4

Oryginalne świąteczne pozdrowienie? Boston Dynamics pokazuje, jak się to robi

To chyba najdziwniejsza rzecz, jaką zobaczycie przed świętami (proszę, nie próbujcie mi udowadniać, że są dziwniejsze ;)). Sam oglądałem film kilkanaście razy, ale nie trwa długo, więc to nie wciąga na kilka godzin. Obraz może i nie pożera czasu, lecz rozmyślania na jego temat już tak. Możliwe, że patrzymy na przyszłość. Dla jednych straszną, dla […]

To chyba najdziwniejsza rzecz, jaką zobaczycie przed świętami (proszę, nie próbujcie mi udowadniać, że są dziwniejsze ;)). Sam oglądałem film kilkanaście razy, ale nie trwa długo, więc to nie wciąga na kilka godzin. Obraz może i nie pożera czasu, lecz rozmyślania na jego temat już tak. Możliwe, że patrzymy na przyszłość. Dla jednych straszną, dla drugich fantastyczną, dla jeszcze innych śmieszną, ale prawdziwą. I nie chodzi o pojawianie się kobiety-Mikołaja…

Firmę Boston Dynamics kojarzy pewnie większość z Was. Amerykańskie przedsiębiorstwo skupiające się na rozwijaniu robotów. Kilka lat temu kupiło ich Google i temat był naprawdę szeroko omawiany. Zastanawiano się, po co internetowemu gigantowi taki biznes, jak może go wykorzystać, ile pieniędzy wpompuje w to przedsięwzięcie. Nie brakowało też komentarzy przywołujących Skynet… Te ostatnie pojawiały się zwłaszcza wtedy, gdy Boston Dynamics chwaliło się postępami w zakresie tworzenia humanoidalnych robotów. Nie brakuje osób, które po prostu się tego boją.

Ostatnio o firmie zrobiło się ciszej – na początku roku zaprezentowali maszynę o nazwie Spot, którą porównywano do psa, a potem… A potem konto na YT zamarło. Do wczoraj.

Tak, dobrze widzieliście – w saniach siedziała kobieta przebrana za Mikołaja, a zaprzęg składał się z robotów. Może i jeden z nich miał na imię Rudolf, ale z pewnością nie były to renifery. Widzimy trzy maszyny, które dekadę temu zostałyby uznane za przejaw SF. A dzisiaj biegają po trawniku i stanowią element kartki świątecznej od Boston Dynamics/Google. Kartki, która z pewnością będzie długo pamiętana – filmik zyskuje na popularności i pojawia się w kolejnych częściach Sieci. Trudno się temu dziwić: rzadko ogląda się takie rzeczy.

Niektórzy stwierdzą pewnie, że to nawet zabawne. Dziwne, ale przy tym zabawne. Renifery-roboty. W tym Google (na dobrą sprawę Boston Dynamics podlega już pod Alphabet) to jednak mają fantazję. Warto się jednak zastanowić czy patrzymy tylko na niewinny żart, który długo będzie funkcjonował wyłącznie w pracowniach inżynierów? Mam spore wątpliwości – te roboty zaczną być w końcu wykorzystywane na większą skalę, rozpocznie się pewnie komercjalizacja projektu. Wydaje się, że głównym odbiorcą będzie wojsko, lecz tego nie można być pewnym.

Wraz z rozwojem tych projektów, spadkiem cen maszyn, zaczną się one rozpowszechniać w codziennym życiu. Kto powiedział, że na latających dronach temat się skończy? To zaledwie jedna ze ścieżek rosnącego biznesu. Jak można wykorzystać takiego robo-psa? O konkrety wypadałoby spytać twórców, podejrzewam, że mają długą listę zastosowań i nie pracują wyłącznie dla zabawy. Trudno przy tym stwierdzić, kiedy firma zacznie odkrywać karty? Może nikt ich nie popędza i będą jeszcze przez dekadę wrzucać do Sieci raz na kilka kwartałów film, który wywoła u ludzi zdziwienie/oburzenie/uśmiech?

Ten film jest dobrym posumowaniem mijającego roku w kwestii robotyki – o jej rozwoju i rosnącym znaczeniu rzeczywiście dużo się mówiło i pisało, do tematu zaczęto podchodzić naprawdę poważnie. Mało prawdopodobne, by kwestia ta „wygasła” w kolejnych kwartałach/latach – będzie się raczej nasilać. Za rok zaprzęg może prowadzić nie kobieta, lecz robot. Za kilkanaście lat, a może wcześniej, przestaniemy dostrzegać różnice…