5

To najlepszy telefon, którego nigdy nie kupię – recenzja Motoroli RAZR 5G

Przez długi czas twierdziłem, że Motorola RAZR to najlepszy pomysł na składany smartfon. Czy jej następczyni, Motorola RAZR 5G, jest wartym uwagi telefonem?

Nie wszystko w życiu musi być idealnie praktyczne. Jeżeli byłoby, to nigdy nie powstałyby takie rzeczy jak kabriolety, a Wolf Hoffmann nie miałby do dyspozycji arsenału Gibsonów Flying V. Jednak w codziennym życiu przywykliśmy, że decyzje o zakupie podejmujemy na podstawie pewnych obiektywnych, bardzo racjonalnych kryteriów. Jeżeli chodzi o smartfony jest to przede wszystkim stosunek jakości zastosowanych komponentów do ceny. Im lepszy procesor, ekran i im większa ilość pamięci RAM i pojemność dysku – tym lepiej. I nie ma w tym rozumowaniu nic złego. Problem polega na tym, że takie myślenie nie pozwala docenić tego, że przyjemność z użytkowania danego telefonu czasami idzie na przekór jego cechom. Tak jest właśnie w przypadku testowanego przeze mnie smartfona Motorola RAZR 5G. Z racji na niecodzienną konstrukcją telefonu, postanowiłem, że poniższa recenzja nie będzie „typowa” i raczej skupię się w niej na odpowiedzeniu na najczęstsze pytania z jakimi się spotkałem i jakie sam miałem przed rozpoczęciem testów. No to jedziemy.

Czy Motorola RAZR jest trwała?

Tak. A przynajmniej – takie wrażenie sprawiała przez cały czas użytkowania. Zawias chodzi pewnie, nic nie skrzypi, nic nie trzeszczy, można telefon bez problemu otworzyć jedną ręką. I co więcej – to otwieranie jest bardzo satysfakcjonujące. Po zamknięciu ekran jest chroniony przez obudowę (dodatkowym zabezpieczeniem jest także etui Motoroli). Nie znaczy to jednak, że nie bałem się o niego przez cały okres testów. Był to chyba najlepiej chroniony smartfon jakiego kiedykolwiek miałem. Tyczy się to chociażby takich rzeczy jak użytkowanie w deszczu czy uważanie, żeby przebiegający kot nie zrzucił urządzenia z szafki. Podejrzewam, że pomimo tego, że Motorola dużo pod tym względem poprawiła względem poprzedniego modelu, to wciąż nie jest to telefon dla osób, które lubią od czasu do czasu upuścić elektronikę użytkową.

Jak używa się wyginanego ekranu?

Dziwnie i trzeba się do tego przyzwyczaić.  W tym telefonie jest to pOLED o przekątnej 6,2 cala i rozdzielczości 876 x 2142 pikseli. Niby nie powala, ale PPI wynosi (dzięki takim, a nie innym wymiarom) 373, więc nie ma żadnego problemu np. z nieostrymi ikonami. I tak, pofalowanie wyświetlacza czuć pod palcem i to nie tylko w miejscu zagięcia, ale też ok. 1 cm powyżej i poniżej. Choć na początku sprawia to lekki dyskomfort, to łatwo się przyzwyczaić. Poza tym – używa się Motoroli jest bardzo cienkiego, lekkiego smartfona. Jedyny minus tutaj jest taki, że w przypadku obudowy dostarczonej przez Motorole, smartfon nie otwiera się całkowicie „na płasko”, co czuć pod palcami. Nie ryzykowałem jednak używania go na co dzień bez tego dodatkowego zabezpieczenia. Tutaj też warto wspomnieć o bardzo nietypowym ułożeniu klawiszy włączania i głośności. Na plus – nie zapomniano tym razem o gnieździe karty SIM.

Mniejszy ekran – Hit czy kit?

Tutaj mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony rozumiem Motorolę, która chciała uczynić zewnętrzny ekran bardziej funkcjonalnym, jednak niestety ich starania póki co jeszcze nie przynoszą zamierzonych efektów. Co z tego bowiem, że mogę na mini-ekranie obejrzeć film, czy odpisać komuś na messengerze, skoro dla wygody użytkowania i pewności, że się nie pomylę (klawiatura jest naprawdę mała) i tak w 100 proc. przypadków otwieram telefon. Plus – często gesty na tak małym ekranie, szczególnie na zewnątrz gdy chcesz coś zrobić szybko, bywają mocno nieprecyzyjne.

Czy Motorola RAZR jest słaba pod kątem mocy obliczeniowej?

I tak i nie. Na pewno nie da się odmówić, że korzysta ze średniopółkowego modułu Snapdragon 765G i 8 GB RAM, tyle że… w codziennym użytkowaniu tego w ogóle nie czuć. Takie rzeczy prawdopodobnie będą zauważalne dopiero za kilka lat. Dziś flagowe jednostki liczą się przede wszystkim dla tych, którzy intensywnie grają, a Motorola, przynajmniej moim zdaniem, nie jest telefonem do gier. Dlatego mi taka konfiguracja absolutnie nie przeszkadzała. Praktycznie czysty Android śmigał szybko i bez ani jednego zacięcia.

Mała bateria – duży problem?

Motorola RAZR posiada baterię o pojemności 2800 mAh, co nie jest porywającym wynikiem jak na dzisiejsze standardy. Nie oznacza to jednak, że nie da się z tego telefonu korzystać. Tak – trzeba go ładować codziennie i jeżeli się o tym zapomni, bądź uzna, że „przecież jeszcze trochę wytrzyma”, można się bardzo nieprzyjemnie zaskoczyć. Do zestawu dołączona jest szybka, 15 W ładowarka, która potrafi zasilić ogniwo w około 1,5 h.

