59

Polacy ignorują „dieselgate” i chętnie kupują samochody Volkswagena. Nie są nawet potrzebne rabaty…

Śledzicie jeszcze aferę, jaką w poprzednim kwartale zafundował nam Volkswagen? Nadal jest co obserwować, co kilka dni pojawiają się nowe „kwiatki”. Niemiecki koncern motoryzacyjny ma coraz większe kłopoty i tzw. dieselgate prawdopodobnie mocno uderzy korporację po kieszeni. Obok wielu nadprogramowych wydatków, może się pojawić problem spadku sprzedaży aut. Ten temat powinien jednak ominąć polski rynek […]

Śledzicie jeszcze aferę, jaką w poprzednim kwartale zafundował nam Volkswagen? Nadal jest co obserwować, co kilka dni pojawiają się nowe „kwiatki”. Niemiecki koncern motoryzacyjny ma coraz większe kłopoty i tzw. dieselgate prawdopodobnie mocno uderzy korporację po kieszeni. Obok wielu nadprogramowych wydatków, może się pojawić problem spadku sprzedaży aut. Ten temat powinien jednak ominąć polski rynek – u nas producent radzi sobie świetnie, a żeby to osiągnąć nie musiał nawet oferować promocji…

Tydzień bez nowego wątku, tydzień stracony

Przyznam, że od jakiegoś czasu nie śledzę już bacznie tej afery – zdziwienie minęło, a temat na swój sposób spowszedniał. Nie oznacza to jednak, że sprawa przestała być ważna i omawiana: co parę dni widzę nowe doniesienia na temat nieprawidłowości w biznesie motoryzacyjny, nie tylko u VW. Żeby to wszystko ogarnąć wypadałoby minimum kilkanaście minut dziennie poświęcać na wiadomości z branży moto. Raczej kiepskie wiadomości. Przykłady? Przywołam w miarę świeży:

Ciemne chmury nad Volkswagenem stają się coraz gęstsze. Okazuje się, że afera spalinowa Volkswagena dotyczy nie tylko silników Diesla. Także benzynowe motory fałszują wyniki emisji CO2. – Kwestia zaniżania wartości emisji Volkswagena dotyczy 98 tys. pojazdów tego koncernu z silnikami benzynowym – oznajmił w środę minister transportu Niemiec Alexander Dobrindt. [źródło]

Afera sprawiła, że koncern zanotował kiepskie wyniki kwartalne: strata wyniosła blisko 3,5 mld euro, co nie wygląda zbyt dobrze, gdy wspomni się o miliardach euro zysku z analogicznego okresu roku 2014. Należy mieć przy tym na uwadze, że gorsze wyniki to w pierwszej kolejności efekt stworzenia specjalnego funduszu na pokrycie kosztów związanych z dieselgate. Na ten cel przeznaczono już grubo ponad 6 mld euro. To istotna informacja, ponieważ nie jest pewne, czy afera wpłynęła w jakiś sposób na sprzedaż aut koncernu:

Spadała też sprzedaż aut grupy VW (o 3,4 proc. w ujęciu rocznym), a produkcja samochodów była aż o 11,6 proc. mniejsza niż przed rokiem. Nie jest jednak jasne, w jakiej mierze stanowi to skutek ujawnienia spalinowych manipulacji koncernu. Volkswagen miał bowiem gorsze wyniki w Ameryce Południowej, a wynikają one z pogorszenia koniunktury w tym regionie. Wpływ na końcowy wynik miał także spadek obrotów w Rosji – ze względu na załamanie tamtejszego rynku motoryzacyjnego. [źródło]

Można zatem przyjąć, że firma zapłaci za nieprawidłowości, ale trudno stwierdzić, czy zostanie srogo ukarana przez klientów. Najlepszym przykładem Polska.

flaga Polski

Polacy ruszyli do salonów po VW

Czas na temat sygnalizowany we wstępie: Polacy nie dali niemieckiemu koncernowi czerwonej kartki. Ba, o żółtej nawet nie pomyśleli.

Tzw. afera Volkswagena nie zaszkodziła tej marce na polskim rynku. W październiku tego roku koncern z Wolfsburga zarejestrował o blisko 26 proc. więcej aut niż we wrześniu, kiedy to temat „dieselgate” zawładnął mediami na całym świecie. Wynik marki w tym miesiącu jest zarazem o ponad 28 proc. większy w porównaniu z sytuacją sprzed roku. [źródło]

Trzeba podkreślić, że mowa o październiku – klienci wiedzieli wówczas o nieprawidłowościach, jakich dopuścił się VW, ale nie zrobiło to na nich większego wrażenia. Co ciekawe, korporacja nie musiała nawet oferować upustów, by przyciągnąć kierowców, a takie kroki podejmowane są np. w USA:

Volkswagen próbuje odbudować zaufanie klientów i zatrzymać spadki sprzedaży po skandalu emisyjnym. Amerykańscy dealerzy niemieckiego producenta oferują olbrzymie zniżki na nowe modele samochodów z 2015 i 2016 roku, które można kupić za cenę niższą nawet o 15 tys. dolarów – informuje Reuters. [źródło]

street-car-vehicle-vintage

Z medialnych doniesień wynika, że i niemieccy klienci mogą zostać objęci jakimś pakietem rabatowym, firma postara się ich zatrzymać przy sobie. Trudno stwierdzić czy i Polacy powinni liczyć na promocje wynikające z afery. Skoro sprzedaż idzie dobrze, to po co się wysilać? Ciekawe, co musiałoby się stać, by rodacy powiedzieli tej marce dość? Afera powinna być znacznie grubsza niż majstrowanie przy wynikach emisji spalin – może samochody bez silników…?