Motoryzacja

Polestar spada na giełdzie. Producentów elektryków czekają ciężkie czasy

RP
Rafał Pawłowski
6

Akcje Polestara spadły tuż po debacie na giełdzie Nasdaq. Wydawało się, że elektryczna, bardziej usportowiona submarka Volvo ma przed sobą przyszłość. Czyżby czas mniejszych elektrycznych projektów się skończył?

Szwedzki producent samochodów elektrycznych wszedł na giełdę po połączeniu się ze spółką in blanco Gores Guggenheim. Początek wydawał się być niezły. Akcje podrożały o 16 procent w pierwszym dniu notowań. Jednak następnego dnia było już gorzej, bo spadły o 15 procent. Nie jest to tragiczny wynik, ale pokazuje że nawet znane marki nie mogą już liczyć na ciepłe przyjęcie. Szału nie ma.

Bez wątpienia przemysł samochodowy czeka transformacja, ponieważ ceny ropy rosną, a moda na bardziej zrównoważony transport trwa. Jednak niekontrolowana inflacja i zbliżające się spowolnienie gospodarcze sprawiają, że inwestorzy nie są już tak chętni na inwestycje w kolejne marki aut elektrycznych. Zaostrzone warunki rynkowe to tylko jedna przeszkoda dla startupów. Wyzwań jest więcej. Rosną koszty surowców, a braki w łańcuchu dostaw jeszcze bardziej zawyżają ceny aut.

Miało być taniej

Wiele mówiło się o tym, że auta elektryczne mogą szybko zdominować nasze otoczenie. Jednym z powodów miały być koszty. Dzięki zastosowaniu metody megacastingu, a także mniejszej liczbie podzespołów, elektryki miały być budowane szybciej i taniej. Większa automatyzacja oznaczała również mniej pracowników potrzebnych przy produkcji. Tymczasem, każda nowa firma jaka chciałaby zaistnieć na rynku ma coraz bardziej pod górkę. Materiały stosowane w akumulatorach EV odnotowały jedne z najbardziej spektakularnych podwyżek, zmuszając firmy do podnoszenia cen i tak już drogich samochodów. Dla przykładu, pierwsza generacja Tesli Model S kosztowała około 57 tysięcy dolarów. Teraz za tę najnowszą trzeba już zapłacić blisko 96 tysięcy dolarów. Oczywiście jest to bardziej nowoczesne auto, jednak różnica i tak jest ogromna.

Mali mają gorzej

Przez ostanie lata na rynku pojawiło się sporo mniejszych marek aut elektrycznych, takich np. Vinfast, Rivian czy Lucid.

Swoje produkty oferują od niedawna, ale już na starcie wpompowano w nie miliardy dolarów. Teraz klienci mają wątpliwości czy kupować auto, które może przestać istnieć już za parę lat. Bez stałego dopływu gotówki od inwestorów, może zdarzyć się wszystko. A to już się dzieje. Phoenix Motor z siedzibą w Anaheim w Kalifornii, jest aktualnie notowana prawie o 11 procent poniżej ceny z czasów debitu. Znany amerykański Rivian spadł o 64 procent od debiutu w listopadzie. Jednak paradoksem w tej całej sytuacji jest wycena elektrycznych startupów. Marka Rivian jest obecnie wyceniana na około 26 miliardów dolarów, a Lucid Group na około 31 miliardów dolarów.

Dla porównania, stuletni Ford, który w ciągu najbliższych kilku lat bardzo mocno zaznaczy swój udział w rynku samochodów elektrycznych, jest wart około 48 miliardów dolarów. Tym samym rynek aut EV stoi na głowie i jest przewartościowany. Ale jak pokazują ostatnie spadki akcji, niektóre z nich może czekać twarde lądowanie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu