0

New Pokemon Snap: niespieszny tryb fotograficzny w formie pełnoprawnej gry w praktyce

Gra która jest jednym wielkim trybem fotograficznym. New Pokemon Snap to tytuł niezwykły, ale też zdecydowanie nie dla każdego!

Pokemon Snap to dla mnie jedna z gier, w którą… nigdy nie miałem przyjemności zagrać. I pisząc o Pokemon Snap, mam tu na myśli odsłonę z 1999 roku, która ukazała się na Nintendo 64. Gry o grze rozpisywały się magazyny – patrzyłem oczarowany, ale mogłem wyłącznie pomarzyć o posiadaniu zarówno konsoli, jak i gry. Kilkanaście lat później sporo się zmieniło — ale mimo że zarówno sprzęt jak i kartridż wylądowały w mojej kolekcji, nigdy nie było czasu, by porobić zdjęcia stworkom które napotykałem po drodze. Na szczęście z odsieczą przybyła nowa wersja gry: New Pokemon Snap, która kilkanaście dni temu trafiła na konsolę Nintendo Switch. Pomysł na grę pozostał bez zmian, zmieniła się technologia, platforma, generacje stworków… co zaowocowało zupełnie nową produkcją. Niesamowicie niezobowiązującą i kojącą, która idealnie wpisuje się — moim zdaniem — w kategorię gier slow life. Bo choć czasem natychmiastowa reakcja jest kluczowa, to całość pozostaje wyjątkowo wolna i przyjemna.

Weź aparat i ruszaj ku przygodzie! Czas fotografować Pokemony!

New Pokemon Snap to gra, w której automatycznie poruszamy się przed siebie po wyznaczonych przez twórców trasach. Naszym zadaniem jest oglądanie się w każdym kierunku w poszukiwaniu Pokemonów w możliwie jak najciekawszych sytuacjach. Takie podróże trwają po kilka minut, ale uwierzcie mi, że atrakcji w międzyczasie nie zabraknie, tym bardziej że przy kolejnych powtórkach stworki potrafią zachowywać się inaczej, co tworzy szansę na zrobienie nowych, unikalnych, fotografii — ocenianych jeszcze lepiej niż poprzednie. Wraz z kolejnymi osiągnięciami otwierają się przed nami nowe plansze (zarówno w wariancie dziennym, jak i nocnym) — a do tego otrzymujemy jeszcze bonusy, które pozwolą nam robić bardziej efektowne fotografie i stworzyć wymarzone kadry. To podrzucanie Pokemonom jedzenia czy włączanie muzyki, które mają szansę przyciągnąć bohaterów, a przy okazji zadbać o jedyne w swoim rodzaju ujęcia — coś, co bez nich jest kompletnie poza zasięgiem.

Efekty naszej pracy każdorazowo są oceniane — i każdy gatunek Pokemona może liczyć na cztery ujęcia zapisane w tamtejszym specjalnym dexie, ocenione na jedną, dwie, trzy lub cztery gwiazdki. Poza własną satysfakcją nie liczcie na wiele więcej — tak jak mówiłem, to gra typu slow life, w której żadne z tych działań nie wprowadzają żadnych drastycznych różnic. Czasem mamy do wykonania specjalne zadania (np. uwiecznienie czegoś na fotografii) po czym odblokowujemy kolejną sekcję w grze, ale… no w dużej mierze cała zabawa opiera się na stałych powtórkach tych samych poziomów. I czy tego chcemy czy nie, po jakimś czasie staje się to jednak dość nużące, bo może i złapanie głupiej miny Emolgi jest na swój sposób satysfakcjonujące. Za pierwszym, drugim… no i może trzecim razem. Później staje się to po prostu nudne – i jakkolwiek nie starałbym się dostrzec w tym głębi, po prostu jej nie uświadczyłem. Czy to oznacza że gra w fotografowanie Pokemonów to strata pieniędzy? Nie. To oznacza, że gra w fotografowanie Pokemonów to bardzo specyficzny tytuł, który kierowany jest do konkretnej grupy odbiorców. I zakładam, że najprawdopodobniej… po prostu nie jestem docelowym odbiorcą — i ja sprzed dwóch dekad bawiłby się znacznie lepiej, niż ja… dorosły.

