19

PS Vita jest do wszystkiego i dobrze jej z tym [polemika]

Rynek przenośnych konsol do gier video ulega od kilku lat ciągłym przeobrażeniom. Od końcówki lat osiemdziesiątych aż do roku, mniej więcej, 2005 sytuacja była jasna i klarowna. Dominowała jedna firma – Nintendo – której rozmaite odmiany Gameboya nie pozostawiały miejsca dla praktycznie żadnej konkurencji. Oczywiście kilka firm próbowało coś zdziałać na tym polu (Sega Gamegear, […]

Rynek przenośnych konsol do gier video ulega od kilku lat ciągłym przeobrażeniom. Od końcówki lat osiemdziesiątych aż do roku, mniej więcej, 2005 sytuacja była jasna i klarowna. Dominowała jedna firma – Nintendo – której rozmaite odmiany Gameboya nie pozostawiały miejsca dla praktycznie żadnej konkurencji. Oczywiście kilka firm próbowało coś zdziałać na tym polu (Sega Gamegear, Atari Lynx, Wondersaw od Bandai), ale ich sukcesy można opisać co najwyżej jako „umiarkowane”. Ten monolit zaczął pękać w połowie minionej dekady, gdy Sony wypuściło swoje PSP, a dodatkowo popularyzować zaczęły się smartfony. Choć i tak Nintendo odpowiednio się do tego przygotowało – ich DS w różnych wersjach znalazł w końcu grubo ponad 125 milionów nabywców. Pozorny status quo od spodu zaczął jednak ulegać zmianom.

Teraz mamy rok 2011. Pokazał on, że nawet gigant o całkowicie niepodważalnej pozycji – Nintendo właśnie – może popaść w tarapaty. 3DS sprzedał się słabo, doszło do bezprecedensowej obniżki ceny (ponad 30% w niespełna pół roku po premierze), a producent zanotował straty. Rekordy popularności biją zaś smartfony i proste, aczkolwiek przemyślane tytuły stworzone prosto na nie. W takim środowisku za kilka miesięcy pojawi się PS Vita – druga przenośna konsola Sony, o której pani Ewa Lalik wyraziła obawy, że będąc do wszystkiego może być do niczego. Wszyscy martwiący się o kondycję tego sprzętu – spokojnie. Jestem tutaj, aby pokazać Wam, dlaczego pani Ewa się myli.

Aby tego dokonać należy najpierw rozłożyć jej tekst na czynniki pierwsze i spróbować wyciągnąć informację dlaczego, zdaniem autorki, to ma się nie udać:

  • Nie sprzedał się 3DS, który miał tę samą cenę na starcie (250$)
  • Popularyzacja smartfonów oferujących rozbudowane, ale tanie dzięki ogromnego zasięgowi gry (np. Gameloft)
  • Krótkie życie baterii PS Vita
  • Przerażająca specyfikacja PS Vita

I to w skrócie byłoby tyle. Jak sobie z tymi argumentami radzimy?

ad 1 – Fakt, że nie sprzedał się jeden produkt z danej kategorii w żadnym wypadku nie powoduje, że nie sprzeda się drugi. W przypadku 3DSa, co zauważa autorka, brakowało gier. Ta jedna i podstawowa wada zadecydowała o, póki co, klęsce tej konsoli. Nie ma absolutnie sensu kupować bezużytecznego sprzętu, a Nintendo dotychczas zadbało o minimalną bibliotekę tytułów, opierając ją niemal wyłącznie na remake’ach. Gracze głupi nie są, oszukać się nie dadzą. Zależnie od regionu – na premierę gotowych było od 8 do 13 tytułów.

Sony podczas zakończonego dziś TGSu zapowiedziało, że w dniu premiery Vity (w Japonii) dostarczy 26 pozycji o szalenie szerokim spektrum tematycznym: od wysokobudżetowych przygodówek (Uncharted), przez strategie (Disgaea), bijatyki (Blazblue, Ultimate Marvel vs Capcom 3), wyścigi (Ridge Racer) po gry sportowe (Everybody’s Golf, Virtua Tennis). I wiele innych. Świeży nabywca konsoli Sony nie będzie miał problemu z wyborem przynajmniej kilku interesujących go gier. Dodatkowo, do końca marca 2012 Sony obiecuje obecność przynajmniej 100 pozycji. Tak, 3DS do dziś się tylu nie doczekał. Nintendo myśląc, że po DSie wszyscy tylko czekają na ich nowość, lekkomyślnie zbagatelizowało prawdziwe potrzeby klientów.

