127

Recenzja Dell XPS 13 – Mój Macbook schował się ze wstydu!

Jeżeli chodzi o laptopy, cenię sobie rozwiązania Apple. System operacyjny, który – przynajmniej mnie – bardzo mocno pozwala się skupić na wykonywanej pracy. Może to też przez to, że nie ma możliwości zainstalowania najnowszego Battlefield’a i zrobienia sobie chwili przerwy. Dodatkowo, lekki i bardzo przyjemny dla oka sprzęt pokazujący potencjalnemu klientowi, że nie rozmawia z leszczem. Umówmy się – żeby stać Cię było na przepłacanie za kawałek i5’tki o jakieś 1500 złotych, musisz nie mieć co robić z kasą.

Autorem recenzji jest Tomasz Stopka.

Oczywiście to żart, ale fakt jest faktem, że za cenę najtańszego Macbook Air trzeba zapłacić tyle, co za dobrego laptopa ze średniej półki.

Gdy w grudniu spotkała mnie przyjemność dołączania do programu Microsoft’s First League nie wiedziałem za bardzo czego się spodziewać. Program MFL to pomysł samego CEO Microsoft – Satya Nadella. Ideą programu jest przybliżenie tego co robi Microsoft osobom nieco mniej technicznym przez osoby, które po prostu lubią rozwiązania Microsoft. I tak wśród 21 osób, które biorą udział w programie w Polsce mamy medalistkę z RIO, producenta muzycznego, artystów, grafików, prawdziwych fanów Microsoft (są tacy!!!) no i kogoś takiego jak mnie – gościa, który robi w Internetach. Samo uruchomienie programu Microsoft’s First League powiązane było z przedstawieniem wybrańcom filozofii działania Microsoft na najbliższy czas, które to bardzo mi się podoba. Finalnym punktem programu było przekazanie każdemu z uczestników kilku sprzętów do testowania. Tak się złożyło, że ja w swoje ręce otrzymałem Dell XPS 13. Biznesowy laptop, do biznesowych zastosowań.

Dell kojarzy mi się w niemal wyłącznie z pewną dużą korporacją, w której miałem przyjemność pracować. Tam wszystko było Dell’owskie: klawiatury, myszy, monitory no i oczywiście laptopy. Do tego, każdy sprzęt był aż nazbyt korporacyjny z wyglądu: szary, trochę ciężki, i nastawiony przede wszystkim na wydajność. Wygląd był naprawdę mało istotnym czynnikiem. To samo tyczyło się monitora czy akcesoriów. Mimo wszystko, złego słowa na ten sprzęt powiedzieć nie mogę. Nigdy mnie nie zawiódł.

Tym bardziej gdy otworzyłem pudełko z napisem DELL, a moim oczom ukazał się Dell XPS niemalże zwariowałem. Jak wspominałem wcześniej, Macbook mi się po prostu podoba, ale ten Dell… wow! Ekran praktycznie bez ramki wokół matrycy! Do tego świetnie wyglądająca i jak się okazało bardzo dobrze działająca klawiatura, naprawdę robiły robotę! Wszystko idealnie dopasowane, wyważone. Fakt, czuć było od razu, że Dell jest zdecydowanie cięższy od mojego Air’a, ale omówmy się – Air nazywa się tak nie bez powodu.

Dell XPS – Pierwsze wrażenia

Laptop zapakowany jest w klasyczne kartonowe pudełeczko. Po jego otwarciu otrzymujemy dwuczęściowe pudełko z wytłoczonym znaczkiem Dell. Pudełko zabezpieczone jest przed obiciem poprzez gąbki. Otworzenie pudełka nie należy do najłatwiejszych. Konieczne jest odpowiednie podważenie pudełka tak, aby pokrywy zsunęły się z siebie. Po otworzeniu pudełka widzimy tylko laptopa. Wszelkie papierowe rzeczy, takie jak instrukcja czy gwarancja znajdują się pod specjalnie wyrzeźbionym uchwytem na laptop. W zestawie znajduje się płytka ze sterownikami, kilka książeczek i ładowarka. Czego można byłoby chcieć więcej?

