Moje przemyślenia

Nie wierzę w mniejszego iPhone

16

Ostatnio, dużo mówi się w sieci o chorobie Steve'a Jobsa oraz jego potencjalnej śmierci. Jest to niesmaczne, nieetycznie, a osoby, które pastwią się nad nieszczęściem tego człowieka, na Facebooku, określiłem pewnym bardzo obelżywym słowem, którego przytaczać jednak nie będę. W związku z powyższym...

Ostatnio, dużo mówi się w sieci o chorobie Steve'a Jobsa oraz jego potencjalnej śmierci. Jest to niesmaczne, nieetycznie, a osoby, które pastwią się nad nieszczęściem tego człowieka, na Facebooku, określiłem pewnym bardzo obelżywym słowem, którego przytaczać jednak nie będę.

W związku z powyższym, postaram się odwrócić uwagę od spraw smutnych i skupić ją kwestiach aktualnych, które w najbliższych miesiącach będą napędzały nasze dyskusje. Mniejszy iPhone jest takim mitem technologicznym, o którym mówimy i piszemy od początku istnienia telefonu z jabłuszkiem. Kiedyś nawet wierzyłem w możliwość powstania iPhone Nano/Mini. Wyrosłem z tego jednak. Dlaczego?

To elementarne, mój drogi Watsonie - jak mawiał Holmes. Jak zapewne część z Was wie, Apple poprzedziło stworzenie iPhone wieloma badaniami oraz analizami urządzenia z dotykowym ekranem. Wykorzystane zostały również doświadczenia zdobyte w okresie sprzedaży urządzeń z serii Newton.

W trakcie przygotowywania iPhone, Apple określiło, że 3,5-calowy, dotykowy, niepanoramiczny ekran to optimum, w kontekście użyteczności, przy założeniu, że interfejs obsługiwany jest tylko przy użyciu dotyku, bez pomocy stylusa. Oczywiście większe ekrany nie tracą funkcjonalności, ale zmniejszają mobilność urządzenia.

Dlatego też 3,5-cala to optimum. Według mnie, z tego właśnie powodu nie Apple stworzy mniejszego iPhone. Szybciej doczekamy się tańszej wersji telefonu, choć tutaj też mam pewne wątpliwości. Dlaczego? Po premierze potencjalnego iPhone 5, tańszym modelem powinien stać się obecny iPhone 4. Taka strategia realizowana była dotychczas i podejrzewam, że będzie tak nadal.

Wracając do mniejszego iPhone. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której telefon z jabłuszkiem mógłby mieć ekran mniejszy niż 3 cale. O potencjalnym 2,4 cala nie wspominam bo byłby to horror w obsłudze. Taki telefon zyskałby niewątpliwie na mobilności, ale straciłby na użyteczności.

Wyobraźcie sobie pisanie wiadomości SMS bądź e-mail na taki urządzeniu. Z fizyczną klawiaturą, nie ma problemu. Z klawiaturą dotykową nie ma mowy. Kolejna kwestia - przeglądanie stron www oraz korzystanie z aplikacji. O ile ta pierwsza funkcjonalność może zostać zrealizowana (w końcu, strony www już lata temu przeglądaliśmy na telefonach z Symbianem), o tyle aplikacje o podobnym poziomie zaawansowania do tych, znanych z obecnej generacji iOS są według mnie bez sensu.

Wśród plotek dotyczących mniejszego iPhone, pojawiają się również informacje o składowaniu danych w chmurze. Napiszę tylko, że jest to nieopłacalne. Po pierwsze, kość pamięci nadal jest i jeszcze długo będzie tańsza od pojemności w chmurze (szczególnie przy ilości podzespołów jakie kupuje Apple). Po drugie, operatorzy nie chcą takiego problemu. Posiadaczom takich telefonów należy zapewnić usługę o odpowiednim stopniu niezawodności.

Podsumowując. Nie wierzę w mniejszego iPhone. Natomiast tańszy iPhone już jest. Jest nim model poprzedniej generacji.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AppleiPhoneplotki