12

Model sprzedaży gier w częściach nie sprawdził się [albo THQ nie potrafi go zrealizować]

Wydawcy gier wideo wciąż eksperymentują z rozmaitymi modelami dystrybucji, a jeden z „ciekawszych” pomysłów miało THQ. Począwszy od serii wyścigów MX vs. ATV chcieli zacząć wypuszczać gry konsolowe w cenie niższej niż standardowe 60$, ale w zamian dając możliwość dokupienia rozmaitych dodatków i skonstruowania gry niejako z klocków, specjalnie pod siebie. Pomysł kupowania tylko tego, […]

Wydawcy gier wideo wciąż eksperymentują z rozmaitymi modelami dystrybucji, a jeden z „ciekawszych” pomysłów miało THQ. Począwszy od serii wyścigów MX vs. ATV chcieli zacząć wypuszczać gry konsolowe w cenie niższej niż standardowe 60$, ale w zamian dając możliwość dokupienia rozmaitych dodatków i skonstruowania gry niejako z klocków, specjalnie pod siebie. Pomysł kupowania tylko tego, co lubimy jest całkiem sensowny, ale jak można się domyśleć – chodzi o wyciągnięcie więcej niż wspomniana wyżej kwota, a nie oszczędność po stronie klienta. No to przejechali się.

Firma wydała w tym tygodniu oświadczenie, w którym poza wieloma innymi smutnymi informacjami (ok. 200 pracowników zwolnionych, 2 studia w Australii i 1 w USA zamknięte itd.), ogłosiła także koniec wsparcia dla MX vs. ATV właśnie. Ten tytuł rzeczywiście ukazał się w cenie 40$ i posiadał spore możliwości dalszego zakupu dodatków. Niespecjalnie nastawioną na gracza decyzją były spore przerwy między odblokowywaniem dalszych części gry, co potrafi dość skutecznie zabić przyjemność zabawy (vide ostatnio Child of Eden z mojego ulubionego gatunku, gdzie powtarzanie jednak jest na tyle nużące, że grę odłożyłem). Ten i nie tylko element złożyły się zresztą na to, że gra nie została specjalnie ciepło przez recenzentów przyjęta. A ponad wszystko, w końcu offroadowe wyścigi to niekoniecznie najgorętszy gatunek, po żadnej stronie oceanu.

Pozostaje wciąż jednak kwestia modelu dystrybucji. Na razie najwięksi giganci, w tym Activision, nie chcą opuszczać wygodnej granicy 60 dolarów. Do tego dokładają ewentualnie dodatkowe koszty w postaci abonamentów (nowe Call of Duty?) czy DLC. Czy cyfrowa dystrybucja bądź rewolucja smartfonowo-przeglądarkowo-streamingowa to zmieni? Czas pokaże. Póki co wiemy, co NIE działa.