Moje przemyślenia

Powody dla których Windowsowi 8 może sie nie udać

JR
Jan Rybczyński
19

Wielu moich znajomych ucieszyło się na wieść o tym, że Windows 8 ma zagościć zarówno na komputerach jak i na tabletach. Sam w pierwszej chwili pomyślałem, że to genialny ruch ze strony Microsoftu, których nie ma specjalnych szans na wydanie osobnego systemu tylko na tablety, bo konkurencja zdołała s...

Wielu moich znajomych ucieszyło się na wieść o tym, że Windows 8 ma zagościć zarówno na komputerach jak i na tabletach. Sam w pierwszej chwili pomyślałem, że to genialny ruch ze strony Microsoftu, których nie ma specjalnych szans na wydanie osobnego systemu tylko na tablety, bo konkurencja zdołała się już na dobre rozgościć, ale za to promocja bardzo silnej marki Windows, zwłaszcza po udanym Win 7 i przenoszenie jej na nowe platformy ma jak najbardziej sens. W końcu jeden ekosystem ma wiele zalet w porównaniu do sytuacji, w której każde urządzenie jest całkowicie odrębnym software'owo bytem. Wiedzą o tym choćby użytkownicy sprzętu marki Apple. Po namyśle jednak naszły mnie wątpliwości, czy Windows 8 ma faktycznie duże szanse na zaistnienie na rynku tabletów?

Unifikacja systemu Windows pomiędzy urządzeniami ma dla użytkowników duże znaczenie, pod warunkiem, że pomysł wypali, a rozwiązanie przyjmie się na szeroką skalę. Powodów jest kilka. Wspomniany spójny ekosystem stałby się rzeczywistością dla ogromnej większości właścicieli komputerów osobistych, co znacząco wpłynęłoby na komfort używania urządzeń mobilnych, synchronizowanie ustawień, kontaktów, danych etc.

Zakończyła by się również era rozmaitych ograniczeń dla tabletów. Na najpopularniejszym tablecie na rynku - iPadzie, wykonywanie pewnych prostych czynności, do których przyzwyczaiły nas PeCety jest kłopotliwe, lub całkiem niemożliwe. Nie ma dostępu do folderów, pakowanie i rozpakowywanie plików w celu wysłania ich załącznikiem wymaga zakupu dodatkowej aplikacji. Posiadanie jednego katalogu, do którego sięgałby wiele rożnych aplikacji nie jest możliwe. Brak sprawdzania pisowni (sugerowanie to nie to samo). Brak możliwości odczytania plików z pamięci USB, nawet po zastosowaniu przejściówki, umożliwiającej jej podłączenie, oraz konieczność posiadania specjalnego kabla i oprogramowania, aby wykonać najprostsze czynności takie jak kopiowanie plików czy synchronizacja.

Na wiele powyższych problemów lekiem jest Android, który sam nie jest bez grzechu w innych kwestiach. Tak naprawdę nie ma jednego Androida, tylko setki jego modyfikacji, poczynając od koegzystowania wielu wersji systemu, które nie zawsze zostają zaktualizowane, na  modyfikacjach producentów sprzętu kończąc. W efekcie w zasadzie nie ma dwóch rożnych urządzeń z identycznym Androidem. To pociąga za sobą dalsze konsekwencje.

Windows 8 mógłby być lekiem na problemy spotykane zarówno ze strony iOS jak i Android. Podobnie jak iOS byłby jednym spójnym systemem, fragmentacja nie będzie miała miejsca, za to oferowałby swobodę porównywalną, albo jeszcze większą niż Android, dostarczając opcjonalny, tradycyjny pulpit z możliwością uruchomienia aplikacji znanych z PC.

I kiedy mogłoby się wydawać, że Win 8 jest skazany na sukces, zaczynam się zastanawiać co stoi za sukcesem obecnych tabletów, a w zasadzie za sukcesem iPada, który stanowi przeszło 80% rynku tabletów i przez wielu jest uważany za najlepszego reprezentanta tej grupy, chociaż nie pozbawiony pewnych niedogodności, o których wspomniałem wyżej. Od razu można zidentyfikować dwa ważne czynniki.

W przypadku iPada, czy w ogóle Apple, software i hardware stanowią całość, producent kontroluje oba elementy. Oznacza to, że doświadczenie korzystania z iOS jest dla wszystkich użytkowników tabletów identyczne. Nikt się nie skarży, że coś mu system laguje, albo gra nie działa płynnie. Jeśli appka została pomyślana dla iPada będzie śmigać i tyle. Podejście restrykcyjne, ale skuteczne.

Nie wiadomo jeszcze dokładnie jak będzie wyglądała strategia wdrażania Win 8 na tablety, być może Microsoft będzie certyfikował sprzęt gwarantujący bezproblemowe działanie, jednak w zasadzie na pewno nie będzie to sytuacja podobna do Apple i przyszłe okna będą uruchamiana na różnych urządzeniach, raz szybszych, raz wolniejszych. O ile w przypadku samego systemu jest szansa na zagwarantowanie płynności, to nie będzie takiej gwarancji w przypadku samych aplikacji. Sprawdzanie wymagań gier i programów przed zakupieniem w Windows Store znacznie komplikuje proces i wpływa na zadowolenie użytkowników. Nikt się nie ucieszy, jeśli po wydaniu określonej kwoty na appkę, ta nie będzie chciała działać, bo akurat jego tablet jest za wolny. W zasadzie pobierając darmowy pogram, który nie zadziała odpowiednio dobrze, też będzie miał gorsze zdanie o tablecie z Windows, niż z iOS.

Można powiedzieć, że miliony użytkowników PC pod kontrolą Windows i nie tylko, żyją z takimi problemami na co dzień i nikt nie robi z tego problemu. Tyle, że tablety to jednak inny rynek, prostota i UX są w tym wypadku decydujące. To tak, jakby na rynek konsol, na którym swoją drogą Microsoft świetnie sobie radzi, ktoś nagle chciał wprowadzić wiele modeli konsoli i gry z rozmaitymi wymaganiami. To po prostu nie może się udać. Nawet jeżeli takie rozwiązanie znajdzie swoich nabywców, nie ma szans na dużą popularność na rynku, na którym zasady zostały już ustalone. Niezadowolenie użytkowników nie do końca rozumiejących co wybierają będzie oczywiście na porządku dziennym.

Drugi problem do dostępność i wybór aplikacji pomyślanych specjalnie na tablet, pomijając kwestie samych wymagań do płynnego działania. Tablet z samym systemem jest w zasadzie bezużyteczny, tak jak komputer z samym systemem Windows. Dopiero aplikacje powodują, że coś sensownego można na tablecie zrobić. Apple oraz Google mieli łatwiej, budowali swoja bazę aplikacji razem z rozwojem rynku tabletów, Windows 8 będzie wchodził pomiędzy tych konkurentów i będzie musiał czymś przyciągnąć nowych użytkowników, którzy rezygnują z AppStore i Android Market na rzecz nowego gracza.

Czy Microsoft zapewni dostatecznie rozbudowaną bazę aplikacji dla swojego nowego Windowsa? Nie jest to niemożliwe i jak ktoś kiedyś zasugerował w komentarzach, jeśli firma z Redmond rozegra to odpowiednio, może uniknąć kilku błędów np. dużej ilości aplikacji o wątpliwej jakości. Z drugiej strony zadanie jest naprawdę trudne, a konkurencja bardzo mocna. Ryzyko porażki jest jak najbardziej realne, w końcu MS nie kontroluje wszystkich deweloperów i wiele zależy od osób spoza firmy.

Być może ktoś chce teraz zasugerować, że niewielką bazę aplikacji na tablety zrekompensuje możliwość uruchamiania normalnych, desktopowych programów. Cóż, jest to nie mała zaleta, ale nie mam wątpliwości, że to zdecydowanie za mało, żeby zapewnić sobie sukces. Gdyby uruchomienie normalnego pulpitu na tablecie było taką atrakcją, Windows na tabletach przyjął by się już dawno. Powstało przecież całkiem nie mało urządzeń z ekranem dotykowym i systemami Windows XP, Vista i 7. Mimo wszystko nie zdobyły żadnej liczącej się popularności.

Nic w tym dziwnego, tradycyjny pulpit od początku zaprojektowany był z myślą o klawiaturze i myszce. Jego obsługa na dotykowym ekranie nigdy nie będzie porównywalnie wygodna. Elementy interfejsu są albo tak małe, że uaktywnianie ich palcem jest obarczone dużym ryzykiem błędu i uruchomienia niechcianej funkcji lub aplikacji, albo tak duże, że niewiele zostaje miejsca na to co naprawdę istotne, ponieważ przestrzeń nie jest zorganizowana w sposób optymalny.

Windows 8 nie będzie pierwszym Windowsem na tabletach z tradycyjnym pulpitem, wręcz odwrotnie, będzie pierwszym z interfejsem zaprojektowanym specjalnie z myślą właśnie o tabletach i tylko to może zagwarantować sukces, którego nie zapewniły poprzednie próby.

Trzecia kwestia, to bardziej niewiadoma niż faktyczny problem. Czy uda się pogodzić jeden system i zupełne różne architektury? Czy Win 8 będzie działał równie dobrze na komputerach stacjonarnych, laptopach i tabletach, a może nawet telefonach? Czy nie będzie sytuacji, w której używając nowe okna na tablecie będziemy mieli wrażenie ociężałości, albo niewykorzystanego potencjału na komputerze stacjonarnym? Lub inaczej, czy różnice, konieczne do tego aby system działał naprawdę dobrze na każdej platformie, nie zabija pierwotnej idei o jednym systemie na rożnych urządzeniach? Czy nie stanie się tak, że system taki sam będzie tylko z nazwy, jednak pod maską będzie diametralnie różny? tego tak naprawdę nikt chyba jeszcze nie wie.

Podsumowując powyższe rozważania, zdobyć rynek nowemu Windowsowi może być naprawdę niełatwo. Albo faktycznie uda się wprowadzić tę koncepcję w życie i doczekamy się zalet pełnoprawnego systemu na tabletach, albo wręcz odwrotnie, użytkowników komputerów będzie wkurzać domyślny, tabletowy interfejs, choćby tylko dlatego, że nie są do niego przyzwyczajeni, a użytkowników tabletów będzie wkurzać wszystko to, co zostało opisane powyżej. Mówiąc inaczej, jest duże niebezpieczeństwo, że wyeksponowane zastaną wady zarówno systemów komputerowych jak i tabletowych, zamiast zalet.

Jednak w dobie coraz większego znaczenia aplikacji webowych, a coraz mniejszego znaczenia systemu, Microsoft nie ma większego wyboru, jeśli chce utrzymać się w siodle. Musi zaryzykować i wykonać odważny ruch, bo za jakiś czas może się okazać, że nawet tak odważna decyzja nie zmieni kolei rzeczy.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu