Telewizja

Pamiętacie przekaz podprogowy? Zasadę wykorzystano do stworzenia genialnego systemu

68

Swego czasu niezłą histerię wywołał temat przekazów podprogowych. Niektórzy naukowcy sugerowali, że człowiekiem można manipulować przy pomocy obrazu filmowego, w którym co ileś klatek wrzuci się taką specjalnie spreparowaną, zawierającą przekaz manipulatora. Z biegiem lat okazało się, że najbardziej spektakularny eksperyment został sfałszowany, istnienie takiego „przekazu” jest co prawda odnotowywane przez nasz mózg, ale nic nie świadczy, żeby mogło wpływać na procesy decyzyjne, ani nawet na skuteczne przekazywanie choćby najprostszych informacji. Za to pewna szwajcarska firma wykorzystała zasadę jego działania do stworzenia systemu wyświetlania i rejestracji reklam dla telewizji, po analizie działania którego zbierałem szczękę z podłogi.

Reklama celowana regionalnie

Sport zawodowy jest dziś rozrywką o zasięgu globalnym. Mistrzostwa Świata, Europy, mecze najsłynniejszych drużyn w piłce nożnej czy innych dyscyplinach są sprzedawane na wszystkie kontynenty. Jednym z ważniejszych źródeł dochodów dla organizatorów takich przedsięwzięć są LED-owe bandy reklamowe. Problem w tym, że reklamy efektywne w Europie, są bezużyteczne w Azji, a czas ich wyświetlania nie jest z gumy. Czasem bywa też tak, że jakiejś reklamy w danym regionie nie można puścić z przyczyn religijnych czy politycznych.

Ideałem byłoby więc, aby reklamy z band dało się zmieniać w trakcie obróbki obrazu na żywo. To generuje jednak sporo problemy. Czy greenscreen, czy znaczniki wykorzystywane do nakładania sztucznie wygenerowanych reklam, na zasadzie podobnej jak w Augumented Reality, przy bardzo dynamicznym kontencie „produkują” masę błędów i wyglądają nienaturalnie. Od pewnego czasu po internecie krążą jednak zrzuty dowodzące, że w jakiś sposób ten problem został rozwiązany. Widziałem już urywki pokazujące ten sam mecz i ujęcia, ale z różnymi zestawami reklam, zależnie od telewizji / regionu w jakim był pokazywany.

Ale tak się dziś jeszcze nie da...

Problem w tym, że na przejrzanych materiałach nie zauważyłem absolutnie żadnych artefaktów. Nawet najmniejszych, a te przy biegających piłkarzach, kamerach w ruchu, nawet zakładając, że zaprzęgnięto by do tego potężne superkomputery, musiałyby się pojawić. Po przekopaniu internetu wzdłuż i wszerz znalazłem wyjaśnienie tego fenomenu, a rozwiązanie okazało się tak genialne w swojej prostocie, że o mało nie spadłem z krzesła.

Jedno zastrzeżenie. Nie udało mi się jeszcze odnaleźć patentu dotyczącego tej technologii, a strona firmy AGS i współpracujące go z nim Sony dość ogólnikowo ją opisują. Dlatego w opisie technologii mogą pojawić się nieścisłości i uproszczenia. Opierając się na opisie i własnych doświadczeniach filmowych (w życiu nakręciłem i zmontowałem sporo komercyjnych filmów i reklam) część szczegółów musiałem wydedukować.

Jak to działa

Zasada działania systemu jest tak prosta, że to aż nie do wiary. System składa się z band wyświetlających, podpiętych pod odpowiedni specjalny sterownik, grupy kamer broadcastowych Sony, z koniem pociągowym w postaci HDC-5500 oraz oprogramowania / urządzenia w wozie transmisyjnym interpretującego odpowiednio cały sygnał.

Bandy LED wyświetlają sygnał tak, jak przy przekazie podprogowym, większość klatek wyświetla to, co widzą na stadionie kibice, ale co którąś klatkę wpleciony jest obraz z inną reklamą. Obecnie system pozwala wyświetlać obraz główny oraz 3 dodatkowe streamy. Kamery wyposażone w matryce CMOS typu global shutter (rejestrujące cały obraz w jednym momencie) są odpowiednio synchronizowane, tak aby rejestrować obraz z każdego wariantu.

Może to wyglądać tak: kamera nagrywa 100 kl/sek, system synchronizujący dba o to, żeby na 1/25 sekundy (na którą przypada 4 klatki) zarejestrowano jedną klatkę z reklamą stadionową, a następnie trzy „ukryte”. Sprzęt lub oprogramowanie w wozie transmisyjnym automatycznie rozdziela stream na 4 obrazy mające po 25 kl./sek i zapewniające płynny obraz.

Niewiadomą jest sposób wyświetlania obrazu przez panele LED. Żeby „pomieścić” 4 streamy, na każda 1/25 sekundy muszą przypadać jak wspomniałem 3 ukryte klatki, które muszą być „zakopane” pośród większej ilości klatek widocznych dla ludzi na stadionie. Na oko, panel powinie móc wyświetlać obraz z częstotliwością 300 - 400 fps, choć bardzie prawdopodobny jest jakiś rodzaj systemu ze zmiennym klatkażem (patrząc na płynność reklam animowanych). Mogą być też dodatkowo stosowane jakieś kombinacje z migawką kamery i częstotliwością odświeżania panelu LED. Jeśli uda mi się znaleźć wspomniany patent wyjaśniający tę sprawę, uaktualnię cały artykuł.

Ten mechanizm powoduje, że system nie wymaga zastosowania żadnej dodatkowej mocy obliczeniowej, jest „odporny” na warunki pogodowe (rejestruje rzeczywisty obraz), można go stosować w kamerach będących w ruchu, zamontowanych na dronach. Nie ma znaczenia rodzaj ujęcia, sprawdzi się tak w zbliżeniach, jak i planach szerokich. Według twórców „kalibracja” całego systemu dla dużego wydarzenia sportowego jest możliwa do ogarnięcia w czasie poniżej 1 godziny.

Reklama generowana przez komputery i nakładana na rzeczywisty obraz ma oczywiście jedną przewagę, można sobie wyobrazić system, który będzie tworzył reklamy nawet pod konkretne osoby. Ale na dziś, jej stosowanie możliwe jest tylko w miejscach, które nie są przesłaniane przez skomplikowane lub będące w ruchu elementy, a nawet wtedy wygląda nienaturalnie i zniechęcająco.

System z przypadku

Co ciekawe, cały system powstał w wyniku prac nad czymś zupełnie innym. Twórca firmy AGS, technologii Dynamic Content Multiplication oraz systemu komercyjnego Parallels Ads, Max von Braun, pracował oryginalnie nad systemem wyświetlania obrazu 3D, który nie wymagałby specjalnych okularów. Projekt nie wypalił, ale doświadczenia z prac nad nim doprowadziły do stworzenia omawianej technologii.

Szczerze powiedziawszy takie wynalazki robią na mnie większe wrażenie niż całe Augumented Reality razem wzięte. Są proste, niezawodne, dają lepsze efekty i bazują na technikach stosowanych od lat i genialnym pomyśle, który leżał przed wszystkimi, ale nikt na niego nie potrafił wpaść. Po prostu genialne.

Źródła: [1], [2], [3], [4], [5], [6]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu