42

Jest przełom: pierwsza sztuczna inteligencja zatrudniona jako prawnik

Sporo ostatnio było słychać o sztucznej inteligencji. AlphaGo ograł mistrza świata w Go, Facebook wdraża chatboty do Messengera, twórcy Siri zaprezentowali Viv, który został okrzyknięty najlepszym wirtualnym asystentem, a Google nie widzi już innej drogi rozwoju dla mobilnego biznesu.

Kiedy się o tym czyta to można mieć wrażenie, że rozwój SI idzie niewłaściwą droga. To przecież jedynie namiastka możliwości Sztucznej Inteligencji, a tymczasem zaprezentowane ostatnio nowe zastosowania mają służyć rozrywce albo ułatwiać nam życie w sprawach, w których tak naprawdę niekoniecznie tego potrzebujemy. Jest imponujące, że komputer rozpoznaje ludzką mowę, rozumie kontekst i w mgnieniu oka udziela trafnej odpowiedzi, ale czy Viv albo boty w Messangerze dają jakąś poważną wartość dodaną oprócz przyjemności obcowania z zaawansowaną technologią? Zamówić pizzę lub Ubera można przez smartfona, a do sprawdzenia pogody nie potrzebujemy wirtualnego asystenta. SI ma znacznie więcej do zaoferowania…

Okazuje się jednak, że to nie tak – oto biznesowy konkret

W zalewie informacji o „rozrywkowych” zastosowaniach SI pojawił się on. Oto ROSS, sztucznie inteligentny radca prawny. Ta SI zbudowana na bazie superkomputera „Watson” od IBM w ubiegłym tygodniu znalazła pierwszego pracodawcę.

ROSS wspiera radców i adwokatów poprzez wykonywanie dla nich najbardziej żmudnej części pracy – przekopywanie się przez wyroki, akty prawne, historie spraw. Rozumie kierowane do niego zapytania w mowie naturalnej, przeszukuje całą bazę wiedzy prawniczej i podaje odpowiedź na zapytanie wraz z cytatami, odwołaniami do źródeł, numerami spraw, datami wydania wyroków. Wyszukuje precedensy. Jest w stanie wyciągnąć konkluzje z całej informacji, którą posiada i na bieżąco aktualizuje, oszacować jej trafność i podać w formie werbalnej oraz w wybranym formacie dokumentu. Powiadamia, jeśli pojawił się nowy wyrok, ustanawiający precedens albo wprowadzono istotne dla danej sprawy zmiany w prawie.

Co ciekawe, jest to rozwiązanie opracowane przez grupę studentów z Uniwersytetu w Toronto. W 2015 roku postanowili oni wziąć udział w konkursie organizowanym przez IBM na aplikacje zbudowane w oparciu o IBM Watson. Zajęli drugie miejsce i szybko przekuli ten sukces w start-up.

Właśnie pierwsza kancelaria zdecydowała się na „zatrudnienie” ROSSa do współpracy przy sprawach dotyczących upadłości. Właściciel i CEO ROSS Intelligence twierdzi, że to nie jedyny taki kontrakt i wkrótce można spodziewać się ogłoszenia kolejnych implementacji.

Czy to znaczy, że prawnicy stracą pracę?

Część prawdopodobnie tak. Świeżo upieczeni absolwenci prawa, kiedy zaczynają karierę w zawodzie często boleśnie odczuwają zderzenie oczekiwań ze służbową rzeczywistością. Zamiast błyskotliwych i skutecznych przewodów sądowych przeszukują tony dokumentów, interpretują je, oceniają i wyciągają wnioski, które wykorzystują ich starsi, bardziej doświadczeni koledzy. To właśnie dla nich ROSS stanowi trudną konkurencję. Jest bowiem w stanie wykonywać te same zadania nieporównanie szybciej, 24 godziny na dobę, nie choruje i nie potrzebuje urlopu. Takie przekopywanie się przez dokumentację jest też oczywiście dla młodych prawników źródłem praktycznej wiedzy, ale dotarcie do niej jest czasochłonne, a wynik poszukiwań jest często niekompletny – człowiek nie ma bowiem dostępu do takiej ilości informacji ani intelektualnych możliwości tak pogłębionej analizy, jak SI. Jest też jednak dobra wiadomość – ROSS jest jedynie – albo aż – wsparciem, ponieważ nie ma uprawnień do reprezentowania klientów przed sądami. Dopóki to się nie zmieni adwokaci i radcowie wciąż będą potrzebni, a to oznacza, że początkujący adepci prawa przeskoczą w swoim zawodowym rozwoju najbardziej uciążliwy etap. Zamiast spędzać całe doby nad aktami uzyskają potrzebne informacje w przeciągu sekund, z odwołaniem do źródeł. Zaoszczędzą czas i szybciej zyskają szlify w zawodzie. Skorzystają też klienci – lepiej przygotowany doradca to większe szanse na pozytywny wynik sprawy.

O sile ROSSa stanowi IBM Watson, który ma więcej imponujących możliwości

Watson to platforma technologiczna, superkomputer, który wykorzystuje mechanizmy rozpoznawania ludzkiej mowy i uczenia maszynowego. Po raz pierwszy został zaprezentowany w 2011, kiedy to w pięknym stylu wygrał popularny w USA teleturniej, czym wywołał zrozumiały zachwyt.

Ta imponująca „pokazówka” miała zwrócić uwagę na potencjał, jakim już wtedy dysponował. Watson uczy się bowiem z nieustrukturyzowanych danych, takich jak artykuły, raporty, badania ale również na przykład tweety. Porównuje dane ze sobą, wnioskuje o ich poprawności, wyciąga wnioski i podaje rozwiązania. Swoją wiedzę może na bieżąco aktualizować i to jest moim zdaniem jego najcenniejsza cecha. Okazuje się bowiem, że średnio co 2 minuty ukazuje się na Świecie nowy artykuł z wynikami badań, opisami przypadków lub nowych rozwiązań.

Aż się prosi, żeby wykorzystać Watsona jako superinteligentnego Dr. House’a

Który lekarz jest bowiem w stanie normalnie pracować i nadążać za pojawiającymi się publikacjami? Zwłaszcza, że według statystyk cała wiedza medyczna podwaja się co 3 lata… Już w 2013 IBM poinformował, że pracuje nad rozwiązaniem, w którym „Dr. Watson” byłby dostępny w chmurze dla każdego szpitala, który chciałby skorzystać z konsultacji. W grudniu 2015 IBM zrobił duży krok na drodze do stworzenia superinteligentnego diagnosty – za 1 mld USD zakupił Merge Healthcare, dzięki czemu zyskał dostęp do bazy ponad 30 miliardów zdjęć i historii chorób z ponad 7,500 szpitali w USA, wiedzy nie do ogarnięcia dla człowieka. Cała ta informacja posłuży teraz do „nakarmienia” przyszłego Dr Watsona. Zastosowanie technologii deep learning na tak ogromnej bazie umożliwi wykrycie wzorców w postępach chorób i mechanizmach wpływających na skuteczność stosowanych terapii. Kiedy będzie to możliwe? IBM niczego w tym zakresie nie deklaruje, ale obserwując postęp w uczeniu maszynowym można zaryzykować stwierdzenie, że wydarzy się to w ciągu kilku najbliższych lat. I prawdę mówiąc – bardzo się cieszę. Dopóki SI będzie wsparciem w diagnozowaniu i przy wyborze najlepszych metod leczenia, ale nie zastąpi osobowych lekarzy.

SI poszerza możliwości

Sztuczna Inteligencja jako prawnik to większa szansa na wygrane sprawy, mniejsze prawdopodobieństwo pomyłek i adepci, którzy swoją karierę zaczynają z pominięciem najbardziej nielubianej części zawodowego rozwoju. Kancelaria, która skorzysta z usług ROSSa uzyska dużą przewagę nad konkurencją. SI w medycynie to trafne diagnozy i zoptymalizowane terapie. Mnie osobiście marzy się sieć superinteligentnych lekarzy, do których dostęp miałby każdy szpital. Jednak obok imponujących możliwości żywa pozostaje obawa, czy ta technologia zredukuje miejsca pracy dla człowieka czy też raczej stworzy nowe. Moim zdaniem, dopóki ROSS nie będzie mógł nas reprezentować przed sądem, a dr Watson wchodzić w żywą interakcję z pacjentem i wypisywać recept, dopóty będzie je rozszerzać. Taki scenariusz wydaje się optymalny i za taki trzymam kciuki.

Foto Next Generation AI series via Shutterstock.