56

Nie czekałem na flagowca Samsunga, ale nie zamierzam go krytykować

Od premiery nowego flagowca (nowych flagowców) Samsunga minęła już doba, emocje zdążyły opaść. O ile w ogóle się pojawiły - część osób stwierdzi pewnie, że to był nudny pokaz. A najsłabszym punktem okazał się sam sprzęt: odgrzewany kotlet, lekko podrasowane modele, które są dobre, ale nie zachwycają. Nie ma w nich "efektu wow", bo już to gdzieś widzieliśmy. Nie będę zaprzeczał - widzieliśmy. Ale czy to sprawia, że Koreańczyków z Południa należy krytykować? Przecież mówimy o sprzęcie, który może konkurować o tytuł najlepszych słuchawek dostępnych na rynku. Nawet pod koniec bieżącego roku...

W fotel nie wbili, szczęka nie opadła

Przyznam, że większe wrażenie zrobiła na mnie premiera LG. Nie twierdzę przy tym, że to LG sprzeda więcej swoich flagowców – G5 pewnie daleko będzie do wyników sprzedaży Galaxy S7 i S7 Edge. Nie założę się też o to, że moduły zaproponowane przez LG odniosą sukces, możliwe, że firma za rok się z tego wycofa, a inne firmy nie będą szły w tym kierunku. To jest prawdopodobne. Jednak odsuwam te wątki na bok i piszę o samym pokazie – mniejsza z koreańskich korporacji przykuła uwagę bardziej, bo pokazała coś świeżego. Niejako w opozycji do Samsunga, który poprawił to i owo, stworzył lepszy sprzęt, ale nie zdecydował się na rewolucję.

Wspomnianej rewolucji i tak się nie spodziewałem – pisałem już kilka miesięcy temu, że nie czekam na premierę nowego flagowca Samsunga. Powód? Prawdopodobny brak niespodzianek. Rynek dojrzał i to na wielu płaszczyznach, producenci już nie czarują. Jedni nie chcą, drudzy nie potrafią. Co miało działać szybciej już działa, co miało być większe czy mniejsze już się takim stało. Pole do popisu coraz węższe i krótsze:

Bo co może się znaleźć w tym telefonie? Czym jest mnie w stanie zaskoczyć koreańska korporacja? Kolejnym rdzeniem w procesorze? Większą rozdzielczością ekranu albo cieńszą obudową? To nie robi już wrażenia. Podobnie jak kolejne megapiksele w aparacie czy mniejsza waga. Czym przebiją go HTC, LG albo Lenovo? Różnice względem poprzedników i konkurencji nie powinny być oszałamiające.

Od wczoraj wiemy, że rewolucji brak. Tomasz opisał nowy sprzęt, zmiany, jakie wprowadzono: Edge jest większy, pojawił się slot na kartę pamięci, mamy większą baterię, wodoszczelność, aparat nie wystaje z obudowy tak, jak u poprzednika. Ktoś krzyknął „wow”?

Doceniam, rozumiem, widzę problem

Słowo klucz to w tym przypadku „ewolucja”. Sprzęt jest lepszą wersją poprzednich flagowców. Jeżeli ktoś szuka dobrego urządzenia z najwyższej półki, to pewnie znajdzie się niewiele osób, które odradzą nowe produkty z linii Galaxy. Firma dopracowuje topowe modele i jest coraz bliżej perfekcji – są wydajne, eleganckie, dobrze leżą w dłoni, oferują szereg ciekawych funkcji. Do tego zapewnią rozrywkę w ramach VR. Czego chcieć więcej?

Rozumiem komentatorów, którzy nie kryją rozczarowania, ale rozumiem też firmę, która nie może co roku totalnie zmieniać swojego flagowego produktu. To trudne z technicznego punktu widzenia, to również nieopłacalne. Gdy Sony wymyśliło, że będzie jeszcze częściej zmieniać flagowca, kręciłem głową z niedowierzaniem…

W przypadku Apple sprawa jest jasna: duża zmiana co dwa lata. Inni producenci nie zaznaczyli, że chcą działać podobnie i teraz mają problem. Teraz krytykowany jest Samsung, ale rok temu oberwało HTC. Obie firmy zaproponowały dobry sprzęt, lecz rynek spodziewał się (spodziewał się?) czegoś więcej. Apetyty są już za bardzo rozbudzone. I to jest kłopot – zarówno dla firm, jak i dla odbiorców. Ci ostatni będą niezadowoleni, ci pierwsi będą się musieli tłumaczyć. Przed mediami, przed klientami, przed akcjonariuszami. LG w tym roku zaskoczyło. Ale czy za rok też wymyślą coś zupełnie nowego? Możliwe, że za kilka kwartałów górą będzie Samsung, który wyciągnie asa z rękawa.

Nad nowymi flagowcami Samsunga nie zamierzam się rozpływać. Ale trzeba je docenić, bo to naprawdę dobry sprzęt – topowe produkty, które wpisują się w publikowane na początku dekady wyobrażenia smartfonu idealnego…

PS Na deser lista rzeczy, którymi może się pochwalić nowy flagowiec Samsunga, a których nie posiada iPhone…