Google

Muzyczne dyskografie, publikacje książkowe i filmografie jak na tacy dzięki Google. Coś fantastycznego

KK
Konrad Kozłowski
29

Nikogo nie zaskoczymy mówiąc, że poszukując informacji sięgamy po wyszukiwarkę Google. Ta, niezaprzeczalnie, prezentuje najlepsze w naszym narodowym języku rezultaty, lecz sposób ich prezentacji staje się równie istotny co "umiejętność" wyszukiwarki w odnalezieniu tego czego poszukujemy. Dziś odkrył...

Nikogo nie zaskoczymy mówiąc, że poszukując informacji sięgamy po wyszukiwarkę Google. Ta, niezaprzeczalnie, prezentuje najlepsze w naszym narodowym języku rezultaty, lecz sposób ich prezentacji staje się równie istotny co "umiejętność" wyszukiwarki w odnalezieniu tego czego poszukujemy. Dziś odkryłem bardzo ciekawą funkcję, która okaże się przydatna dla fanów muzyki.

Kombinacja frazy, która wywołuje widoczny powyżej interfejs jest bardzo prosta: "nazwa zespołu dyskografia" lub "nazwa zespołu albumy". W większości przypadków nie będziemy nawet musieli wpisywać wszystkich tych znaków, gdyż podpowiedzi Google są zazwyczaj nad wyraz trafne. Przejdźmy jednak do tego, co przygotowało dla nas Google.

Jak widzimy albumy konkretnego wykonawcy są prezentowane w formie okładek z podpisanymi tytułami i datą ich wydania. Co istotne, po prawej stronie znajdziemy przycisk umożliwiający zmianę sposobu ich sortowania. Możemy więc je ułożyć w jednej z trzech kolejności: od najnowszych, od najstarszych, od najpopularniejszych. Czym dokładnie kieruje się Google określając popularność albumu? Domniemywać można, że chodzi o liczbę zapytań i kliknięć, ale to tylko moja propozycja. Algorytmy odpowiedzialne za to wszystko są prawdopodobnie nieco bardziej skomplikowane.

Czy to wszystko? Otóż nie. Kliknięcie na każdą okładkę albumu powoduje zmianę zawartości wyników wyszukiwania, która zależna będzie od tego, który z albumów wybierzemy. Zmianie ulegnie naturalnie treść znajdująca się w ramce z informacjami przygotowanymi przy użyciu Knowledge Graph, ale także wyniki organiczne widoczne po lewej stronie. Gdy jednak zerkniemy z powrotem na prawą część ekranu zorientujemy się, że dostępna jest tam również tracklista albumu. W jakim celu?

To bardzo proste. Klikając na jeden z utworów po raz kolejny generujemy nowe wyniki wyszukiwania, wśród których bardzo często na samym ich szczycie znajdzie się link do klipu na YouTube. Dzięki niemu błyskawicznie odsłuchamy konkretny utwór zupełnie za darmo.

Niestety, wszystkie powyższe funkcje nie są dostępne dla wszystkich wykonawców świata. Wśród polskich wykonawców, których do tej pory sprawdziłem (Budka Suflera, Maanam, Lomard, Myslovitz), dokonania tylko ostatniego zespołu wyświetliły się prawidłowo (choć nie ze wszystkimi okładkami). Co ciekawe, zadziałała kombinacja "... dyskografia", lecz "... albumy" już nie. W przypadku Maanamu i Lombardu lista albumów była widoczna, lecz bez okładek. Dla zagranicznych wykonawców jak Led Zeppelin, Arctic Monkeys czy Daft Punk Google zdołało znaleźć wszystkie niezbędne informacje.

Mimo, iż Google angażuje ogromne ilości swojego czasu, pieniędzy i innych zasobów na rozwój przeróżnych projektów (między innymi okularów Glass, balonów z Internetem czyli projekt Loon czy modularnego smartfona określany mianem projektu Ara oraz wielu, wielu innych o których nie mamy zielonego pojęcia), to firma nie spoczywa na laurach w kwestii prac nad wyszukiwarką, od której to wszystko się zaczęło. A efekty są wręcz fantastyczne.

Aktualizacja: Adekwatna sytuacja tyczy się także publikacji książkowych konkretnych autorów oraz filmów. Po wpisaniu np. "Nolan filmy" czy "Rowling książki" przedstawione zostaną nam wszystkie książkowe lub filmowe dokonania. Na ten fakt zwrócono uwagę w komentarzach do wpisu, dzięki!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu