Kino Cinema 3D kupione przez Multikino
152

Jak to się dzieje, że płacimy za oglądanie reklam?

Wczoraj dzieliłem się z Wami swoimi przemyśleniami odnośnie do ewentualności wprowadzenia reklam w Netfliksie w zamian za bezpłatny dostęp do serwisu. Pomijając zasadność i opłacalność takiego rozwiązania, co wytknęliście mi zresztą w komentarzach, deal jest jasny - nie płacisz, ale oglądasz nasze reklamy. Ale jak to się dzieje, że kinom udało się nam wmówić, że powinniśmy płacić za oglądanie ich reklam?

Byłem dziś w kinie – robię to rzadko, bo wystarczy mi dostęp do HBO GO czy Netflixa, mogę te pół roku, czy nawet rok poczekać, aż się tam pojawią obecne premiery kinowe, ale poszedłem. Zapłaciłem 29 zł, to o 9 zł drożej niż miesięczny koszt HBO u większości operatorów i 5 zł mniej niż miesięczny koszt dostępu do Netflixa. W obu serwisach nie uświadczycie żadnej reklamy.

Co robią kina? Jeszcze parę lat temu raczyły nas w większości zapowiedziami premier, to akurat lubiłem, mogłem sobie coś z tego wybrać na przyszłość. Zapowiedzi te były przeplatane pojedynczymi reklamami, całość zajmowała może 10, 15 minut. Akceptowalne? Jasne, czasem ktoś się spóźnił i mógł odetchnąć z ulgą, że jeszcze się nie zaczęło.

Jak jest teraz? Z zegarkiem w ręku, tfu, z telefonem w ręku – bite 35 minut reklam, przeplatanych pojedynczymi zapowiedziami premier. Miałem ochotę wstać i wyjść. Skoro to rośnie, ludzie to akceptują, to może w końcu dojdą do godziny?

Powiecie, że najlepszym rozwiązaniem jest przyjść pół godziny po planowanym rozpoczęciu seansu. Ale ja nie chcę wstrzeliwać się w czas bez reklam, bo naprawdę jest ruchomy z tego co słyszę, a nie chcę też spóźnić się na początek, choćby kilka minut, bo to bez sensu. No chyba, że na bilecie miałbym napisane – reklamy zaczynają się dajmy na to o 16:00, a film dokładnie o 16:35.

Zastanawiam się przede wszystkim, jak do tego doszło? Czasy się zmieniają, mamy coraz szerszy dostęp do legalnych treści w sieci, których miesięczny koszt pokrywa się mniej więcej z ceną pojedynczego filmu w kinie, a te zamiast zmniejszać uciążliwość tej atrakcji, wydłużają to dwukrotnie przed seansem.

Ciekawi mnie jeszcze jeden aspekt, Polacy nie chcą płacić za abonament RTV, bo telewizja emituje reklamy i z tego powinna się utrzymywać, ale bez problemu tłumnie ruszają na premiery kinowe, płacą sporo za bilety i tak samo raczą się serwowanymi tam reklamami. Ja podziękuję już zupełnie, poczekam i obejrzę sobie w sieci te nowości za jakiś czas, bez reklam.