9

Najbliższy sklep? Mam go u siebie w domu – w komputerze i w telefonie

Dobry wieczór. Dzisiaj trochę o tym, jak wyglądały kiedyś, a jak wyglądają dzisiaj moje zakupy. Zaczynam łapać się na tym, że coraz rzadziej idę do jakiegokolwiek sklepu. Przeważnie wychodzę już tylko w przypadku, gdzie czegoś nagle zabrakło albo czegoś zapomniałem. W każdym innym przypadku robię zakupy online. I żeby to dotyczyło tylko elektroniki, ubrań i […]

Dobry wieczór. Dzisiaj trochę o tym, jak wyglądały kiedyś, a jak wyglądają dzisiaj moje zakupy. Zaczynam łapać się na tym, że coraz rzadziej idę do jakiegokolwiek sklepu. Przeważnie wychodzę już tylko w przypadku, gdzie czegoś nagle zabrakło albo czegoś zapomniałem. W każdym innym przypadku robię zakupy online. I żeby to dotyczyło tylko elektroniki, ubrań i rzeczy, których nie muszę mieć na „tu i teraz”. Zdarza się, że rzadko zaglądam do zwykłego, stacjonarnego sklepu, bo najbliższy jest przecież ten, który mam w komputerze lub smartfonie.

A jedzenie zamawiam tak

Największym dobrodziejstwem dla takiego człowieka jak ja jest fakt, że lokale gastronomiczne wpadły na to, że jedzenie równie dobrze można rozwozić. Nie tylko pizza – sushi, kebaby, pasty, zestawy obiadowe, a nawet miesięczny catering można zamówić w Internecie i uwolnić się od gotowania, zakupów oraz straconego przy tym czasu. Pod względem ekonomicznym wygląda to różnie, choć kłóciłbym się, czy robiąc np. samemu pizzę z tych samych składników w domu wyszłoby mi taniej. Sushi ogólnie jest drogie. Zestawy obiadowe nierzadko wychodzą lepiej niż w przypadku samodzielnego gotowania – a dowód na terenie dużych miast z reguły jest za darmo. I to jest pewien argument.

Jedzenie na mieście, czy zamawiane z lokalu ma jednak niesamowitą zaletę – nie pochłania czasu. Przygotowanie najprostszego studenckiego dania to i tak około godziny, zakładając, że mamy pod nosem średnio wyposażony sklep. Nie ma sensu żyć przez dłuższy czas o samych kanapkach, czy jogurtach – to przerabiałem i bardzo szybko mi zbrzydło. Przez długi czas mieszkałem absolutnie sam i brakowało mi czasem ciepłych dań – choćby tych z kategorii fast-foodów.

shop3

Dużo zmieniło się jednak wraz z rozwojem technologii mobilnych – wcześniej szukałem numeru do pizzerii, czy lokalu z dowozem dań. Szperałem wśród ulotek, czy opinii w Internecie, potem musiałem przewertować menu i upewnić się, że mam przy sobie odpowiednią ilość pieniędzy. A u mnie jest z tym różnie – z reguły nie noszę przy sobie dużych sum. Wszystko grzecznie siedzi na koncie i również nie kwapię się, by często zeń pobierać kwoty. Do minimum ograniczam użycie fizycznego pieniądza.

Z biegiem czasu udało mi się ominąć i to – m. in. dzięki PizzaPortal mogę znaleźć interesującą mnie knajpę, która dowozi jedzenie i jest aktualnie otwarta. Nie muszę mieć żadnej ulotki – menu otrzymuję tuż po wybraniu dostawcy i mogę z niego wybrać danie. Co więcej, mogę zawrzeć tam adnotacje – ciasto takie i takie, tego nie lubię, proszę nie dodawać, placek bez anchois, rukoli, itd., itp. Ogromna wygoda i w razie czego – podstawa do roszczeń reklamacyjnych. Czarno na białym mam to, co zamówiłem – jeżeli coś byłoby nie tak, czegoś by zabrakło, miałbym dowód, że to wcale nie jest to, co chciałem zamówić i co zostało zatwierdzone przez restaurację (a po złożeniu zamówienia restauracja musi zatwierdzić każde zamówienie).

shop2

No i płatność – tutaj już w ogóle jest pięknie. Podając dane do swojej karty płatniczej nie muszę nawet wykonywać przelewu – po zatwierdzeniu zamówienia odpowiednia kwota jest ściągana z mojego konta i co najważniejsze – kierowca nie będzie kręcić nosem, że nie ma jak wydać ze stówki, albo zapomniał terminala (lub nie ma w nim zasięgu). Wygoda przede wszystkim.

