2

„Pakt Księżycowy” miał pomóc, ale na razie pokazuje ile konfliktów może nas czekać na Srebrnym Globie

Artemis Accords to porozumienie międzynarodowe dotyczące tego, jak ludzkość ma zachowywać się na księżycu. NASA od dłuższego czasu chciałaby nadchodzącą eksplorację księżyca ująć w jakieś ramy prawne, ale może się to okazać niezwykle ciężkim zadaniem. Jak na razie podpisało go osiem państw, ale dwa, mające największy po Stanach potencjał kosmiczny, w nim nie uczestniczą. Rosja otwarcie je kontestuje, Chiny nie zostały do niego zaproszone. To nie najlepszy prognostyk....

Artemis Accords

Treść porozumienie jest jak na dzisiejsze czasu zaskakująco zwięzła, prosta i czytelna. Prawie nie ma w nim typowego dla dzisiejszych układów biurokratycznego bełkotu i stara się rozwiązać konkretne problemy. Rozwiązuje w prosty sposób jak unikać niebezpieczeństwa w prowadzeniu zbyt blisko zakładanych baz, próbuje zawczasu zwrócić uwagę na kosmiczne śmieci i zagwarantować wolny dostęp do wiedzy zdobywanej w wyniku badań finansowanych przez sygnatariuszy (to nie dotyczy prac robionych na własny rachunek przez firmy prywatne).

Rosyjskie niet

Przeczytałem cały dokument od deski do deski i nie znalazłem tam żadnego punktu, który mógłby skrycie dawać jakieś fory Amerykanom. Czy to oznacza, że bez problemu zostanie przyjęty przez wszystkie kraje? Oczywiście nie, dwaj kluczowi kosmicznie gracze nie podpisali się pod tym dokumentem. Rosjanie stwierdzili, że cały program Artemis jest zbyt amerykańsko-centryczny, a w ocenie proponowane przepisy sugerowali, że mogą być podstawą inwazji, w domyśle amerykańskiej.

Chińsko-amerykańskie problemy z komunikacją

Jeszcze bardziej skomplikowanie wygląda sprawa z Chinami, którym twórcy układy, czyli NASA, ze względu na amerykańskie obostrzenia nie są w stanie tego porozumienia zaproponować. Niemniej, nawet jeśli zgodnie z sugestią Jima Bridenstine Kongres zezwoli na taki krok, to mam wrażenie, że kosmos w wydaniu „open source”, który wyłania się z tego dokumentu, będzie dla nich raczej nie do zaakceptowania. Podobnie zresztą jak konieczność zadbania o usuwanie kosmicznych śmieci, Chińczycy nie dbają nawet o to, gdzie na Ziemię spadają szczątki pierwszych członów ich rakiet, więc trudno mieć nadzieję, że zechcą inaczej zachować się na orbicie i powierzchni księżyca.

Amerykańskie fair-play?

Uczciwie trzeba też dodać, że ciężko uwierzyć w kontekście powstania i rozbudowy US Space Force, aby Amerykanie literalnie się do tego układu zastosowali i zrezygnowali z różnych tajnych programów kosmicznych. To wszystko powoduje, że ta idea, choć szczytna, skończy raczej w podobny sposób, jak i inne ziemskie inicjatywy tego typu, szczególnie, że odwołuje się do coraz bardziej obumierającego ONZ jako organizacji nadrzędnej.

Ośmiu wspaniałych

Pod układem podpisało się jak na razie osiem państw, są to oprócz Stanów Zjednoczonych także Australia, Kanada, Japonia, Luksemburg, Włochy, Wielka Brytania i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Układ ma formę otwartą i jeśli jakiś kraj wyrazi chęć, w każdej chwili może się pod nim podpisać. Rozmowy ponoć już trwają i do końca roku sygnatariuszy ma być więcej. Wydaje się jednak, że jeśli to porozumienie miałoby być w jakimkolwiek stopniu skuteczne, Rosja i Chiny musiałyby je podpisać. Jeśli natomiast zacznie się wyścig pomiędzy mocarstwami prowadzony bez żadnych reguł, obawiam się, że ten dokument nie będzie miał żadnego znaczenia.

Cały tekst porozumienia można przeczytać tutaj.

Źródło: [1]