0

Atmosfera i klimat nadal wciągające i gęste – Opowieść podręcznej – sezon 3. recenzja

Opowieść podręcznej to jeden z tych seriali, które nie muszą mieć dynamicznych scen, ciągłych zwrotów akcji i regularnych cliffhangerów. Ten serial urzeka czymś innym i choć jest to już 3. sezon Opowieści podręcznej, to nadal siedzę przykuty do ekranu, jak przy premierowej serii.

Doskonale pamiętam swoje pierwsze podejście do Opowieści podręcznej. Niektórzy z Was będą totalnie zdziwieni, ale po pierwszych 15-20 minutach zrezygnowałem. Często w takich sytuacjach jest to wina naszego samopoczucia, humoru i dyspozycji, więc nie zraziłem się i zdecydowałem, że ponownie spróbuję polubić się z pierwszym odcinkiem. Efekt był taki, że dobrnąłem do ostatniego, jaki był dostępny do obejrzenia i oglądałem na bieżąco każdy kolejny. Podobnie było z drugim sezonem – przedpremierowo zobaczyłem pierwsze odcinki, by później nadrobić zaległości w zawrotnym tempie nie mogąc doczekać się kontynuacji. Przy trzeciej serii… historia się powtarza. Trzy początkowe epizody tylko wzbudzają apetyt na więcej.

Po burzliwym zakończeniu 2. sezonu, mogłoby się wydawać, że twórcy zdecydują się na podkręcenie tempa i wszystko, co będzie nam dane zobaczyć, będzie działo się dość szybko. Nic bardziej mylnego – 3. sezon bardziej przypomina mi 1. serię. Dość powolną, klimatyczną, pozwalającą wsiąknąć na godzinkę lub dwie. Ofred była zmuszona do podjęcia trudnej decyzji, której konsekwencje mają wpływ na dalsze działania. Te nie będą spektakularne, to praca u podstaw i starania w obaleniu Gileadu. Owszem, dla osób które nie przepadają za ciągnącą się akcją i licznymi dialogami, serial będzie taki sam w odbiorze jak do tej pory. To też największa chyba zaleta 3. sezonu Opowieści podręcznej, ponieważ udało się zachować te same cechy serialu, które wcześniej przyciągały i zatrzymywały przy ekranie.



Możemy liczyć oczywiście na ukazanie losów nie tylko głównej bohaterki, ale także innych postaci, jak Sereny i Komandora. Ten drugi podjął jedną z kluczowych decyzji w poprzedniej serii, dlatego teraz będziemy starać się zrozumieć jego motywacje i muszę Wam powiedzieć, że nie jest to takie łatwe i oczywiste. Ścieżki wielu bohaterów wciąż są niezwykle pokręcone, wydaje nam się że kogoś odpowiednio poznaliśmy, by niedługo później przekonać się, że czyhała na nas nie lada niespodzianka.Nie jest jednak tak, że scenariusz prowadzi nas za rękę, odkrywa wszystkie tajemnice regularnie i nie pozostawia niedosytu. Na niektóre informacje trzeba cierpliwie zaczekać, a w międzyczasie…

…można pozachwycać się stroną audiowizualną produkcji. Kadry, ujęcia, praca kamery i muzyka sprawiają, że trudno jest oderwać wzrok od ekranu. Jedna ze scen, które zabierają nas do Waszyngotnu, sprawiła, że wracałem do kilkukrotnie, podobnie jak do otwarcia 2. sezonu. Te sekwencje są nakręcone tak dobrze, że same w sobie mogę nazwać majstersztykiem. Czysta przyjemność dla ucha i oka.

Opowieść podręcznej nie jest jednak serialem dla każdego. Na każdym kroku poruszane są tu zagadnienia wiary, społeczeństwa i moralności, a także wiele innych. To nie jest nic łatwego w odbiorze i nie wyobrażam sobie seansu Opowieści podręcznej w postaci serialu do kotleta. Nad niektórymi wątkami warto się zastanowić, przemyśleć je samodzielnie i podejść do nich z pewnym nastawieniem. Ci, którzy obawiali się, że czeka nas kalka z poprzednich sezonów mogą odetchnąć z ulgą, bo owszem, powtórka z rozrywki, ale jeśli chodzi o realizację na najwyższym poziomie. O to się nie martwcie.

Premiera 3. sezonu Opowieści podręcznej w HBO Go już 6 czerwca. Teraz możecie już oglądać obydwa poprzednie sezony.