Pani Ewa powołuje się też na argument, że PS Vita za 250$ to wersja okrojona. Bzdura. Nikt nie nazywa wersji podstawowej iPada „okrojoną”. To świadomy wybór chęci lub nie korzystania z 3G. I jeśli na całym świecie będzie jak w Japonii, to już Wam przecież pisałem, że lepiej może być wybrać wersję tańszą.

ad 2 – Smartfony się bardzo spopularyzowały, oczywiście. Wychodzą na nie świetne gry, oczywiście. Ale nijak nie można porównać ich rozbudowania do tego, co oferują konsole przenośne. Wspomniany przez panią Ewę Gameloft specjalizuje się wyłącznie w jednym  – bardzo wiernym kopiowaniu gier z dużych konsol na smartfony. Wiernym w cudzysłowiu, gdyż odtworzenie złożoności rozgrywki nie jest oczywiście możliwe. I tak, mamy „przenośne Halo” (NOVA) czy „przenośne Uncharted” (Shadow Guardian), ale to jedynie namiastki, mało udane klony tego, co możliwe jest na urządzeniu dedykowanym grom.

Daleki jestem od deprecjonowania smartfonów jako urządzeń do grania w ogóle. Sam spędzam z iPhonem nieprzyzwoicie dużo czasu oddając się rozrywce. Ale to jest po prostu COŚ INNEGO. Być może dojdziemy do momentu, gdy uda się połączyć oba urządzenia i tytuły na nie wydawane będą się równoważyć. Ba, z pewnością tak będzie. Z naciskiem na „będzie” – obecnie tak nie jest.

Swoją drogą niezłą ironią losu jest fakt, że wspominane przez panią Ewę „niedzielni graczy” wywodzą się… z konsol właśnie. Na salony zaprosiło ich Nintendo swoimi DSami i Wii. Ale Sony zdaje się celować bardziej w grupę „hardkorową”, zapalonych graczy, których nie ma co lekceważyć. Przeszło 50 milionów sprzedanych Xboxów 360 oraz PS3 pokazuje, że jest komu jeszcze taki sprzęt kupować.

ad 3 – Tutaj mógłbym się pastwić nad całkowitym brakiem wiedzy pani Ewy, która prawdopodobnie nigdy nie zagrała na PSP ani DSie nawet tylu godzin, aby raz wyczerpać baterię (stąd pewnie powyższy argument o podobieństwie gier), ale… Ups, napisałem to.

Tak, PS Vita w trakcie grania ma nie wytrzymać dłużej niż 5 godzin. Ale nic to, gdyż PSP trzymało podobną ilość, a stary DS ledwie kilka dłużej (w porywach do 8). 3DS wynik ma podobny do Vity. Swoją drogą, pani Ewo, jak często ładuje pani swojego smartfona?

A żeby było jeszcze zabawniej – Sony już teraz zapowiedziało zewnętrzną baterię do konsoli, aby móc pograć trochę dłużej.

Uznajmy więc, że ten argument był chybiony i jedźmy dalej.

ad. 4 – Nie bardzo to pojęcie rozumiem. Wystraszyć to ja się mogę nieświeżego kurczaka cuchnącego w lodówce, ale nie specyfikacji konsoli. A już na pewno nie takich zagrań, jak dwie gałki analogowe. Miliony graczy od lat narzekają na ich brak, a gdy się pojawiają – są niefajne? Nintendo do 3DSa wyda nawet specjalną nakładkę takową gałkę zapewniającą.

Nie patrzmy na różnorodność funkcji jako na wadę. To kwestia świadomości użytkownika i intuicyjnego interfejsu. Jeśli uda się to zapewnić, to jeden skorzysta z wszystkich funkcji, a inny poprzestanie na kilku. Nie róbmy z graczy idiotów – PS Vita, na której miałem przyjemność już grać, ich nie przerośnie. Skoro mnie nie przerosła?

Do tego dochodzą jeszcze rozmaite detale, o których dowiedzieliśmy się w ostatnich dniach. Możliwość puszczania swojej muzyki w trakcie grania? Super, przyda się. Pełna integracja z najpopularniejszymi serwisami społecznościowymi? To mus XXI-wiecznego gadżetu podłączanego do sieci. I wreszcie – brak blokady regionalnej. Kupując konsolę już w grudniu w Japonii nie będziemy mieli problemów z późniejszym korzystaniem z europejskiego sklepiku cyfrowego i lokalnych gier na kartach. Aha, 3DS nie oferuje nic z tych powyższych. Przez co nie mogę zaimportować z Japonii interesujących mnie gier, a to skutkuje z kolei coraz grubszą warstwą kurzu na konsoli.

Ale my tutaj tak roztrząsać możemy to jeszcze długo. A spójrzmy może po prostu jak PS Vita została przyjęta na tegorocznym Tokyo Game Show (baaaardzo gorąco). I to nie tak, że mówiono o tym na jednej stronie. Mówiono na wielu. A TGS ponownie pobił rekord frekwencji, ściągając 225 tysięcy osób, które w dużej mierze przyszły spróbować pograć na Vicie, co jednak nie zawsze było możliwe – zdyscyplinowane kolejki od samego rana straszyły długością, nie każdy się doczekał. Przypadek?

Na koniec proponowałbym więc pani Ewie, aby hasło „co jest do wszystkiego…” zastosować rzeczywiście do wszystkiego. Jest jakiś powód, dla którego nie poruszam w swoich tekstach tematów agrarnych. Bo się na nich nie znam.