Moje przemyślenia

Polarr - edytor zdjęć w przeglądarce, który uczy się Twojego gustu

JR
Jan Rybczyński
4

Rekomendacje można dziś znaleźć prawie wszędzie. Nic w tym dziwnego - to typowa sytuacja podwójnej wygranej. Użytkownik dostaje trafne podpowiedzi czym jeszcze warto się zainteresować, a serwis dostarczający treści zatrzymuje go na dłużej u siebie. Mamy więc rekomendacje filmów, muzyki, towarów w sk...

Rekomendacje można dziś znaleźć prawie wszędzie. Nic w tym dziwnego - to typowa sytuacja podwójnej wygranej. Użytkownik dostaje trafne podpowiedzi czym jeszcze warto się zainteresować, a serwis dostarczający treści zatrzymuje go na dłużej u siebie. Mamy więc rekomendacje filmów, muzyki, towarów w sklepach itd. Tym razem jednak poznawanie preferencji i stosowanie ich do polepszenia generowanych efektów trafiło do webaplikacji służącej do edycji zdjęć, co jest niewątpliwie nowością. Polarr ma też sporo innych funkcji godnych uwagi.

Edytorów grafiki w formie webaplikacji jest całkiem sporo, zwykle więc kolejna pozycja nie budzi specjalnych emocji. Polarr ma jednak na tyle ciekawe podejście do tematu, że warto przyjrzeć mu się bliżej. Edytor celuje w użytkowników zajmujących się przede wszystkim edycją zdjęć. Większość funkcji służy temu właśnie celowi. Wystarczy wejść na stronę serwisu, przeciągnąć i upuścić zdjęcie i zacząć edytować.

Obok typowych narzędzi oferowanych przez tego rodzaju edytory, skupiające się na zdjęciach, jak przycinanie do określonych proporcji, regulowania nasycenia czy kontrastu, Polarr idzie trochę dalej, starając się zbliżyć do bardziej profesjonalnych aplikacji. Znajdziemy w nim rozbudowaną sekcje pozwalająca selektywnie dostosować jasność świateł, tonów średnich i cieni. Są krzywe, również regulujące każdą z trzech składowych kolorów z osobna. Nie zabrakło również korekcji aberracji optycznej obiektywu, dodawanie własnych niekształceń lub szumu, jak i lokalnej, punktowej, edycji. Jak na darmową webaplikację, całkiem nieźle, tym bardziej, że edycja działa wyjątkowo szybko i sprawnie.

Nie zabrakło również filtrów. Dochodzimy do tego, co odróżnia Polarr od wszelkiej konkurencji. Obok standardowej listy filtrów, która na tym etapie jest skromna, edytor oferuje tak zwany filtr dynamiczny, który dobierze efekt do zdjęcia automatycznie, ale nie losowo. Polega to na tym, że najpierw użytkownikowi jest przedstawiana seria 10 zestawów obrazów, po sześć propozycji na każdy zestaw. Za każdym razem użytkownik decyduje która z sześciu propozycji odpowiada mu najbardziej. Każdy z 10 kroków skupia się na trochę innych cechach obrazów, w połączeniu z konkretną kolorystyka i treścią zdjęcia. Działa to na tej samej zasadzie jak wskazanie swoich ulubionych wykonawców czy filmów, w serwisach, które oferują muzykę i filmy.

Po ukończeniu procesu użytkownik może stworzyć swój własny, nowy dynamiczny styl, lub kontynuować wybieranie obrazów, które najbardziej mu odpowiadają, co jeszcze precyzyjniej określi co lubi i da aplikacji większe pole do popisu. W przyszłości, gdy na danym zdjęciu zostanie zastosowany dynamiczny styl, webaplikacja samodzielnie określi, jakie ustawienia będą danemu użytkownikowi wydawały się najatrakcyjniejsze. Muszę przyznać, że choć jest wrogiem wszelkich kreatorów i wizardów, to pomysł uważam za ciekawy i nietuzinkowy. Jeśli dodać do tego przetwarzanie wsadowe obrazów (aby z tego skorzystać, trzeba się zalogować), robi się całkiem ciekawie.

Polarr, choć ogólnie dostępny, jest w dość wczesnej fazie beta. Twórcy wciąż dodają nowe funkcje, sprawdzają z czego użytkownicy korzystają i dopieszczają działanie algorytmu rozpoznającego preferencje estetyczne. W najbliższym czasie zapewne wiele się jeszcze zmieni. Osobiście chętnie zobaczyłbym możliwość wyciągnięcia suwaka regulującego siłę danego efektu z prawego panelu, w celu jego powiększania i precyzyjniejszej regulacji. Małe suwaczki trochę mnie odrzucają w tego rodzaju aplikacjach.

Zachęcam do zabawy Polarrem.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: