Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Ciekawostki

O Phone, czyli detoks dla fanów smartfonów

MS
Maciej Sikorski
50

Wszyscy ubierzemy gogle, posmakujemy rzeczywistości wirtualnej i już tam zostaniemy. A nasz diler, Mark Zuckerberg, będzie stał z boku i zacierał ręce. Taką narrację przyjęli niektórzy w kwestii rozwoju branży VR. A wszystko za sprawą jednej premiery, jednego zdjęcia. Wcześniej najwyraźniej nie dostrzegali zagrożenia. Jednocześnie nie przychodzi im do głowy, że sami mogą być już teraz uzależnieni: od Internetu, od smartfonu, od sieci społecznościowych...

Straszne VR, Zuckerberg diler

Większość z Was pewnie widziała już zdjęcie przywołane we wstępie, a jeśli nie, to wrzucam je poniżej. Mark Zuckerberg kroczy na scenę, by poprowadzić część prezentacji Samsunga. Mija masę ludzi wyposażoną w gogle Gear VR. Oni przebywają w innym świecie, są odcięci od rzeczywistości, on stoi z boku. Gogli brak - jest w prawdziwym świecie, to w nim będzie liczył pieniądze zarabiane na użytkownikach. Szybko pojawiły się głosy przekonujące, że zaczyna się strzyżenie owiec, Zuckerberg był porównywany do dilera, który handluje narkotykami, ale sam się nimi nie raczy. Obserwuję to poruszenie od kilku dni. I przyznam, że jestem trochę zdziwiony.

Straszne VR, Zuckerberg diler

Większość z Was pewnie widziała już zdjęcie przywołane we wstępie, a jeśli nie, to wrzucam je poniżej. Mark Zuckerberg kroczy na scenę, by poprowadzić część prezentacji Samsunga. Mija masę ludzi wyposażoną w gogle Gear VR. Oni przebywają w innym świecie, są odcięci od rzeczywistości, on stoi z boku. Gogli brak - jest w prawdziwym świecie, to w nim będzie liczył pieniądze zarabiane na użytkownikach. Szybko pojawiły się głosy przekonujące, że zaczyna się strzyżenie owiec, Zuckerberg był porównywany do dilera, który handluje narkotykami, ale sam się nimi nie raczy. Obserwuję to poruszenie od kilku dni. I przyznam, że jestem trochę zdziwiony.

Zaskakuje mnie to, że niektórzy dopiero teraz odkrywają zagrożenie, jakie idzie w parze z nową technologią. Wcześniej niektórzy reagowali jedynie wyrażając "wow", nagle okazało się, że różnie może z tym być. Na dobrą sprawę zmieniło się niewiele - wcześniej mogliśmy wskazać pozytywne i negatywne strony tego rozwoju, dzisiaj jest podobnie, za rok też tak będzie. Nie można tylko wychwalać, ale nie wypada też jednoznacznie ganić. Jak ze wszystkim w życiu: trzeba znać umiar...

Telefon do... dzwonienia

Zastanawiałem się nad tym dzisiaj rano, gdy otrzymałem link do tekstu, w którym prezentowano telefon O Phone. Sprzęt funkcjonuje w fazie projektu, ale możliwe, że doczeka się realizacji. Wyróżnia się czymś szczególnym? Tak, prostotą. To kawałek plastiku, z którego można dzwonić i wysyłać SMSy (to oczywiście działa w obie strony). I tyle. nie ma gier, aplikacji, opcji oglądania materiałów wideo, powiadomień, rozbudowanych funkcji foto (w ogóle nie ma funkcji foto). Ze względu na niewielką liczbę funkcji i zastosowanie ekranu e-ink, zużycie energii nie powinno być duże, więc smartfon telefon mógłby na jednym ładowaniu pracować przez kilka tygodni.

Co łączy oba tematy? W opisach telefonu wspomina się, że to byłoby dobre rozwiązanie dla osób, które dzisiaj nadużywają smartfonu. Korzystają z tego sprzętu kilka godzin dziennie, spoglądają na ekran co kilka minut, palce trudno odczepić od ekranu. To już jest uzależnienie. Zakładam, że w tym gronie znajdziemy ludzi, którzy z niechęcią podchodzą do VR i przekonują, że to zmierza w niedobrym kierunku. Paradoks: mówić o jednym uzależnieniu i nie zauważać, że wpadło się już w inne. Krytycy VR muszą się poważnie zastanowić nad tym, ile czasu sprawdzają dzisiaj ze smartfonem i czy przypadkiem nie przydałby się im "detoks" z O Phone...

A może ludzie na to czekają?

