32

Nokia przygotowuje się do skoku z płonącej platformy

Wczoraj, w godzinach nocnych (dla nas, w Polsce), Engadget opublikował bardzo ciekawy list. Autorem listu jest Stephen Elop – był pracownik Microsoftu, który od kilku miesięcy zajmuje stanowisko prezesa Nokii. Adresatami listu są pracownicy fińskiego koncernu. Muszę przyznać, że po lekturze listu (wczorajszej nocy), byłem wstrząśnięty jego treścią. Nie często zdarza się bowiem, że prezes […]

Wczoraj, w godzinach nocnych (dla nas, w Polsce), Engadget opublikował bardzo ciekawy list. Autorem listu jest Stephen Elop – był pracownik Microsoftu, który od kilku miesięcy zajmuje stanowisko prezesa Nokii. Adresatami listu są pracownicy fińskiego koncernu. Muszę przyznać, że po lekturze listu (wczorajszej nocy), byłem wstrząśnięty jego treścią.

Nie często zdarza się bowiem, że prezes firmy takiej jak Nokia, poddaje ją tak druzgocącej krytyce, a ta, wypływa później w mediach. Nie ważne czy wyciek listu był zamierzony, czy może przypadkowy. W tej chwili liczy się tylko to, że znamy nastroje wewnątrz koncernu. Wiemy również, że Elop zamierza podjąć zdecydowane działania, których efektem ma być przywrócenie firmie jej dawnego znaczenia.

Całość listu przeczytać możecie tutaj, w języku angielskim. List jest dość długi. Część stanowi opowieść o pracowniku platformy wiertniczej, gdzieś na oceanie. Podczas pożaru platformy, mężczyzna postanawia skoczyć z niej, 30 metrów w dół do wody, aby uratować swoje życie. Jest to jedna z tych opowieści, która ma uświadomić jej odbiorcom, że są oni dokładnie w tej samej sytuacji co bohater historii.

Oszczędźmy sobie jednak tych sentymentalnych historyjek i przeanalizujmy co tak ważnego Stephen Elop zakomunikował swoim pracownikom? Poniżej znajdziecie cytaty najważniejszych według mnie fragmentów listu.

In 2008, Apple’s market share in the $300+ price range was 25 percent; by 2010 it escalated to 61 percent. They are enjoying a tremendous growth trajectory with a 78 percent earnings growth year over year in Q4 2010. Apple demonstrated that if designed well, consumers would buy a high-priced phone with a great experience and developers would build applications. They changed the game, and today, Apple owns the high-end range.

Jako komentarz do powyższego cytatu posłuży mi mała retrospekcja. Otóż w 2006 roku, na rynku pojawił się high-endowy model Nokii – N93. Uwaga, był to ważący 180 gramów kolos, który spośród konkurencji wyróżniał wbudowany aparat o rozdzielczości 3,2 mpix oraz 3-krotnym optycznym zbliżeniu. Telefon wyróżniała również cena, która tuż po premierze w Polsce, wynosiła około 4 tyś zł (można to łatwo sprawdzić).

N93 pomimo swojej ceny cieszyła się wyraźnym zainteresowaniem. Problem pojawił się jednak gdy w 2007 Nokia zaprezentowała kolejny model – N95. Telefon był mniejszy, lżejszy, tańszy oraz posiadał lepszy aparat i nowszą wersję Symbiana. Posiadacze N93 byli zawiedzeni faktem, że Nokia postanowiła zakończyć wsparcie ich modelu w niecałe 8 miesięcy po jego premierze.

W 2008 roku, niezadowolenie osiągnęło wartość maksymalną, gdy okazało się, że Apple zamierza aktualizować starsze modele iPhone, pomimo premier nowszych wersji telefonu z jabłuszkiem. Zarząd Nokii nie był najwyraźniej w stanie zrozumieć, że strategia nowy i drogi smartphone z nową umową nie sprawdzi się w warunkach powstającego kryzysu ekonomicznego oraz popularyzacji sklepów z oprogramowaniem takich jak AppStore. Współczesny nabywca smartphone musi mieć poczucie, że wydając wyższą niż zazwyczaj kwotę na swój telefon, kupuje urządzenie o przedłużonej żywotności.

The battle of devices has now become a war of ecosystems, where ecosystems include not only the hardware and software of the device, but developers, applications, ecommerce, advertising, search, social applications, location-based services, unified communications and many other things. Our competitors aren’t taking our market share with devices; they are taking our market share with an entire ecosystem. This means we’re going to have to decide how we either build, catalyse or join an ecosystem.

Nokia ma również problem ze zbyt dużą ilością modeli (sytuacja wręcz identyczna do tej znanej z Apple, tuż przed powrotem Steve’a Jobsa) dostępnych jednocześnie w ofercie firmy. Większość z nich różni się jedynie wyglądem zewnętrznym. Taka, przerośnięta oferta powoduje, że nie tylko ciężko jest promować wszystkie produkty jednocześnie, ale również, żaden z nich nie jest w stanie osiągnąć odpowiednio dużej sprzedaży.

Jednym rozwiązaniem jest więc zmniejszenie oferty do minimum. Według mnie, 3 modele rocznie, byłby dla Nokii absolutnie wystarczające. Niska, średnia i wysoka półka. Uzupełnieniem tej oferty byłyby usługi dodatkowe, które co prawda nie dają jakichś wstrząsających przychodów w perspektywie pojedynczego użytkownika, ale przy kilku milionach urządzeń na rynku, całość może być bardziej opłacalna niż sprzedaż samych telefonów.

This is what I have been trying to understand. I believe at least some of it has been due to our attitude inside Nokia. We poured gasoline on our own burning platform. I believe we have lacked accountability and leadership to align and direct the company through these disruptive times. We had a series of misses. We haven’t been delivering innovation fast enough. We’re not collaborating internally.

Najważniejszym, dotychczasowym problemem Nokii była jednak postawa osób pełniących funkcje kierownicze w firmie. W ciągu ostatnich 2 lat, różne wypowiedzi ludzi związanych z Nokią, pokazały ewidentne niezrozumienia dla obecnej na rynku sytuacji oraz próbę zaklinania rzeczywistości.

We wrześniu ubiegłego roku, były wiceprezes koncernu – Anssi Vanjoki porównał producentów telefonów komórkowych, którzy migrują ku Androidowi, do fińskich chłopców, którzy zimą… sikają w spodnie tylko po to, aby się rozgrzać. Stwierdził, że choć ta metoda działa, to jest to rozwiązanie o tymczasowym efekcie.

Podsumowując. Nie jestem pewien czy nowy prezes firmy, pomimo świadomości stanu Nokii oraz sytuacji na rynku, będzie w stanie zeskoczyć z płonącej platformy, nie zabijając siebie i firmy po drodze. Wydaje się, że pomóc mogłoby przeniesienie centrali koncernu do USA, ale z drugiej strony, w dzisiejszych czasach, świat jest na tyle mały, że siedziba firmy nie jest chyba kluczowa. Życzę Stephenowi powodzenia, ale obawiam się, że sprawa jest już przegrana. Obym jednak był złym prorokiem. Obym miał jeszcze okazję pochwalić jakąś Nokię.

Źródło ilustracji: wcit2010.org