54

Niech Bóg otworzy

Właśnie skończyłem oglądać 3 sezon serialu Opowieść Podręcznej (The Handmaid’s Tale) i muszę powiedzieć, że dawno nie dostałem w twarz wizją tak zdehumanizowanego, cynicznego świata, który jest mokrym snem każdego wierzącego fanatyka (niezależnie od wiary).

Republika Gilead, w której toczy się akcja serialu, to państwo po przewrocie, które wprowadziło ekstremalną bogobojność mającą na celu podniesienie dzietności społeczeństwa. Brzmi groźnie prawda? To jednak dopiero początek. Porządek jaki wprowadzili w tym kraju mężczyźni opiera się na ślepej wierze i sprowadzeniu kobiet do roli służących, narzędzia do zapładniania i w najlepszym przypadku żon, które nie mają praktycznie żadnych praw.

To wszystko jest oplecione niesamowitym klimatem łączącym mroczne i brutalne sceny z pięknymi widokami i czystą nieskażoną niczym męską hipokryzją. Rządząca płeć męska poza manifestowaniem oddania swojej wierze organizuje sobie też burdele, gdzie kobiety są regularnie gwałcone, a wszystkie zakazane w Gilead używki są tam dozwolone. Panowie komendanci mają władzę nad życiem i śmiercią każdej kobiety w tej republice. Kobiety nie mogą czytać książek, nie mają prawa głosu i nie mogą o niczym decydować. Każdy rodzaj sprzeciwienia się regułom jest karany bardzo drastycznie.

Gilead kiedyś był normalnym krajem, takim z XXI wieku. Problem malejącego przyrostu naturalnego był tylko przyczynkiem do rewolucji. Co ciekawe w tej rewolucji brały udział również kobiety, te same którym potem odebrano wszelkie prawa ponieważ… były kobietami.

“Niech Bóg otworzy”, to jedno z przywitań jakimi posługują się ludzie w Gilead, ta cała nowomowa stworzona na potrzeby zbudowania klimatu Gilead jest przerażająca. W każdym domu, na ulicy ludzie czują się jak w kościele. Wszystkie kobiety mają taki sam rodzaj ubrań (inny dla żon, inny dla podręcznych, kucharek itp), tak samo mężczyźni. Nic nie może wybiegać poza standard, nikt nie może się wyróżniać, nikt nie może pokazywać, że jest inny.

“Niech Bóg otworzy” kojarzy mi się też jednoznacznie z gwałtami, a właściwie rytuałami jakie w Gilead stworzono na potrzeby lepszej prokreacji. Każda podręczna raz w tygodniu była bowiem w rytualny sposób gwałcona przez swojego pana i to wszystko działo się na oczach niepłodnej zazwyczaj żony. I rytuał ten trwał aż do skutku, czyli do udanego zapłodnienia. Po porodzie to “Państwo” przejmowało dziecko, a podręczna dostawała przydział do nowego domu, gdzie potrzebna jest pomoc.

Podręczna była kiedyś normalną kobietą. Po rewolucji siłą odebrano im dzieci i przekazywano do “dobrych domów”, gdzie bezpłodni Państwo chowali je jak swoje.

Serial ma swoje wzloty i upadki, nie zawsze jest równy, ale za to zawsze pokazuje ten przygniatający klimat miejsca, gdzie pseudo wiara jest wykorzystywana do gnębienia społeczeństwa. Gdzie hipokryzja wygrywa ze zdrowym rozsądkiem, a prawa kobiet zostają zniszczone jak zamek z piasku. Wszystko to przykryte jest kolejną wersją systemu opartego na zasadach komunizmu. Niby proletariat i równość jest najważniejsza, ale są od klasycznego systemu komunistycznego drobne wyjątki. Równość nie dotyczy kobiet, a klasy społeczne dzieli przepaść, zarówno jeśli chodzi o prawa jak i sytuację ekonomiczną.

Co jednak najbardziej przeraża w tej utopijnej wizji to fakt, że jest ona coraz bardziej realistyczna. W przypadku wielu krajów, gdzie wiara przechodzi w ekstremizm, a demokracja się już praktycznie nie liczy, nie trudno byłoby wprowadzić wizję Gileadu.

3. sezon Opowieści podręcznej ma bardzo mocne zakończenie. Liczę na to, że w 4. sezonie będą w stanie podtrzymać ten klimat i nie zbłądzą. Tak naprawdę już teraz jest dobry moment na zamknięcie tej serii i nie przeciąganie jej na siłę, bo wiadomo jak to się może skończyć…

Jeśli ktoś z was jeszcze nie oglądał tego serialu, to gorąco polecam zacząć od książki. Osobiście żałuję trochę, że tak nie zrobiłem, ale nie wiedziałem, że to tak mocna pozycja.