Na plus – zdecydowanie ilość obiektów do fotografowania. Bo poza tym, że w każdym podejściu mogą nas one zaskakiwać nowymi sztuczkami, to w sumie znżalazło się ich w grze ponad dwieście. Dużo czy nie? Cóż — tutaj zależy jak na to spojrzymy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że wliczając ostatnią generację gier (i nie uwzględniając w niej mega ewolucji) poznaliśmy już ponad 900 Pokemonów — nie wygląda to specjalnie imponująco. Wyobrażam sobie jednak, że przy próbie umieszczenia ich wszystkich… gra ciągnęłaby się nieskończenie długa, no i w sumie nie pozostawiałaby miejsca na jakiekolwiek dodatki / sequele przez wiele lat. Wiadomo, że to biznes – i wszystko musi się spinać w logiczną całość, ale też istotnym jest to… że braku pozostałych 700 w ogóle nie odczułem. Bo każda ze ścieżek w grze została tak napakowana akcją, że nie ma mowy o choćby chwili wytchnienia!

Mechanika nie powala, grafika też nie — ale przynajmniej technicznie gra wypada naprawdę dobrze

O ile samo robienie zdjęć Pokemonom można uznać za dyskusyjne — i nawet przez chwilę nie będę próbował dyskutować z tym, że może to być fantastyczna zabawa. Wtórna, ale dająca się lubić. Natomiast trudno rozpływać się nad tym, jak ta gra wygląda. Rusza się… bez problemów — mimo kilkunastu godzin na liczniku, niezależnie od środowiska, nie uświadczyłem ogromnych chrupnięć które by irytowały. Mimo wszystko sama jakość grafiki pozostawia wiele do życzenia — no co tu dużo mówić, gra nie urzeka designem. O ile na niewielkim ekranie Switcha jeszcze można przymknąć na to oko, o tyle na telewizorze trudno przejść obok tego obojętnie. Zwłaszcza konfrontując to z grami z PlayStation 5 i Xboxa Series X. A i sam ekran na którym uruchamiałem New Pokemon Snap też nie pomagał — bo grałem na 65-calowym telewizorze 8K Samsunga. No i cóż mogę powiedzieć… widać tam wszystkie niedoskonałości i jednak trudno zachwycać się jakością tekstur. To kolejny raz kiedy wychodzą pewne switchowe ograniczenia, biorąc jednak pod uwagę to że gra rusza się naprawdę dobrze (co przecież nie jest takie oczywiste…) — można pokusić się nawet o drobną pochwałę, że firmie udało się wydać solidnie opracowaną do ich sprzętu grę. Na resztę zaś… cóż, do czasu nowej wersji konsoli – wpływu nikt nie ma.

Nowe Pokemon Snap na Nintendo Switch to solidna produkcja, ale zdecydowanie nie dla wszystkich

New Pokemon Snap to solidny produkt, który koncept sprzed dwóch dekad przeniósł na nową generację konsol. Seria startowała, gdy na rynku była jedna generacja stworków — od tego czasu zmieniło się… naprawdę wiele — a i same gry z głównej serii Pokemon ewoluowały kilkukrotnie. Ekipa odpowiedzialna za fotografowanie Pokemonów podeszła jednak do zadania dość ostrożnie – bez jakiejkolwiek przesady i kombinatoryki. Postawili na prostotę i kontynuację sprawdzonej formuły. Dla mnie New Pokemon Snap okazało się doskonałą grą towarzyszącą nadrabianiu podcastowych zaległości — totalnie luźną i niezobowiązującą. Ale jeżeli kiedyś marzyliście o tym, by popularne tryby fotograficzne zostały rozciągnięte, to może być spełnienie tych marzeń. No i ogromnym atutem jest też nieprzewidywalność napotykanych stworków, a także sama konstrukcja. Jeżeli wiecie na co się piszecie i oczekujecie od New Pokemon Snap po prostu przyjemnej, bezproblemowej, zabawy – to będziecie zachwyceni. Jeżeli jesteście po prostu zaintrygowani, radzę poczekać do pierwszej większej przeceny — bo może okazać się, że po kilkunastu minutach będziecie mieć jednak dość…