Ciekawostki

Słyszeliście o zawodzie podszywacza na serwisach randkowych? To już się dzieje

Kamil Świtalski
16

Serwisy randkowe cieszą się ogromną popularnością. Poszukiwania potencjalnej partnerki na życie jeszcze nigdy nie było łatwiejsze. To już nie setki, ale tysiące kobiet z całego świata na wyciągnięcie ręki. Bariery oczywiście bywają — może nią być język, może być odległość, ale jeżeli po dziesiątkach godzin wiemy, że to właśnie to — to jest o co walczyć. Problem polega jednak na tym, że wraz ze wzrostem popularności Tindera i spółki, okazuje się on być biznesem nie tylko dla administratorów usługi. 

Podszywacze w portalach randkowych to już standard?

W weekend trafiłem na ogromny artykuł poświęcony zawodowi podszywacza, który opublikowany został na łamach serwisu Quartz. Materiał jest naprawdę opasły, ale rzuca światło na sprawę, o której do tej pory specjalnie dużo się nie mówi.

Jak się dowiedziałem firmy zajmujące się "zawodowo" pisaniem w imieniu swoich klientów zatrudniają pracowników na dwa stanowiska. Pierwsi zajmują się wyłącznie tworzeniem atrakcyjnych profilów, drudzy zaś prowadzą rozmowy z potencjalnymi kandydatkami. O ile tworzenie profilu opiera się na ścisłym podążaniu za wskazówkami które rozpisane są w firmowych dokumentach, to prowadzenie rozmów jest już nieco bardziej skomplikowane — i karierę rozpoczyna się od kilkutygodniowego szkolenia.

Samiec alfa jest wybieraczem, on wybiera — nie jest wybierany

Właściciel firmy w której pracuje bohaterka reportażu sam, w oparciu o kilka pozycji książkowych, własne obserwacje i doświadczenie, określił zasady które mają działać i łączyć ludzi w pary. Nie jest tajemnicą, że aby zdobyć najbardziej atrakcyjne osoby, przyda się nie tylko wygląd, ale także charyzma, poczucie humoru i wyczucie drugiej strony.

Zasada pierwsza: nie każ jej myśleć za dużo

To nic nowego. Ten proceder trwa już od kilku dobrych lat

Pomysł na ten projekt zrodził się w 2009 roku, kiedy przedzieranie się przez profile potencjalnych kandydatek po 60-70 godzinnym tygodniu pracy był ogromnym wyzwaniem. Rzadkie odpowiedzi, dużo ciszy, zmęczenie — nie było w tym wszystkim miejsca na kreatywność i flirt z prawdziwego zdarzenia. I, oczywiście, twórca biznesu zatrudniającego podszywaczy nie był jedynym, który borykał się z podobnymi problemami. Niespełna dekadę później firma zatrudnia 80 ludzi i chwali się 2,5 tysiącem zadowolonych klientów.

To przecież nieetyczne?

Czytając o tym biznesie można pomyśleć, że to... po prostu głupie. Z wielu powodów: przede wszystkim skąd klient po podaniu zestawu ogólników wie, że ta relacja faktycznie ma sens? Nie wie — i prawdopodobnie dowie się dopiero kiedy uda się umówić na spotkanie i zobaczyć co z tego wyjdzie. Dochodzi też kwestia etyki takich zachowań. Pracownicy w dużej mierze umywają rączki i twierdzą, że to ich sposób pomocy (nierzadko starszym) ludziom, aby ci zrozumieli jak działa internet. No i pomóc tym, którzy nie mają czasu sami poczatować, by kogoś spotkać.

Chodzi o zaufanie i zadbanie o to, że reprezentujemy ich [klientów] w sposób, który jest dla nich komfortowy i autentyczny, ponieważ na koniec dnia to oni są tymi, którzy idą na randkę. To ważne, żeby wszystko co robimy było szczere i prawdziwe z tym, kim naprawdę są.

50 pytań i 90 minut wywiadu — to wystarczy, by zaczęli szukać idealnej drugiej połówki

Klienci którzy chcą skorzystać z takich usług odpowiadają na składający się z 50 pytań kwestionariusz, a później biorą udział w trwającym 90 minut wywiadzie. To one są podstawą tworzenia ich profilów, a także sposobu w jaki prowadzone są rozmowy i wyszukiwani partnerzy.

Szczerze? To po prostu przerażające

Jasne, to nie jest tak, że wszyscy po drugiej stronie są zawodowcami. Jednak każdorazowo ciesząc się z idealnego dopasowania i najlepszej rozmowy jaką do tej pory przeprowadziliśmy — warto zastanowić się, kto siedzi po drugiej stronie. Podobno klientami firmy o której mowa są głównie ludzie biznesu, którzy najzwyczajniej w świecie nie mają czasu na randkowanie i flirty. Wyniki ostatnich badań związanych z poszukiwaniem miłości w sieci twierdzą, że ludzie naprawdę zaangażowani w temat poświęcają mu 10 godzin tygodniowo. 10 godzin, których ci... po prostu nie mają.

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: