Homeworld: Deserts of Kharak to współczesne wcielenie Homeworlda. Prequel wspaniałej strategii, klimat na miarę Dune'a, fenomenalne udźwiękowienie i klasyka, która przykuwa do ekranu na długie godziny.

RTS-y jako gatunek może nie przeżywają swojego renesansu, ale też nie są martwe. Co i rusz na rynku pojawia się fajna i ciekawa produkcja nawiązująca (lub nie) do klasyki. Taki jest bez wątpienia Homeworld: Deserts of Kharak. Produkcja studia Blackbird Interactive (gdzie znajdziemy kilku weteranów pracujących przy „starym” Homeworldzie) to przede wszystkim klasyczny, sprawdzony gameplay z solidną kampanią, przyzwoitym multiplayerem i fantastyczną oprawą wizualną oraz dźwiękową.

Gra ma już dobrych kilka miesięcy. Dopiero 1 lipca pojawiła się jednak na polskich półkach sklepowych za sprawą Wydawnictwa Techland. Do mnie trafiła przepięknie wydana Edycja Morza Wydm. Składają się na nią: 3 DLC, płyta z (genialnym) soundtrackiem, artbook, poradnik oraz kilka naklejek. Sama gra została natomiast spolszczona (napisy) z całkiem dobrym rezultatem.

Ahoj przygodo!

Kampania dla pojedynczego gracza, która jest główną atrakcją w nowym Homeworldzie rozgrywa się na 100 lat przed wydarzeniami z poprzedniej odsłony. Główną bohaterką prequela jest młoda naukowiec Rachel S’Jet, która dołącza do ekspedycji mającej na celu znalezienie danych niezbędnych do przetrwania planety. Ta bowiem cierpi na postępującą suszę i głód. Pustynia się rozrasta, ludzie umierają. Koalicja musi w dodatku sprostać czoła innemu zagrożeniu – zamieszkującym pustynię Gaalsienom. Nasze zadanie nie będzie zatem łatwe.

I faktycznie poziom trudności w Homeworld: Deserts of Kharak jest dość wysoki nawet na najniższym ustawieniu. Kampania, którą ukończyłem w ok. 9-10 godzin momentami była wyzwaniem, a chwilami frustrowała. Twórcom udało się utrzymać dynamikę i przygotować scenariusz na miarę Homeworlda. A to oznacza, ze historia wciąga jak diabli! Daje się tutaj poczuć ten wspaniały klimat sprzed lat – mimo, że nie znajdujemy się już w kosmosie tylko na bezkresnej pustyni. Nie znaczy to jednak, że emocji jest mniej.

Rozgrywka w głównej mierze opiera się na zdobywaniu surowców, kupowaniu ulepszeń i produkowaniu jednostek. Wszystko to odbywa się na statku-bazy- potężnej mobilnej konstrukcji przypominającej nieco jeżdżący lotniskowiec. Ma ona dużo punktów życia, ale nie jest niezniszczalna, z czego warto zdawać sobie sprawę. W miarę upływu czasu będziemy znajdować artefakty, a te posłużą nam do ulepszania zarówno bazy jak i bohaterów. Ci otrzymają specjalne umiejętności, aby skuteczniej eliminować nieprzyjaciół. Pozostałych jednostek nie ma jakoś szczególnie wiele: trzy lekkie, trzy ciężkie + cała otoczka w postaci pojazdów naprawczych i lotnictwa. To jednak wystarcza, aby prowadzić epickie i pełne rozmachu bitwy – szczególnie, że każdą z nich możemy ulepszać i modyfikować.

 

Batalię możemy prowadzić na wiele sposobów, ale warto najpierw poznać słabe i mocne strony swoich żołnierzy. To potrafi przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Ważne jest też umiejętne wykorzystanie lotnictwa i szanowanie jednostek, bo te przechodzą z nami do kolejnych misji. Z czasem gra staje się zatem prostsza. Nie znaczy to jednak, że Homeworld: Deserts of Kharak wymusza na nas określony styl rozgrywki. Jeśli mamy ochotę na rush w stylu Zergów, możemy śmiało obrać inną taktykę i też osiągniemy swój cel – zakładając oczywiście, że nie brakuje nam sprytu i umiejętności. Przydaje się też wykorzystanie ukształtowania terenu, w myśl zasady – ten, kto jest wyżej, zadaje większe obrażenia. Wszystko to dopełnia mapa strategiczna, na której nasza armia to kolorowe trójkąciki. Wbrew pozorom podczas działań wojennych będziemy zaglądać tutaj bardzo często.

Poza kampanią mamy też do dyspozycji potyczki z komputerowymi przeciwnikami oraz tryb sieciowy. Zasady są proste – eliminacja wszystkich jednostek (lub tylko baz) lub zdobycie wszystkich artefaktów rozlokowanych na mapie. Tych oddano nam do dyspozycji kilkanaście, co powinno na dłuższy czas wystarczyć. Maksymalnie w takim starciu może brać udział sześć armii. Potyczki i multiplayer to również okazja do pokierowania siłami Gaalsienów, których w kampanii tak bardzo nienawidzimy. Warto też wspomnieć o dwóch DLC, które dodają po jednej nowej frakcji. Różnice między nimi nie są jednak jakoś szczególnie kolosalne.

I to właściwie tyle. Chciałbym napisać coś więcej, ale Homeworld nie zaskakuje jakimiś odkrywczymi rozwiązaniami i nie wyznacza trendów. To po prostu klasyka gatunku ubrana w nowe szaty. Ach, szaty!

Cieszy wzrok i słuch

Gra prezentuje się naprawdę dobrze. Szczególnie wrażenie zrobiły na mnie przerywniki filmowe, które częściowo zrealizowano przy użyciu silnika gry, a częściowo z poklatkowych animacji złożonych z malowideł. Efekt jest fantastyczny i wpada w oko. Podczas rozgrywki nie mamy zbyt wiele czasu na podziwianie. Silnik gry pozwala nam jednak na swobodne przybliżanie i oddalanie kamery. Wówczas widać, że modele jednostek prezentują się… poprawnie. Nie jest to jakiś majstersztyk, ale też trudno się do czegokolwiek przyczepić. W połączeniu z całą otoczką, a więc efektami eksplozji, terenem gra jest jednak ładna – przynajmniej, jak na mój gust.

 

Szczególnie dobrze oceniam udźwiękowienie. Twórcy najwyraźniej zdają sobie z tego sprawę, bo na Steam znajdziemy osobny soundtrack (dostępny też w pudełkowej Edycji Morza Wydm, którą wydaje w Polsce Techland). Mocne kawałki doskonale wpisują się w przytłaczający klimat pustkowi. Miejscami przyśpieszają, a miejscami są spokojne i melancholijne. Uwielbiałem sobie je puszczać przed snem.

Fani strategii znów mają w co grać

Homeworld: Deserts of Kharak to klasyczny RTS, solidna produkcja o wielu walorach. Nie uświadczymy tutaj rewolucji czy wyznaczania standardów. Nie jest to też raczej tytuł, który na lata zostanie nam w pamięci. Dla fanów RTS-ów to jednak wystarczająco, bo przedstawicieli tego gatunku nie mamy ostatnio na rynku zbyt wielu. Każda solidna premiera powinna zatem zostać ograna wzdłuż i wszerz, a nowy Homeworld zdecydowanie na to zasługuje!

Ocena: 8/10

Kup Homeworld: Deserts of Kharak w Neonet.pl. Kliknij!