Dell XPS to laptop przede wszystkim dla ludzi, którzy dużo pracują mobilnie. Istnieje możliwość zakupu stacji dokującej, która skutecznie wspomoże nas w pracy stacjonarnej. Jednak od pierwszego momentu, gdy wyjmie się laptop z pudełka, czuć jak wymusza on na nas wyjście gdzieś na miasto. Będąc na mieście, dobrze jest zaopatrzyć się w jakieś rodzaj biurka czy stolika. Niewielkie wymiary Della oraz 13 calowy ekran sprawiają, że tylko na pierwszy rzut oka nie ma absolutnie żadnego problemu, jeżeli chodzi o transport. Problem zaczyna się gdy planujemy go nosić w ręku przez cały dzień. Wtedy okazuje się, że waga może być jednak sporym problemem. Laptop waży sobie jakieś 1,3 kg. Rekompensuje nam to jednak bateria, która przynajmniej na początku pozwoli na spokojną pracę nawet i 8-10 godzin bez ładowania. Czas pracy zależy oczywiście od tego, co będziemy robić.

Pełna specyfikacja Dell XP 13 (9350) to:

  • Procesor: Intel Core i5-6200U (2 rdzenie, od 2.3 GHz do 2.8 GHz, 3 MB cache)
  • Pamięć RAM: 4 GB (SO-DIMM DDR3, 1866 MHz)
  • Dysk twardy: 128 GB SSD M.2
  • Typ ekranu: Matowy, LED, IPS
  • Przekątna ekranu: 13,3″
  • Rozdzielczość ekranu: 1920 x 1080 (FullHD)
  • Karta graficzna: Intel HD Graphics 520
  • Kamera internetowa: 1.0 Mpix
  • Rodzaje złączy:
    • Thunderbolt 3 – 1 szt.
    • Czytnik kart pamięci – 1 szt.
    • Wyjście słuchawkowe/wejście mikrofonowe – 1 szt.
    • USB 3.1 Gen. 1 (USB 3.0) – 2 szt.
    • DC-in (wejście zasilania) – 1 szt.
  • Bateria: 4-komorowa, 7410 mAh, Li-Ion
  • Gabaryty:
    • Wysokość: 15,5 mm
    • Szerokość: 305 mm
    • Głębokość: 235 mm
    • Waga: 1,30 kg (z baterią)

Dell XPS 13 – wielozadaniowość

W Dellu z którego kiedyś, dawno temu korzystałem zachwycało mnie jak w tak relatywnie niewielkim urządzeniu (15 cali) można upchnąć tyle rzeczy. Napęd DVD, czytnik kart SD, z 4 jak nie 6 portów USB 2.0 i 3.0. Do tego jeszcze kilka innych wejść, które już nawet nie pamiętam do czego służyły. Wisienką na torcie była stacja dokująca, która rozszerzała i tak niezłe możliwości laptopa.

W Dell XPS ilość wyjść została ograniczona do niezbędnego minimum. Mam tu na myśli użyteczne minimum. Nie jak w Macbook PRO, gdzie minimum oznacza jedno wyjście USB C. Tutaj mamy możliwość podpięcia oczywiście ładowarki,ale także złącza thunderbolt 3 (mogące służyć na przykład do podpięcia drugiego monitora), 2 wejścia USB 3.0, wejście Jack 3,5mm oraz czytnik kart SD. I już, to wszystko. Jeżeli nie potrzebujecie podłączać dysku zewnętrznego, kabla do telefonu, pendrive’a i innych rzeczy na raz, to taka ilość portów powinna w zupełności wystarczyć.

Dell XPS – ekran i wydajność

Model, który mam do testów to 13 calowy ekran Full HD mogący wyświetlić obraz w rozdzielczości 1920×1080 pikseli. Sam obraz jest ostry jak żyleta. Kolory są tak naturalne, jak gdybym patrzył przez okno. Dziwi jednak, że mimo rozdzielczości FullHD, strony internetowe delikatnie skalują się. Być może to kwestia proporcji samej matrycy, która jest nieco kwadratowa. Laptop napędzany jest procesorem Intel Core i5 6-tej generacji, 4GB RAM i wbudowanym chipsetem graficznym od Intel, model 520. Taka konfiguracja w zupełności wystarczy aby naprawdę intensywnie popracować.

Z racji faktu, że na co dzień pracuję jako specjalista SEO, moja praca opiera się przede wszystkim na edycji kodu stron, obsłudze pakietu biurowego (Word, Excel, Outlook) jak i na programach działających w tle, które to zajmują maksymalnie dużo zasobów. W niektórych momentach mogę mieć uruchomionych kilkanaście zakładek w przeglądarce, kilka sporych arkuszy kalkulacyjnych, duży dokument tekstowy, a w tle funkcjonować będzie program pocztowy wraz z programami wykonującymi analizy pożerające RAM i procesor. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że laptop radzi sobie z takim nawałem pracy całkiem nieźle. W momentach gdy mój Macbook Air dostałby już zadyszki i uruchamiał wentylatory na pełne obroty, Dell XPS ledwo się nagrzewa. Myślałem, czy aby nie spróbować uruchomić na nim jakieś bardziej wymagającej gry, jednak finalnie zrezygnowałem. Dell XPS 13 to nie laptop do grania. To zdecydowanie kombajn do pracy.

Obsługa Dell XPS 13

W Dell XPS 13 z racji rewelacyjnej, cieniutkiej ramki na matrycy, nie uświadczymy kamerki w klasycznym miejscu – na górze. Na początku myślałem, że jej w ogóle nie ma – tak dobrze jest ukryta! Okazuje się jednak, że kamerka została umiejscowiona w lewy dolnym rogu zaraz nad zawiasem. Przyznaję, że z takim rozwiązaniem spotykam się pierwszy raz. Sama kamerka nie posiada żadnych specjalnych udogodnień. Nie pozwoli nam ona na włączenie opcji Windows Hello, czyli na logowanie się poprzez zaczytanie naszej twarzy. Trochę szkoda, bo technologia ta bardzo mi się podoba, a każdorazowe wpisywanie hasła to już nieco męcząca dla mnie konieczność.

Na uwagę zasługuje touchpad. Został wykonany z bardzo przyjemnego w dotyku silikonu. Złapałem się nawet na tym, że częściej wykorzystuję wbudowany touchpad niż myszkę Microsoft Arc, którą także otrzymałem w ramach giftów. Z racji mojego przyzwyczajenia do obsługi komputera w podobny sposób jak Macbooka, postanowiłem dostosować działanie touchpada w taki sposób, jak działa touchad w Macu. Bez żadnego problemu udało mi się ustawić touchpad w dokładniej takiej samej konfiguracji jak ten z Maca. Mam na myśli także większość gestów. Nie wiem jednak czy to problem moich palców, mojego konkretnego modelu laptopa czy przypadłość wszystkich laptopów z tej serii, ale czasami touchpad potrafi zwariować powiększając stronę, aktywując menu kontekstowe lub delikatnie uciekać kursorem podczas próby naciśnięcia touchpada. Są to jednak bardzo sporadyczne przypadki które absolutnie nie ujmują działaniu Della.

Klawiatura – moja drobna bolączka – Dell XPS 13

Będąc przy elementach, które nie do końca mi leżą. Jest jedna rzecz, która mnie w nim dosyć mocno irytuje. Jest to klawiatura. Sama z siebie działa świetnie. Przyciski stawiają delikatny opór, są dobrze podświetlone, a przerwy między przyciskami są bardzo dobrze dobrane. Niestety, przesiadka z klawiatury Apple na klawiaturę Dell’a jest ciężkim przeżyciem. W miejscu w którym dodaje się w Macu „polskie ogonki”, w Dellu mamy CTRL. Kilka razy zdarzyło mi się zapisać coś bezwiednie lub wykasować cały pisany tekst. Na szczęście OneDrive trzymał dla mnie działającą kopię pliku więc nie było żadnego problemu. Kolejna sprawa to dodanie przycisku delete. Zdecydowanie wolałbym rozwiązanie z Maca, gdzie nacisnąć należy CMD+backspace. W przypadku tego laptopa mówimy o przyciskach CTRL+Backspace. Niestety, dodany został malutki przycisk backspace. Mam świadomość, że kwestia użytkowania klawiatury to sprawa absolutnie indywidualna. Ostrzegam jednak, że osoby przyzwyczajone do konfiguracji Mac’owskiej, mogą mieć na początku problemy z obsługą klawiatury.

Na plus, i to bardzo duży, można za to zaliczyć istnienie klawiszy funkcyjnych do obsługi muzyki, jasności matrycy czy chociażby podświetlania klawiszy. Można się szybko przełączyć między klawiszami F1-F12 oraz klawiszami funkcyjnymi poprzez naciśnięcie FN+ESC. Proste rozwiązanie a dosyć pomocne w pracy. Naturalnie Ameryka nie została odkryta poprzez zastosowanie tego rozwiązania, jednak ciężko mi sobie wyobrazić ten konkretny laptop bez tej funkcjonalności.

Dell XPS 13 – moja opinia

To, że Della otrzymałem w ramach akcji prowadzonej przez Microsoft, nie znaczy, że:

a) Recenzja musi być pozytywna,
b) Musiała w ogóle powstać.

Chętnie bym na ten sprzęt ponarzekał i napisał: „no… Microsoft próbował mnie przekupić drogim laptopem, ale nawet tego nie potrafią, haha”. Niestety. Sprzęt jest po prostu dobry. Sama filozofia Microsoft na najbliższy czas, którą przedstawili podczas spotkania rozpoczynającego całą akcję Microsoft’s First League także mi się podoba. W tym momencie mogę z pełną powagą i odpowiedzialnością stwierdzam, że to kawałek naprawdę porządnego sprzętu, z którego dobrze się korzysta i miło się na niego patrzy. Przez czas nie mogłem zdecydować się, z którego urządzenia korzystać na co dzień w pracy – czy wciąż z Macbook Air, czy jednak z Dell XPS 13. Wybrałem Macbooka. Ale nie dlatego, że jest lepszy/ładniejszy. Nie z powodu baterii czy klawiatury. Po prostu nie kupiłem jeszcze przejściówki Thunderbolt3/USB-C do HDMI (lub VGA) żeby móc podłączyć dodatkowy monitor. Moment, w którym zakupię tą przejściówkę będzie dniem, kiedy powoli odstawię Macbooka na półkę.

Zdecydowanie polecam zakup tego laptopa. Jest wart swojej niemałej ceny. Jeżeli jeszcze uda się Wam dorwać wersję z większą ilością RAMU – bierzcie ją natychmiast! Jedynym mankamentem dla co poniektórych może być fakt, że laptop korzysta z Windows 10. Mnie osobiście system ten bardzo się podoba i pamiętając działanie Windows 8 czy nawet 7, system ten to czysta przyjemność. W sumie czytając trochę o tym laptopie w sieci, okazało się, że jeżeli jednak działanie na Windows jest dla Was nie do przeskoczenia, może przekonujące będzie to, że Dell całkiem nieźle wspiera wszystkie te osoby, które chciałyby korzystać z Linuxa na swoim sprzęcie. Ja jednak pozostanę na duecie Windows 10 i MacOS.