Motorola RAZR ma tylko jeden aparat. Czy dobry?

Tu przechodzimy do chyba jedynej rzeczy, która tak naprawdę jest w tym smartfonie rozczarowaniem. Wielokrotnie powtarzałem (i powtarzał będę), że wolę smartfon z jednym, aczkolwiek dobrym aparatem, niż wieloma słabymi. Ten w Motoroli ma wszystkie atuty do tego, aby być tym „jednym a dobrym”. 48 Mpix, światło f/1.7, optyczna stabilizacja i projektor ToF powinny zapewniać niesamowite efekty. Tymczasem zdjęcia, zarówno w dzień, jak i w nocy, są poprawne i niestety nic ponadto. W nocy dodatkowo smartfon stosuje tę samą sztuczkę co w przypadku Motoroli Moto G 5G Plus, kiedy próbuje zgadywać, jaki dana rzecz miała mieć kolor. Skutkuje to tym, że kolory na zdjęciach owszem, są, ale nijak nie odpowiadają one rzeczywistości (nie, nie jest tak, że wszyscy kierowcy w Warszawie jeżdżą na wściekle niebieskich LEDach).

Jak z trybem kontynuacji – działa?

Jeżeli nie wiecie, czym jest tryb kontynuacji, chodzi o oprogramowanie, które, jeżeli jakiś program jest odpalony na mniejszym z ekranów, automatycznie uruchamia go po rozłożeniu telefonu. Tutaj to działa bardzo dobrze przez większość czasu, ale ze względu na to, że mniejszy z wyświetlaczy w sumie głównie służy jako zegarek, to nie było wiele okazji, by coś nie zadziałało. To, co natomiast zauważyłem, to częste czkawki urządzenia w przypadku odbierania połączeń otworzeniem smartfona (ulubiona funkcja telefonów z klapką). Tutaj parę razy zdarzyło mi się, że telefon został otwarty, a mimo to – i tak dale radośnie sobie dzwonił.

Jeżeli kupujecie Motorolę, aby zaszokować – nie macie co po nią sięgać

To, co mocno mnie zaskoczyło przy używaniu tego telefonu, to to, że dziś składaki zdają się nie robić już na nikim wrażenia. Kiedy męczyłem się, żeby zgadnąć, gdzie Motorola ma czip NFC (jak się okazało – i tak trzeba ją rozłożyć, żeby zapłacić, bo tak jest najwygodniej) kasjerowi w sklepie nawet nie drgnęła powieka. Tak było ze wszystkimi osobami, przy których używałem ten telefon – znajomymi, przechodniami czy panami kanarami w ZTM. Ot, składa się, wielkie mi mecyje.

Cena? Wciąż zaporowa. Ale…

Motorola RAZR na swoją premierę kosztowała 6499 zł. Dużo, i dużo za dużo, żebym kiedykolwiek rozważał jej zakup. Nie dlatego, że ma takie a nie inne parametry – absurdem jest dla mnie kupno jakiegokolwiek urządzenia za tę kwotę. Jednak wiem, że nie jestem w tym wypadku grupą docelową nowej Motki. Są nią ludzie, którzy dysponują takimi pieniędzmi i szukają urządzenia, które zapewni im zupełnie inny zestaw „doznań”, niż każdy obecny na rynku smartfon. I tu mogę powiedzieć, że pod tym kątem Motorola sprawdza się świetnie.

Podsumowanie – czy Motoroli RAZR przyjemnie się używa?

Tak. Powiem więcej – ten telefon to smartfon, którego używało mi się najprzyjemniej ze wszystkich, które kiedykolwiek testowałem. I to pomimo tego, że nie jest ani najszybszy, ani nie ma najwydajniejszej baterii, ani też nie jest specjalnie ergonomiczny. Ba, większość czynności wykonacie na nim wolniej, niż na zwykłym smartfonie, ponieważ wymagają one tego jednego dodatkowego kroku – otwarcia obudowy. Jednak tak, jak mówiłem na początku, kwestia „praktyczności” nie zawsze jest głównym wyznacznikiem.

Często dobra zabawa jest ważniejsza.

Plusy:

+ design

+ lekkość i kompaktowość

+ szybkość działania

+ (indywidualne) przyjemność z użytkowania

Minusy:

– pomimo ulepszonej konstrukcji telefon wciąż sprawia wrażenie delikatnego i podatnego na uszkodzenia

– aparat mógłby robić lepsze zdjęcia

– cena jest zaporowa

– brak gniazda minijack 

Motorola RAZR 5G – pełna specyfikacja techniczna

  • Wyświetlacz:
    • wewnętrzny: 6.2 calowy pOLED, 876 x 2142 pikseli, 373 ppi
    • zewnętrzny: 2.7 calowy gOLED, 800 x 600, 370 ppi
  • układ Qualcomm Snapdragon 765G z grafiką Adreno 620
  • 8 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wbudowanej,
  • Dual SIM (nanoSIM+eSIM)
  • Android 10
  • Wi-Fi 802.11 b/g/n/ac, 2.4 GHz + 5 GHz, Wi-Fi hotspot, Bluetooth 5.0, LTE, 5G, GPS, NFC
  • USB C 3.1, czytnik linii papilarnych
  • aparat główny: 48MP Quad Pixel, f/1.7, OIS, laserowy autofocus (ToF)
  • aparat w ekranie: 20MP Quad Pixel,f/2.2
  • bateria 2800 mAh, ładowanie 15 W,
  • wymiary:
    • rozłożona: 72.6 x 169.2 x 7.9
    • złożona: 72.6 x 91.7 x 16
  • waga: 192 gramów,
  • cena: 6499 zł