Ciekawą kwestią jest to, jak dużym wzięciem mogą się cieszyć za kilka lat takie proste telefony. Twórcy mówią o dzieciach i osobach starszych jako odbiorcach produktu, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście to oni będą najliczniejszą grupą użytkowników. Może się zdarzyć tak, że faktycznie zacznie rosnąć grono ludzi, które powie "dość" i wrzuci smartfon do szuflady. Z różnych przyczyn. Jedni będą zmęczeni, drudzy zrozumieją, że przesadzili i przy obiedzie każdy członek rodziny siedzi ze smartfonem w dłoni, jeszcze inni z ciekawości zechcą sprawdzić, jak to jest dzisiaj żyć ze zwykłym telefonem.

Wspomniałbym też o strachu przed postępującą inwigilacją. I to na różnych płaszczyznach - z jednej strony śledzić może państwo, z drugiej firmy, dla których jesteśmy celem. Im więcej się o nas dowiedzą, tym lepiej. Już teraz pojawiają się pytania o to, czy biznesmeni albo politycy powinni korzystać ze smartfonów. Wielkiej migracji nie należy się spodziewać, ale nie zdziwiłbym się, gdyby przybywało projektów podobnych do O Phone. Nie tylko w fazie pomysłu - część zostanie zrealizowana i może się nieźle sprzedać. Klienci dumnie ze swej decyzji będą mogli spokojnie zająć się poznawaniem świata VR...

Zaskakuje mnie to, że niektórzy dopiero teraz odkrywają zagrożenie, jakie idzie w parze z nową technologią. Wcześniej niektórzy reagowali jedynie wyrażając "wow", nagle okazało się, że różnie może z tym być. Na dobrą sprawę zmieniło się niewiele - wcześniej mogliśmy wskazać pozytywne i negatywne strony tego rozwoju, dzisiaj jest podobnie, za rok też tak będzie. Nie można tylko wychwalać, ale nie wypada też jednoznacznie ganić. Jak ze wszystkim w życiu: trzeba znać umiar...

Telefon do... dzwonienia

Zastanawiałem się nad tym dzisiaj rano, gdy otrzymałem link do tekstu, w którym prezentowano telefon O Phone. Sprzęt funkcjonuje w fazie projektu, ale możliwe, że doczeka się realizacji. Wyróżnia się czymś szczególnym? Tak, prostotą. To kawałek plastiku, z którego można dzwonić i wysyłać SMSy (to oczywiście działa w obie strony). I tyle. nie ma gier, aplikacji, opcji oglądania materiałów wideo, powiadomień, rozbudowanych funkcji foto (w ogóle nie ma funkcji foto). Ze względu na niewielką liczbę funkcji i zastosowanie ekranu e-ink, zużycie energii nie powinno być duże, więc smartfon telefon mógłby na jednym ładowaniu pracować przez kilka tygodni.

Straszne VR, Zuckerberg diler

Większość z Was pewnie widziała już zdjęcie przywołane we wstępie, a jeśli nie, to wrzucam je poniżej. Mark Zuckerberg kroczy na scenę, by poprowadzić część prezentacji Samsunga. Mija masę ludzi wyposażoną w gogle Gear VR. Oni przebywają w innym świecie, są odcięci od rzeczywistości, on stoi z boku. Gogli brak - jest w prawdziwym świecie, to w nim będzie liczył pieniądze zarabiane na użytkownikach. Szybko pojawiły się głosy przekonujące, że zaczyna się strzyżenie owiec, Zuckerberg był porównywany do dilera, który handluje narkotykami, ale sam się nimi nie raczy. Obserwuję to poruszenie od kilku dni. I przyznam, że jestem trochę zdziwiony.

Zaskakuje mnie to, że niektórzy dopiero teraz odkrywają zagrożenie, jakie idzie w parze z nową technologią. Wcześniej niektórzy reagowali jedynie wyrażając "wow", nagle okazało się, że różnie może z tym być. Na dobrą sprawę zmieniło się niewiele - wcześniej mogliśmy wskazać pozytywne i negatywne strony tego rozwoju, dzisiaj jest podobnie, za rok też tak będzie. Nie można tylko wychwalać, ale nie wypada też jednoznacznie ganić. Jak ze wszystkim w życiu: trzeba znać umiar...

Telefon do... dzwonienia

Zastanawiałem się nad tym dzisiaj rano, gdy otrzymałem link do tekstu, w którym prezentowano telefon O Phone. Sprzęt funkcjonuje w fazie projektu, ale możliwe, że doczeka się realizacji. Wyróżnia się czymś szczególnym? Tak, prostotą. To kawałek plastiku, z którego można dzwonić i wysyłać SMSy (to oczywiście działa w obie strony). I tyle. nie ma gier, aplikacji, opcji oglądania materiałów wideo, powiadomień, rozbudowanych funkcji foto (w ogóle nie ma funkcji foto). Ze względu na niewielką liczbę funkcji i zastosowanie ekranu e-ink, zużycie energii nie powinno być duże, więc smartfon telefon mógłby na jednym ładowaniu pracować przez kilka tygodni.

Co łączy oba tematy? W opisach telefonu wspomina się, że to byłoby dobre rozwiązanie dla osób, które dzisiaj nadużywają smartfonu. Korzystają z tego sprzętu kilka godzin dziennie, spoglądają na ekran co kilka minut, palce trudno odczepić od ekranu. To już jest uzależnienie. Zakładam, że w tym gronie znajdziemy ludzi, którzy z niechęcią podchodzą do VR i przekonują, że to zmierza w niedobrym kierunku. Paradoks: mówić o jednym uzależnieniu i nie zauważać, że wpadło się już w inne. Krytycy VR muszą się poważnie zastanowić nad tym, ile czasu sprawdzają dzisiaj ze smartfonem i czy przypadkiem nie przydałby się im "detoks" z O Phone...

A może ludzie na to czekają?

Ciekawą kwestią jest to, jak dużym wzięciem mogą się cieszyć za kilka lat takie proste telefony. Twórcy mówią o dzieciach i osobach starszych jako odbiorcach produktu, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście to oni będą najliczniejszą grupą użytkowników. Może się zdarzyć tak, że faktycznie zacznie rosnąć grono ludzi, które powie "dość" i wrzuci smartfon do szuflady. Z różnych przyczyn. Jedni będą zmęczeni, drudzy zrozumieją, że przesadzili i przy obiedzie każdy członek rodziny siedzi ze smartfonem w dłoni, jeszcze inni z ciekawości zechcą sprawdzić, jak to jest dzisiaj żyć ze zwykłym telefonem.

Wspomniałbym też o strachu przed postępującą inwigilacją. I to na różnych płaszczyznach - z jednej strony śledzić może państwo, z drugiej firmy, dla których jesteśmy celem. Im więcej się o nas dowiedzą, tym lepiej. Już teraz pojawiają się pytania o to, czy biznesmeni albo politycy powinni korzystać ze smartfonów. Wielkiej migracji nie należy się spodziewać, ale nie zdziwiłbym się, gdyby przybywało projektów podobnych do O Phone. Nie tylko w fazie pomysłu - część zostanie zrealizowana i może się nieźle sprzedać. Klienci dumnie ze swej decyzji będą mogli spokojnie zająć się poznawaniem świata VR...

Co łączy oba tematy? W opisach telefonu wspomina się, że to byłoby dobre rozwiązanie dla osób, które dzisiaj nadużywają smartfonu. Korzystają z tego sprzętu kilka godzin dziennie, spoglądają na ekran co kilka minut, palce trudno odczepić od ekranu. To już jest uzależnienie. Zakładam, że w tym gronie znajdziemy ludzi, którzy z niechęcią podchodzą do VR i przekonują, że to zmierza w niedobrym kierunku. Paradoks: mówić o jednym uzależnieniu i nie zauważać, że wpadło się już w inne. Krytycy VR muszą się poważnie zastanowić nad tym, ile czasu sprawdzają dzisiaj ze smartfonem i czy przypadkiem nie przydałby się im "detoks" z O Phone...

A może ludzie na to czekają?

Ciekawą kwestią jest to, jak dużym wzięciem mogą się cieszyć za kilka lat takie proste telefony. Twórcy mówią o dzieciach i osobach starszych jako odbiorcach produktu, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście to oni będą najliczniejszą grupą użytkowników. Może się zdarzyć tak, że faktycznie zacznie rosnąć grono ludzi, które powie "dość" i wrzuci smartfon do szuflady. Z różnych przyczyn. Jedni będą zmęczeni, drudzy zrozumieją, że przesadzili i przy obiedzie każdy członek rodziny siedzi ze smartfonem w dłoni, jeszcze inni z ciekawości zechcą sprawdzić, jak to jest dzisiaj żyć ze zwykłym telefonem.

Wspomniałbym też o strachu przed postępującą inwigilacją. I to na różnych płaszczyznach - z jednej strony śledzić może państwo, z drugiej firmy, dla których jesteśmy celem. Im więcej się o nas dowiedzą, tym lepiej. Już teraz pojawiają się pytania o to, czy biznesmeni albo politycy powinni korzystać ze smartfonów. Wielkiej migracji nie należy się spodziewać, ale nie zdziwiłbym się, gdyby przybywało projektów podobnych do O Phone. Nie tylko w fazie pomysłu - część zostanie zrealizowana i może się nieźle sprzedać. Klienci dumnie ze swej decyzji będą mogli spokojnie zająć się poznawaniem świata VR...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu