Startups

Od garażowej szwaczki po 20-milionową inwestycje AOL – historia prawdziwa

KW
Krzysztof Wąsowski
10

Jakieś siedem lat temu mąż Brandi Tysinger Temple kupił jej w prezencie maszynę do szycia. Ot, taki prezent urodzinowy. Jako, że Brandi miała dużo czasu, bo opiekowała się swoimi dziećmi i nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej zaczęła szyć ciuszki dla swoich pociech z resztek materiałów ku...

Jakieś siedem lat temu mąż Brandi Tysinger Temple kupił jej w prezencie maszynę do szycia. Ot, taki prezent urodzinowy. Jako, że Brandi miała dużo czasu, bo opiekowała się swoimi dziećmi i nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej zaczęła szyć ciuszki dla swoich pociech z resztek materiałów kupowanych za grosze w sklepach. Siedem lat później, a dokładnie wczoraj współtwórca America OnLine postanowił zainwestować 20 milionów USD w jej interes.

Historia ta przypomina hollywoodzką produkcję, w której szara postać produkująca coś dla hobby zaczyna na tym zarabiać, zakłada biznes i staje się liderem rynku. Bo dokładnie tak jest, Bradni początkowo ciuszki szyła jedynie na potrzeby swoich dzieci. W pewnym momencie dzieci miały ich jednak tyle, że nie nosiły ich. Producentka zaczęła je sprzedawać na eBayu, gdzie od razu znalazła szerokie grono mam, które były zainteresowane jej produktami.

Lolly Wooly Doodle, bo tak nazywa się firma Brandi ma dosyć ciekawy model biznesowy. W odróżnieniu od innych sklepów nie produkuje serii ciuchów i nie sprzedaje ich po sklepach z odzieżą dziecięcą. Przy każdym zaprojektowanym, a może raczej uszytym prototypie ciucha jego zdjęcie ląduje na fanpageu Looly Wooly Doodle, gdzie fani mogą się na jego temat wypowiadać. Jeżeli projekt spodoba się trafia do sklepu internetowego, gdzie klienci mogą go zamówić. Dopiero po złożeniu zamówienia szwaczki zaczynają produkować odpowiednią liczbę.

Model biznesowy może być mało sensowny dla niektórych, jednak jest zupełnie inaczej. Firma podczas pierwszych kilkunastu dni swojej działalności na Facebooku i postowania zdjęć prototypów ubranek zebrała ponad pół miliona fanów. Dzięki czemu Brandi na poważnie mogła zacząć myśleć o rozwijaniu swojego biznesu na szeroką skalę. Od 2010 firma Lolly siedzibę swoją ma już nie w garażu męża Brandi, a  w wielkiej szwalni, której powierzchnia wynosi 1800 metrów kwadratowych.

Ciekawe w tym wszystkim jest to, że przez ostatnie kilka lat Brandi opierała marketing swojej firmy jedynie o Facebooka. Dopiero w zeszłym roku stworzona została strona WWW firmy wraz ze sklepem, gdzie użytkownicy mogą zamawiać produkty. Do zeszłego roku wszystko działo się na Facebooku, a dopiero kilka miesięcy temu firma Brandi założyła konto na Pintereście oraz Instagramie.

Z informacji, które podaje sam Steve Case – współtwórca AOL oraz aktualny inwestor Lolly Wooly Doodle – wychodzi, że jego uwagę przykuł przede wszystkim unikalny model biznesowy. Bo zasadniczo firma produkująca ciuchy w modelu zamówienie-produkcja nie musi się martwić o nadwyżki produkcyjne, co znacząco redukuje koszty stałe. Co prawda z drugiej strony można spojrzeć na to jako na ryzykowny biznes, bo jeżeli dana linia produktów prototypów nie spodoba się klientom to czas poświęcony na ich stworzenie pójdzie na marne. Tak więc ten model biznesowy wymaga wielu przemyślanych ruchów. Case dodatkowo wspomniał, że branża dziecięca jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się, a zarazem  jedną ze stabilniejszych gałęzi gospodarki. Według jego szacunków rynek produktów około dziecięcych wyceniany jest na ok 50 miliardów dolarów.

Wydawałoby się, ze branża odzieżowa zależna jest od dużych ilości wyprodukowanych ciuchów. Masowi producenci konfekcji jedynie przy dużych nakładach produkcyjnych są w stanie redukować koszty produkcji, czyli im więcej wyprodukują, tym taniej wyprodukują. Z drugiej strony, narażeni są na problem braku popytu na ich towar, a tym samym na konieczność magazynowania nadwyżek lub sprzedawania ich poniżej kosztu produkcji. Wydawałoby się, ze ten model jest nie do złamania, a jednak Brandi go odwróciła do góry nogami. Produkuje na zamówienie, tanio, szybko i dokładnie. Nie musi martwić się o brak popytu, bo produkuje tylko ilości, które na pewno zostaną kupione. Model wręcz idealny.

Nie jest to model biznesowy dla każdego. W przypadku Lolly Wooly Doodle się udało, jednak niekoniecznie uda się innym. Brandi odniosła sukces z kilku powodów. Po pierwsze, trafiła w idealny moment, kiedy ludzie byli (prawdopodobnie) znudzeni tym co oferują im sklepy. Po drugie, jej model biznesowy zakłada dostarczenie dobrego jakościowo produktu, a nie chińszczyzny. Po trzecie, rodzice mają pewność, że produkt jest robiony przez ludzi wiedzących co robią, a nie tanią siłę roboczą Trzeciego Świata. Chciałoby się rzecz: „From Zero To Hero” - od kobiety szyjącej ubranka dla swoich pociech po pokaźną firmę dostarczającą ubranka dla kilkuset tysięcy dzieci na terenie USA, a kończąc na 20 milionowej inwestycji AOL. Co ja sądzę na ten temat? American Dream? Nie, po prostu przemyślany pomysł na biznes, radość tego co się kocha robić no i pasja. To chyba idealny przepis na sukces, który odniosła Brandi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

StartupinwestycjeAOLdzieci