7

Niebezpieczny trend dla konsol i PC – AAA dla smartfonów

Coraz więcej developerów zamiast wypuszczać kolejne odsłony swoich hitów na komputerach czy konsolach, rozmienia ich legendę na drobne, przenosząc je na urządzenia mobilne. Lecz nie ma się co im dziwić skoro produkcja jest tańsza, a zyski wcale nie muszą być mniejsze. W ostatnim czasie mieliśmy prawdziwe zatrzęsienie (stosunkowo) gier z najwyższego segmentu AAA, które zmierzają […]

Coraz więcej developerów zamiast wypuszczać kolejne odsłony swoich hitów na komputerach czy konsolach, rozmienia ich legendę na drobne, przenosząc je na urządzenia mobilne. Lecz nie ma się co im dziwić skoro produkcja jest tańsza, a zyski wcale nie muszą być mniejsze.

W ostatnim czasie mieliśmy prawdziwe zatrzęsienie (stosunkowo) gier z najwyższego segmentu AAA, które zmierzają (bądź już wylądowały) na smartfony czy tablety. I tak zaczęło się od „XCOMa”, który miał być grą niemal kropka w kropkę przeniesioną z konsol. Potem przyszła pora na dwa „odświeżenia” hitów sprzed lat. Kultowej przygodówki spod ręki Benoita Sokala – pierwszej „Syberii” i niemniej cenionego, magnum opus Bioware sprzed dekady „Star Wars: Knights of the Old Republic”.

No i bardzo dobrze. W końcu remastery starszych gier bardzo dobrze nadają się do odświeżenia sobie wrażeń sprzed lat, a także rozszerzają grono potencjalnych „uczestników uniwersum” o posiadaczy urządzeń mobilnych. Szkoda jednak, że coraz częściej developerzy zamiast skupiać się eksploatowaniu swojej marki na „dużych platformach” odwracają głowę właśnie w kierunku Androida czy iOSa.

XCOM-Enemy-Unknown-Windows-screenshot-002

Przykłady? Proszę bardzo, i to tylko z ostatniego miesiąca. Square Enix po kuszeniu graczy „kolejnym Deus Exem”… dotrzymuje słowa i wypuszcza „The Fall”, ale na system Apple’a. Potem Codemasters mówi o marki sygnowanej nazwiskiem tragicznie zmarłego Colina McRae. I rzeczywiście „Colin McRae Rally” wraca, ale do AppStore’a. I jeszcze najnowszy przypadek związany z księciem Persji, jego najnowsza odsłona mimo długiej już absencji na konsolach, teraz także je  ominie i „The Shadow and the Flame” trafi już na dniach na Androida iOSa.

Trend jest wiec doskonale widoczny i dla mnie jako zapalonego gracza pecetowo – konsolowego dość niebezpieczny. Lubię czasami pograć na moim smartfonie w „Angry Birds” czy „Plant vs. Zombie”, ale tylko wtedy gry nie mam porządnego pada pod ręką. Lecz przewiduję, że taka sytuacja będzie coraz częściej miała miejsce, w miarę jak platformy mobilne będą stawały się jeszcze popularniejsze.

Casualizacja od dawna stała się w tej branży faktem. Ale przecież sami tego chcieliśmy, podłączając swoje karty kredytowe do mobilnych sklepów i korzystając z nich na potęgę. Już teraz developerzy notują większe zyski z gier na platformy mobilne niż na konsole przenośne i to mimo ogromnej dysproporcji w cenie. Choć i ta powoli zaczyna się zmniejszać, w miarę jak największe smartfonowe tytuły przebijają poziom 10 $.

Tylko patrzeć jak segment mobilny będzie zarabiał więcej niż pecetowy. Choć może do tego czasu granice między różnymi typami urządzeń zatrą się zupełnie w miarę jak moc obliczeniowa smartfonów będzie rosła.

Foto 1, 2