie formalności. Będzie to wyglądać tak, jak na zrzucie ekranu poniżej. Podobnie będzie w przypadku Twittera i innych portali społecznościowych.

Ribbon utrzymuje się z prowizji od każdego sprzedanego przedmiotu, która wynosi 5% plus 30 centów, co daje około złotówki i wspomniany procent. Jeśli sprzedamy coś za 100zł, na nasze konto trafi 94zł. Oprócz tego nie są pobierane żadne inne opłaty, np. za niesprzedane ogłoszenia. Podczas zakupów Ribbon akceptuje następujące karty kredytowe Visa, Mastercard, Discover, American Express, JCB oraz Diner’s Club, co oznacza, że nawiązał współpracę bezpośrednio z firmami do których należą karty kredytowe, a nie z sieciami płatności, takimi jak Paypal. Rozliczenie, czyli wypłata za nasze sprzedane przedmioty wpływa raz na miesiąc i trafia bezpośrednio na nasze konto bankowe lub konto Paypal.

Serwis jest dostępny na całym świecie, a więc i w Polsce. Przypuszczam jednak, że płatności są realizowane w dolarach i przeliczane na złotówki po kursach bankowych, czyli niekoniecznie korzystnych. Przy jednorazowych transakcjach nie ma to większego znaczenia. Inny problem jest taki, że pomimo otwarcia serwisu dla każdego, niestety nie mogłem założyć konta. Wyświetlał się komunikat „We’re sorry, but something went wrong.” niezależnie od tego czy próbowałem się zalogować za pomocą Facebooka, czy ręcznie wpisywałem adres e-mail i hasło. Być może, mają chwilowe problemy techniczne i niedługo je rozwiążą.

Ribbon wydaje się szczególnie atrakcyjny dla osób, które mają dużo znajomych i dużo subskrybentów na swoich kanałach społecznościowych. Dla przykładu, jeśli ktoś posiada bardzo popularny kanał YouTube i chciałby sprzedawać koszulki ze swoim logo, będzie mógł to uczynić w nowy i bardzo łatwy sposób, nie posiadając sklepu internetowego, albo po prostu dodając nowy kanał sprzedaży. Cały proces wygląda na naprawdę przyjazny dla sprzedającego i kupującego. Drugim dużym plusem jest automatyczne udostępnianie dóbr cyfrowych do pobrania, zaraz po dokonaniu płatności – wygodne.

Źródło artykułu, jak i zrzut ekranu z Facebooka pochodzą z TechCrunch.