136

Oho, niedługo z Internetu może zniknąć sporo komentarzy – KE i giganci tech biorą się za walkę z mową nienawiści

Hejt to słowo, które od kilku kwartałów dość często przewija się w publicznej dyskusji. Chociaż jego obecność jest niepożądana i czasem przybiera naprawdę niebezpieczną formę, to pod hejt nierzadko podciąga się każdą krytykę. Zwróć komuś uwagę w kulturalny sposób, wykaż jego błędy i stajesz się materiałem na hejtera. Ze skrajności w skrajność. Ale tym razem owe przeczulenie schodzi na dalszy plan, bo unijni urzędnicy biorą się za walkę z prawdziwym hejtem, tym podszytym rasizmem, ksenofobią, a nawet terroryzmem. Co ciekawe, do swojej walki udało im się wciągnąć wielkie amerykańskie firmy technologiczne.

Mowa nienawiści – na jej temat można by w ostatnich latach napisać książkę. W Polsce nawet wielotomową. Niejednokrotnie widziałem w Internecie takie teksty, że włos jeżył się na głowie. Albo ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co piszą albo jest już naprawdę źle. Jedni przekonują, że tak można, bo obowiązuje wolność słowa, inni odpowiadają, że wolność słowa ma swoje granice, a nawoływanie do mordowania ludzi znacząco je przekraczają. Jeśli ktoś uważa, iż dozwolone powinno być wszystko i głośno mówi o eksterminacji jakiejś grupy społecznej czy konkretnych jednostek, to niedługo może mieć problem – stanie się mniej słyszalny.

Komisja Europejska namawia gigantów tech

Wczoraj media obiegła wieść o poczynaniach Komisji Europejskiej – udało się jej namówić czterech amerykańskich gigantów do zwalczania mowy nienawiści. Na liście mamy Microsoft, Twittera, Facebooka i YouTube (nie Google). Ogłoszono Kodeks Postępowania, który ma być gwarancją cywilizowanej dyskusji w Sieci. Przynajmniej w tych jej obszarach, które znajdują się w zasięgu wspomnianych firm. Do czego zobowiązali się giganci?

Przede wszystkim do tego, że będą sprawdzać większość powiadomień o hejcie w ciągu 24 godzin i odpowiednio reagować. Jeżeli stwierdzą, że jakiś wpis czy film przekracza granice, że to mowa nienawiści, będzie on usuwany lub blokowany. Jednocześnie mają podjąć współpracę z organizacjami zwalczającymi hejt w Internecie oraz promować odmienne punkty widzenia. Odmienne, ale przekazywane w kulturalny sposób. Podkreśla się, że to nie jest zamach na wolność słowa, lecz próba uspokojenia emocji, z jednej strony walka z terrorystami, którzy wykorzystują media społecznościowe do radykalizacji odbiorców, a z drugiej strony eliminowanie z dyskusji rasistów i ksenofobów, którzy atakują nie tylko osoby o innym kolorze skóry czy orientacji seksualnej, ale też propagatorów haseł wolności czy równości. I tak, zdaję sobie sprawę z tego, że wszystkie strony wszelkich konfliktów mają swoje czarne owce.

Tak to wygląda w wielkim skrócie – KE i biznes tech mają wspólnie zmienić obraz Sieci. Już czekam na efekty…

Mowa nienawiści – czym właściwie jest?

Ludzie w Sieci pokazują swoje prawdziwe, czasem straszne oblicze – tu nie mam wątpliwości. I jestem jak najbardziej za tym, by wykluczać ich z rozmowy, gdy stają się agresywni, gdy szybko przechodzą do mocnego ataku, Żydów wysyłają do komór gazowych, muzułmanów na dno morza, a gejów i zdrajców narodu na szubienice. Należy mieć swoje zdanie, można je głośno wyrażać, ale niekoniecznie w tak prostacki sposób. O groźbach nawet nie wspomnę. Jednak czy sytuację uda się naprawić wprowadzając Kodeks Postępowania, o którym wcześniej była mowa?

Zastanawiam się, czy firmy przyłożą się do tego zadania czy też podpisały to, by mieć święty spokój? A teraz niech KE bawi się w sprawdzanie tego, jak korporacje wdrożyły postanowienia umowy. Kolejna ważna kwestia to granice i definicje. Co to właściwie jest mowa nienawiści? Co pod nią podchodzi, a co jest jeszcze dozwoloną krytyką? Wspomniane firmy i urzędnicy ustalą to razem czy każdy gacz będzie mógł decydować wedle własnego widzimisię? Jeśli wprowadzona zostanie ta druga opcja, to zrobi się trochę niebezpiecznie, bo pod pozorem zwalczania hejtu korporacje mogą zacząć cenzurować np. wpisy, które uderzają w nie same. Albo w ich klientów. Nagle zaczną znikać krytyczne komentarze dotyczące jogurtów czy samochodów. Bo to już będzie mowa nienawiści. Nie twierdzę, że tak się stanie – po prostu zastanawiam się, jak to będzie wyglądało. Za kwartał i za pięć lat.

Wdrożenie nowych zasad sprawi, że niebawem w social media może się zrobić naprawdę gorąco. Firmy mają ułatwić użytkwonikom zgłaszanie hejtu i możliwe, że korporacje czeka fala zgłoszeń, z którymi będą musiały szybko sobie radzić. Przepis na paraliż. Reakcja może z kolei wykosić sporo komentarzy i np. na YT pod częścią filmów zrobi się pusto lub prawie pusto. Twórcy pewnie nie będą zachwyceni. Ruszy lawina niezadowolenia i oskarżeń. A wszytko to efekt walki z hejtem…