Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Nauka

Ok. 10 tys. lat temu w jakiejś jaskini w Hiszpanii żyli seryjni mordercy i kanibale

MH
Marcin Hołowacz
2

Antropofagia, ludożerstwo, kanibalizm… to wszystko określenia na coś ze sfery ocierającej się o tabu. Być może niechętnie o tym myślimy, ale zdarza się że ludzie jedzą innych ludzi. Takie przypadki mają miejsce dziś i miały też miejsce ok. 10 tys. lat temu.

Mezolit był okresem stopniowego ocieplania się klimatu, cofania się lodowców oraz coraz większego rozpowszechniania się lasów iglastych i liściastych. Ludzie nauczeni życia w tundrze musieli się przystosować do funkcjonowania na terenach pokrytych lasami. Tym sposobem niewielkie grupki łowców i zbieraczy stopniowo uczyły się wytwarzać coraz lepsze narzędzia z kamienia i drewna. Rodziły się początki rolnictwa i rzemiosła.

Taka rewolucja niosła ze sobą bogatszy zakres źródeł pożywienia, a więc i poczucie zabezpieczenia pod tym względem. Jednak nie przeszkodziło to w prawdopodobnych aktach kanibalizmu. W miejscowości Alicante w Hiszpanii odkryto ślady wskazujące na to, iż grupa ludzi podejmowała się spożywania innych ludzi.

Ponure odkrycie archeologów

Archeolog Juan V. Morales-Perez i jego współpracownicy opublikowali pracę na ScienceDirect, w której dzielą się odkryciem dotyczącym kości zawierających ślady wskazujące na akt kanibalizmu. Przytulna jaskinia mogąca być czyimś schronieniem, skrywa w sobie szczątki należące do 30 ludzi, jednak są tam tylko pozostałości 3 czaszek, które należały do kogoś o dużej posturze, drobnej posturze i do dziecka (na którym nie dostrzeżono śladów wskazujących na ludożerstwo). Co najmniej dwie osoby z tego zbioru zostały zjedzone, możliwe że więcej z nich. Być może jaskinia była zamieszkiwana przez rodzinkę seryjnych morderców kanibali z epoki Mezolitu?

Można sobie wyobrazić, że ciężko jest się doszukać tego, czy kości które przeleżały pod ziemią w jaskini tysiące lat były ugotowane i zjedzone, czy też nie. Jednak archeolodzy mają na to swoje sposoby. Można nawet powiedzieć, że wcześniejsza publikacja Bruno Bulestina służyła zespołowi Juana V. Moralesa-Perez za swego rodzaju poradnik. Znajdują się tam wskazówki, na które powinno się zwracać uwagę.

Wskazówki dla poszukiwaczy aktów kanibalizmu

Jeżeli doszukamy się ludzkich kości w ludzkim koprolicie, to można się domyślać jak doszło do takiego stanu rzeczy. Kolejne znaki to ślady ugryzień pochodzące od człowieka. Ślady cięć, które wskazują na wykorzystywanie narzędzi służących do usuwania mięsa, rozczłonkowywania, skórowania, rozłupywania (w celu dostania się do szpiku kostnego). Poza tym, jeżeli takie ludzkie kości są pogrzebane w miejscu, w którym są jeszcze kości zwierząt z podobnymi śladami, mamy kolejną wskazówkę. Tak samo jeśli widać, że kości zostały nadpalone.

Jak to jest w przypadku szczątków znalezionych we wspomnianej przytulnej jaskini? Ludzkie kości były zagrzebane wraz ze zwierzęcymi i były na nich ślady rzeźniczych praktyk oraz przypalania. Wyraźne ślady ludzkich zębów na ludzkich kościach też mogą zostać skreślone z listy. Nie było jedynie kości człowieka w koprolicie. Juan V. Morales-Perez podkreśla, że czasem trudno odróżnić czy ślady zębów na kościach zostawił człowiek, czy inne zwierzęta, jednak w tym przypadku nie było wątpliwości. Poza tym, podobne ugryzienia były zarówno na ludzkich kościach, jak i na tych należących do zwierząt.

Ci ludzie nie powinni mieć problemów z dostępem do żywności, choć faktycznie mogły im się przytrafiać trudniejsze okresy. Czy to wystarczająca motywacja, żeby zacząć polować na innego człowieka? Archeolodzy zastanawiają się ile w tym wyłącznej próby przetrwania, a ile czegoś bardziej wyrafinowanego, jak na przykład rytuał. Faktycznie jeśli panowała susza połączona z nieudanymi polowaniami, jakimś urozmaiceniem diety mogli być inni ludzie. Z drugiej strony, rytuał polegający na honorowym zjadaniu tych którzy zmarli, też nie jest wykluczony.

Źródło 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: