18

O branży nieruchomości niemiłych słów kilka

Dzisiaj odbywa się konferencja IAB poświęcona rynkowi nieruchomości w internecie. Ponieważ branża ta w ostatnich miesiącach stała się mi bardzo bliska (z okazji poszukiwania nowego mieszkania w warszawie) dlatego chciałem podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat tego jak nieefektywnie jest wykorzystywany internet w obrocie i sprzedaży nieruchomości. Przede wszystkim ryba psuje się od głowy, i […]

Dzisiaj odbywa się konferencja IAB poświęcona rynkowi nieruchomości w internecie. Ponieważ branża ta w ostatnich miesiącach stała się mi bardzo bliska (z okazji poszukiwania nowego mieszkania w warszawie) dlatego chciałem podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat tego jak nieefektywnie jest wykorzystywany internet w obrocie i sprzedaży nieruchomości.

Przede wszystkim ryba psuje się od głowy, i to przysłowie idealnie pasuje do tego co dzieje się w internecie. Wszystkie związane z nieruchomościami i tym runkiem problemy zaczynają się poza internetem, etyka w biznesie to wyświechtane określenie ale akurat w tej branży można zobaczyć jak bardzo. Licencjonowane czy też nie licencjonowane agencje, działają na tej samej zasadzie. Kto pierwszy ukradnie komuś ogłoszenie i szybko opublikuj gdzie się da ten lepszy. Im tańszy agent tym lepiej, im więcej wciskania i kręcenia przez telefon tym bardziej efektywnie.

Czy można więc się dziwić, że w internecie jest podobnie? Wystarczy zobaczyć którykolwiek liczący się serwis z ogłoszeniami w Polsce aby przekonać się, że jest dokładnie tak samo. Dublowanie ogłoszeń, stare ogłoszenia, ogłoszenia bez słowa informacji o nieruchomościach, podbieranie sobie nawzajem ogłoszeń, wprowadzanie klientów w błąd błędnymi nazwami ulic w opisach mieszkań i domów itp. Cały ten śmietnik znajduje się w serwisach ogłoszeniowych które jedyne co robią to pobierają opłaty – jakichkolwiek oznak dbałości o bazę ogłoszeń nie widać (no ale po co to robić skoro nabija się więcej odsłon i dzięki temu można jeszcze reklamę sprzedać).

Pamiętam, kiedy sprzedawałem moje poprzednie mieszkanie umieściłem w ogłoszeniach specjalną informację iż nie pozwalam na kopiowanie treści oraz zdjęć. Po dwóch dniach moje ogłoszenie było wszędzie w internecie, z różnymi cenami i różnymi opisami. Pozwoliłem sobie nawet zadzwonić do jednej z takich licencjonowanych agencji która ukradła moje treści. Pan stwierdził, że to b.ładne mieszkanie i że oglądał je wczoraj (a nikogo u mnie nie było).

Nie skupiając się jednak tylko na etyce i zasada panujących w tej branży można powiedzieć, że jeśli chodzi oferty, sposób ich prezentacji oraz komunikację z klientem w internecie też nie jest dobrze, żeby nie powiedzieć jest tragicznie.

Developerów, którzy budują mieszkania i domy o łącznej wartości kilkudziesięciu czy kilkuset milionów złotych a nie chcę przeznaczyć małej kwoty na porządną stronę internetową jest naprawdę bardzo dużo. Jeszcze bardziej irytujące jest kiedy serwisy z ogłoszeniami czy strony naszych developerów jako jedyną formę kontaktu oferują formularz w którym możemy napisać iż jesteśmy zainteresowani danym mieszkaniem.

Kontakt i komunikacja to już zupełny dramat. Zaczynając od tego, że są firmy które uważają iż klienci nie pracują i w związku z tym godziny od 9-17.00 są najlepszym czasem na zapraszanie ich do swoich biur sprzedaży. Dodzwonienie się do nich w tym czasie graniczy z cudem ponieważ zawsze są gdzieś poza biurem (jak przyjdzie jeden klient to się okazuje, że paraliżuje on pracę całego biura). Prędkość odpowiedzi na mail z zapytaniem o mieszkanie to średnio 2 dni (nawał pracy mają?) itp. Nie wspomnę już o tym ile razy czasem trzeba się przypominać o ofercie.

Kiedy więc czytam o problemach w branży nieruchomości to jakoś nie stać mnie na odruchy współczucia. Może jak ta branża dotknie dna to odrodzi się w nowym stylu z innym stosunkiem do klienta, biznesu i konkurencji. Nie jestem jednak aż tak naiwny aby być co do tego przekonanym.

Ps. Z premedytacją ominąłem w tym wpisie banki i ich wkład w etykę i zasady biznesowe w tej branży (bo o tym można by napisać kilka książek).

Ps2. Dla pocieszenia powiem, że są jeszcze developerzy i agencje którym się chce, którzy potrafią zaprezentować ofertę i są kompetentni. Wszystkim wam życzę abyście tylko z takimi mieli do czynienia (niestety dość trudno jest ich znaleźć).