Gry

Niebezpieczny trend dla konsol i PC – AAA dla smartfonów

KK
Karol Kopańko
7

. W ostatnim czasie mieliśmy prawdziwe zatrzęsienie (stosunkowo) gier z najwyższego segmentu AAA, które zmierzają (bądź już wylądowały) na smartfony czy tablety. I tak zaczęło się od „XCOMa”, który miał być grą niemal kropka w kropkę przeniesioną z konsol. Potem przyszła pora na dwa „odświeżenia”...

.

W ostatnim czasie mieliśmy prawdziwe zatrzęsienie (stosunkowo) gier z najwyższego segmentu AAA, które zmierzają (bądź już wylądowały) na smartfony czy tablety. I tak zaczęło się od „XCOMa”, który miał być grą niemal kropka w kropkę przeniesioną z konsol. Potem przyszła pora na dwa „odświeżenia” hitów sprzed lat. Kultowej przygodówki spod ręki Benoita Sokala – pierwszej „Syberii” i niemniej cenionego, magnum opus Bioware sprzed dekady „Star Wars: Knights of the Old Republic”.

No i bardzo dobrze. W końcu remastery starszych gier bardzo dobrze nadają się do odświeżenia sobie wrażeń sprzed lat, a także rozszerzają grono potencjalnych „uczestników uniwersum” o posiadaczy urządzeń mobilnych. Szkoda jednak, że coraz częściej developerzy zamiast skupiać się eksploatowaniu swojej marki na „dużych platformach” odwracają głowę właśnie w kierunku Androida czy iOSa.

Przykłady? Proszę bardzo, i to tylko z ostatniego miesiąca. Square Enix po kuszeniu graczy „kolejnym Deus Exem”… dotrzymuje słowa i wypuszcza „The Fall”, ale na system Apple’a. Potem Codemasters mówi o marki sygnowanej nazwiskiem tragicznie zmarłego Colina McRae. I rzeczywiście „Colin McRae Rally” wraca, ale do AppStore’a. I jeszcze najnowszy przypadek związany z księciem Persji, jego najnowsza odsłona mimo długiej już absencji na konsolach, teraz także je  ominie i „The Shadow and the Flame” trafi już na dniach na Androida iOSa.

Trend jest wiec doskonale widoczny i dla mnie jako zapalonego gracza pecetowo – konsolowego dość niebezpieczny. Lubię czasami pograć na moim smartfonie w „Angry Birds” czy „Plant vs. Zombie”, ale tylko wtedy gry nie mam porządnego pada pod ręką. Lecz przewiduję, że taka sytuacja będzie coraz częściej miała miejsce, w miarę jak platformy mobilne będą stawały się jeszcze popularniejsze.

Casualizacja od dawna stała się w tej branży faktem. Ale przecież sami tego chcieliśmy, podłączając swoje karty kredytowe do mobilnych sklepów i korzystając z nich na potęgę. Już teraz developerzy notują większe zyski z gier na platformy mobilne niż na konsole przenośne i to mimo ogromnej dysproporcji w cenie. Choć i ta powoli zaczyna się zmniejszać, w miarę jak największe smartfonowe tytuły przebijają poziom 10 $.

Tylko patrzeć jak segment mobilny będzie zarabiał więcej niż pecetowy. Choć może do tego czasu granice między różnymi typami urządzeń zatrą się zupełnie w miarę jak moc obliczeniowa smartfonów będzie rosła.

Foto 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu