27

Największą zaletą Bing jest to, że nie zrobiło go Google.

Bing.com to dziś temat numer jeden. Nie codziennie Microsoft uruchamia kolejną wersję wyszukiwarki. Jeszcze bardziej niecodzienne jest natomiast to, że nowy produkt od „wstrętnego monopolisty” jakim jest MS przyjęty jest bardzo dobrze przez internautów i zagraniczną prasę. Jeśli ktoś jeszcze nie zagłębił się w tajniki bing to polecam przeczytać materiał opublikowany w dzienniku internautów. Testowałem […]

Bing.com to dziś temat numer jeden. Nie codziennie Microsoft uruchamia kolejną wersję wyszukiwarki. Jeszcze bardziej niecodzienne jest natomiast to, że nowy produkt od „wstrętnego monopolisty” jakim jest MS przyjęty jest bardzo dobrze przez internautów i zagraniczną prasę. Jeśli ktoś jeszcze nie zagłębił się w tajniki bing to polecam przeczytać materiał opublikowany w dzienniku internautów.

Testowałem prze chwilę Bing i zauważyłem, że wyniki sporo różnią się od tego co prezentuje Google. Microsoft zupełnie w inny sposób indeksuje treść (a może mi się tylko tak wydaje), użyłem fragmentu zdania z tytułu notki na engadget.com i niestety bing nie znalazł poprawnie źródła informacji. Moje inne testy kończyły się z różnym skutkiem – od bardzo dobrych wyników do bardzo dziwnych. Możliwe, że w wersji angielskiej przeglądarka spisuje się znacznie lepiej. Nie o tym jednak chciałem pisać.

Zauważalny w blogosferze i generalnie wśród internautów delikatny entuzjazm związany z nową wyszukiwarką Microsoftu nie jest dla mnie zaskakujący. Mówi się o dobrym produkcie, o tym, że jest to kawałek dobrej roboty, wymienia się elementy których nie ma „w stanradzie” Google. Może to dziwnie zabrzmi ale ja nie spodziewałem się, że Microsoft „da ciała”. Byłe przekonany, że w ręce użytkowników zostanie oddany solidny produkt i chyba takim jest Bing.

Największą zaletą tej wyszukiwarki jest moim zdaniem to, że nie została zrobiona przez Google. Jeszcze kilka lat temu cokolwiek zrobił Microsoft było by z góry okrzyknięte jako złe (czasami nawet jeszcze przed premierą). Teraz kiedy to Google staje się tym wielkim i niedobrym monopolistą, coraz więcej osób zaczyn przychylnie patrzeć na walkę Davida z Goliatem w której to MS wciela się w rolę tego mniejszego wyposażonego jedynie w procę. Mamy też chyba potrzebę posiadania alternatywy w stosunku do lidera – odczucie złudne bo bardziej kierujemy się w nim teorią korzyści wynikających z konkurencji niż praktyką, która pokazuje że wybieramy to do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

Aby mieć szansę w pojedynku z Google, Microsoft oprócz walki na płaszczyźnie technologicznej (lepsze wyniki, semantyka itp) będzie musiał też walczyć właśnie z przyzwyczajeniami użytkowników. Testując Bing, w wyszukiwarce drażniło minie wszystko co było zrobione odmiennie niż w Google. Zmienić przyzwyczajenie ludzi tak przesiąkniętych produktami Google jak ja (a pewnie nie jestem jedyny) będzie bardzo ciężko i całkiem możliwe, że MS będzie koncentrował swoje wysiłki marketingowe na nowym pokoleniu. Edukacja użytkowników to proces długotrwały i kosztowny (stąd suma 100 milionów dolarów na promocję Bing mnie nie dziwi) ale jak wiemy Microsoft potrafi być cierpliwy i systematyczny jeśli chodzi o zdobywanie rynku.