23

Moto 360 w niezłej cenie? To może być hit

Smartfony Motoroli należące do linii Moto okazały się strzałem w dziesiątkę: znów zaczęto mówić o amerykańskiej firmie i to w superlatywach. Sprzęt jest wydajny, a przy tym atrakcyjny cenowo – to podoba się mediom i klientom. Producent sporo zyskał i szkoda byłoby to stracić. Zapoznając się z doniesieniami dotyczącymi ich smartwatcha Moto 360 odnoszę jednak […]

Smartfony Motoroli należące do linii Moto okazały się strzałem w dziesiątkę: znów zaczęto mówić o amerykańskiej firmie i to w superlatywach. Sprzęt jest wydajny, a przy tym atrakcyjny cenowo – to podoba się mediom i klientom. Producent sporo zyskał i szkoda byłoby to stracić. Zapoznając się z doniesieniami dotyczącymi ich smartwatcha Moto 360 odnoszę jednak wrażenie, że Motorola nie zamierza zaprzepaścić szansy i zmierza we właściwym kierunku.

Kilka tygodni temu chwaliłem Motorolę za projekt (podkreślam, że póki co mówimy o projekcie i materiałach promocyjnych – tego sprzętu nie ma przecież na rynku) Moto 360. Porównywałem wówczas inteligentny zegarek amerykańskiej legendy ze smartwatchem marki LG. Smartwatchem, który nie przypadł mi do gustu. Z tym ostatnim jest tak, że każdy ma swój i nie zamierzam nikogo przekonywać, że produkt koreańskiej korporacji nie może mu się podobać – nie moje pieniądze, nie moja ręka i nie ma się nad czym rozwodzić. Po prostu osobiście zegarkom koreańskich firm (oprócz LG dotyczy to również Samsunga) mówię „nie”.

Na dobrą sprawę, do tej pory sama idea smartwatcha nie przemawiała do mnie zbytnio. Obserwując to, jak gimnastykował się np. Samsung w reklamach Galaxy Gear, można było dojść do wniosku, że ten sprzęt nie jest nikomu potrzebny. Może i fajny dodatek (o ile ktoś jest geekiem), ale zdecydowanie da się bez niego funkcjonować. Podejście zmieniłem w pewnym stopniu dopiero przy Moto 360. Powodem był wygląd urządzenia: klasyczny. Stwierdziłem, że w tym przypadku mamy do czynienia ze smartwatchem, który pełni też rolę biżuterii. Eleganckiej biżuterii.

Motorola tym zapunktowała, ale serca nadal nie zdobyła. Przynajmniej do dzisiaj tak było – gdy poznałem cenę tego sprzętu, poważnie zacząłem się zastanawiać nad inwestycją w opisywany model. Chwilę później zdałem sobie sprawę z tego, jak dobrze Motorola rozgrywa ten produkt.

Zacznijmy od cen smartwatchy LG i Samsunga – ile kosztują te produkty? Oba w okolicach tysiąca złotych – pierwszy trochę mniej, drugi trochę więcej (choć to zależy od wersji). Dużo? Zdania są podzielone: jedni twierdzą, że to zbyt sroga cena, jak na dodatek do smartfonu, inni przekonują, iż za zwykły zegarek lepszej jakości też zapłaci się tysiąc złotych. Co ja na to? O tym za chwilę.

Przy okazji wyceny sprzętu azjatyckich graczy, pojawiło się pytanie o cenę Moto 360. Skoro tamte produkty mają kosztować tysiąc złotych, to smartwatch Motoroli, który pozycjonowany jest jako produkt premium (inna sprawa, czy tak pozycjonowała go Motorola czy też tak odebrał urządzenie szeroko pojęty rynek), zapewne będzie kosztował więcej. Dużo więcej. Na pewno? Otóż z przecieków, jakie pojawiają się w Sieci, wynika, iż producent zamierza wycenić urządzenie na 250 dolarów w USA i 250 euro w Europie. Możliwe? Nawet bardzo prawdopodobne: po pierwsze, informacja pochodzi z kilku źródeł a dzisiaj ciężko o niespodzianki w tym biznesie, po drugie, nie można zapominać, że producent zaproponował bardzo atrakcyjne ceny smartfonów. Dlaczego nie miałby postąpić podobnie ze smartwatchem?

Wracam teraz do smartwatchy LG i Samsunga. Napisałem w jednym z tekstów, że cena inteligentnego zegarka tej drugiej firmy jest dość wysoka. Należę do grupy, która uważa, iż to zbyt dużo, jak na dodatek do telefonu. Czy tak samo zareagowałem na informację o podobnej cenie Moto 360? Nie. Zdecydowanie nie. W przypadku produktu amerykańskiego producenta stwierdziłem, że to świetna wiadomość: produkt premium chcą sprzedawać za rozsądne pieniądze. Na coś takiego jestem w stanie się skusić – może w końcu zmienię zdanie o smartwatchach…

Moto 360 2

Po chwili dotarło do mnie, że chyba staję się ofiarą dobrze przemyślanego marketingu: cieszę się z tego, że firma chce zaproponować „produkt premium” w rozsądnej cenie i biję im brawo, ale, o czym już pisałem, nie wiem, jak sprawuje się ten sprzęt i czy faktycznie można go określić mianem topowego, lepszego od urządzeń konkurencji. Na grafikach prezentuje się znacznie lepiej, ale jak im to wyszło w rzeczywistości? I dlaczego zakładam, że zegarek Moto 360 powinien kosztować znacznie więcej niż tysiąc złotych? Tak się robi biznes.

Nawet jeśli Motorola nie będzie zarabiała kokosów na sprzedaży tego produktu, to z pewnością mogą liczyć na szum wokół swojej marki, a to już coś. Jednocześnie zakładam, że Moto 360 może zanotować naprawdę dobre wyniki sprzedaży i zagrozić nie tylko urządzeniom Samsunga czy LG, ale też tradycyjnym zegarkom. W innych produktach nie widziałem takiego zagrożenia dla klasycznych czasomierzy, tym razem jest inaczej.

Na koniec przypuszczenie, które może zmartwić część z Was – podejrzewam, że z dostępnością Moto 360 może być w Polsce problem. I nawet jeśli ktoś machnie na to ręką (jeszcze bez smartwatcha) i zamówi sprzęt w innym kraju lub kupi go tam osobiście, to pojawi się problem z funkcjonalnością sprzętu w naszym kraju. A uściślając, z jego ograniczoną funkcjonalnością. Tym samym, pozostaje nam chyba czekać na zmiany w tej materii – w tym czasie rynek zweryfikuje, czy warto inwestować w urządzenie i jeśli idea się przyjmie, to kolejne edycje będą pewnie jeszcze ciekawsze.

Źródło grafiki: Motorola