Tym samym nie dziwię się, że już dawno nie powiedziałem do słuchawki: „Dzień dobry, chciałbym zamówić…”

Ale to nie wszystko

Nauczyłem się nie brać telefonów od operatora telefonii komórkowej, który z abonenta czesze ogromny haracz, w który wliczona jest cena słuchawki. Zrobiłem to dokładnie raz, bardzo żałowałem, a potem obstając jeszcze przy abonamencie (choć zapewne z niego zrezygnuję) nie brałem już telefonu. Nowy zakupiłem na Allegro, gdzie można znaleźć smartfony nieużywane, z gwarancją, dowodem zakupu (głównie od operatora) w zdecydowanie niższej cenie, nawet uwzględniając plan ratalny PayU. W porównaniu do ofert elektromarketów i ich „rat 0%” mimo wszystko przychodzi zapłacić mniej, a dostajemy dokładnie to samo.

Nie jest to oczywiście jedyny przykład – E-zakupy z Tesco uświadomiły mi, że nie ma co się bać robić większych, cotygodniowych zakupów przez Internet. Należy jednak pilnować cen produktów, które zostaną nam dostarczone specjalnym kurierem – na szczęście towaru możemy nie przyjąć bez konsekwencji, jeżeli nie odpowiada nam jego cena lub po prostu już go nie potrzebujemy. Wahania cen są dosyć częste i dotyczą głównie produktów na wagę, gdzie zmiany zachodzą praktycznie codziennie. Koszt dostawy zakupów do domu waha się od 3,98 zł do 11,48 i w moim przypadku za dostarczenie zakupów do mojego miejsca zamieszkania mieści się w dolnym pułapie. Uwierzcie mi, skłonny jestem dopłacić do zakupów „piątkę” po to, by nie latać po sklepie, kupić w ostateczności „coś, co mi się może kiedyś przydać, a było tanie”. Nie bez znaczenia jest możliwość wybrania dogodnego terminu dostawy.

shop1

Bilety – temat, który akurat bardzo lubię, bo dużo jeżdżę – głównie na trasie Rzeszów < -> Sandomierz. Bilety kupuję tylko przez Internet. Wiem od razu, że czeka na mnie miejsce w autobusie, nie muszę wybierać pieniędzy, by kupić bilet u kierowcy lub wykluczam odstanie swojego w kasie biletowej. Podobnie jest z komunikacją miejską – nie pamiętam już, kiedy ostatni raz skasowałem bilet papierowy w kasowniku. Zawsze, kiedy wsiadam, po prostu uruchamiam aplikację moBilet, gdzie posiadam własne konto, które co jakiś czas doładowuję, oczywiście przez Internet, przelewem. Jeżeli akurat nie zapomniałem zasilić swojego biletowego portfela – wybieram rodzaj biletu, wpisuję numer boczny autobusu i mogę jechać. Na szczęście, kontrolerzy są przygotowani na to, że ktoś może korzystać z aplikacji mobilnej i nie robią problemów.

W każdej z powyższych sytuacji wychodzę na plus. Jeżeli nie oszczędzam pieniędzy, to jestem do przodu z czasem, którego uwierzcie mi, zawsze jest mimo wszystko mało. Nierzadko najzwyczajniej mi się nie chce wychodzić na zakupy, lub robić obiadu. Jest to jeden z takich elementów przeniesienia się pewnych sfer naszego życia do Internetu, który mnie naprawdę cieszy. Mając więcej czasu eliminując rzeczy, które go pochłaniają, jestem w stanie poświęcić czasu sobie – przeczytać książkę, obejrzeć film, wyjść ze znajomymi. Uwielbiam też wydawać mniej pieniędzy, kiedy mogę. Nie jestem dusigroszem, ale każdy pieniądz oglądam dwa razy, zanim cokolwiek kupię. I jak znam siebie, nawet jakbym w życiu wpisał kod „fullhajs”, to kupowałbym jak najtaniej.

Grafiki w tekście pochodzą z serwisu Pexels.com