Po Godzinach

Odpalasz program z 2006 roku i wygląda jak z innej epoki. A przecież to było tak niedawno

Kamil Świtalski
9

Kiedy ostatni raz oglądaliście reality show sprzed kilkuastu lat? Bo ja kilka dni temu — i wręcz nie mogę uwierzyć, jak mocno się ze zestarzał.

Dziś trochę trywialnie — o upływie czasu. Najlepiej widać go u najmłodszych, którzy dopiero byli tacy malutcy. Im jesteśmy starsi, tym wszystko dzieje się szybciej — to przecież żaden sekret. Odpalając stare filmy i seriale wiemy przecież, że kręcono je lata temu. Wiecie, gdy wracam do pierwszych sezonów Przyjaciół wiem że moda się zmieniła, telefony komórkowe dopiero raczkowały i takie tam. Ale kilka dni temu korzystając z tego że na Netflix zawitały dwa sezony Top Chefa odpaliłem drugi z nich. Po raz pierwszy emitowano go od jesieni 2006 roku, do lutego 2007 roku, czyli... no chciałoby się powiedzieć, że niedawno. Ale w gruncie rzeczy — minęło już kilkanaście lat. I dawno nic tak dobitnie nie uświadomiło mnie o upływie czasu, jak tych kilkanaście odcinków programu kulinarnego. Bo od czasu jego debiutu zmieniło się baaardzo wiele.

Program jak z innego świata — a to raptem kilkanaście lat

Wystarczy kilka sekund pierwszego odcinka by zdać sobie sprawę, że to rzecz z innej epoki. Nie te proporcje ekranu, jakość jakaś taka... no — delikatnie mówiąc — nie do końca dzisiejsza. Ubiór uczestników można jeszcze potraktować z przymrużeniem oka (nie znam się, to co będę się wymądrzał ; ), ale cała reszta no jest niezwykle niedzisiejsza. Pomijając fakt że właściwie w całym sezonie nie było potrawy czy składnika który byłby jakoś wyjątkowo egzotyczny w 2020 dla kogoś kto w podstawowym stopniu interesuje się kuchnią, to nie mogłem też przejść obojętnie obok kwestii technologicznych. O ile sprzęty AGD pozostały bez zmian (ok, kuchnia molekularna wówczas robiła znacznie większe wrażenie niż obecnie, gdy większość woli ją pominąć) i Kitchenaidy jak stały na blatach profesjonalistów wtedy, tak stoją dziś — to każda rozmowa telefoniczna przeprowadzana w programie dawała mi do myślenia. Tak się złożyło, że jeden z operatorów miał tam reklamę w formie lokowania produktów i 2006 to czas przed wielką smartfonową rewolucją. Tak niedawno, a tak dawno.

W wielu kwestiach program zestarzał się bardzo. Od pierwszych sekund czuć było jego leciwy już wiek, ale wraz z kolejnymi odcinkami proporcje przestały mnie dziwić, podobnie jak jakość, styl i to co wtedy modnie było podać jurorom. Wówczas zacząłem przyglądać się innym aspektom Top Chefa i... im dłużej przyglądałem się montażowi, zabiegom scenarzystów, cięciom — tym bardziej byłem zszokowany. Bo choć w estetyce zmieniło się wiele, o tyle w realizacji — nic. Wciąż kłótnie i ludzkie dramaty muszą grać pierwsze skrzypce, smutne rodzinne historie sprzedają się najlepiej, a realizacja nie wpadła od tamtego czasu na żadne nowe pomysły. Trochę smutek i nuda — bo teraz to chciałbym zobaczyć już coś nowego.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: