29

Dzięki temu serialowi ponownie zafascynowałem się ludzkimi dążeniami do kolonizacji Marsa

Kiedy często się czyta na temat planów kolonizacji Marsa, niemal codziennie rozmawia się na ten temat ze znajomymi i w wolnych chwilach - myśli się o tym, temat staję się nieco pospolity. Zawęża się nasz punkt widzenia związany z tym przedsięwzięciem. Oglądając serial "Mars", który w Polsce będzie emitowany m. in. w National Geographic oraz FOX, uświadomiłem sobie, jak wielkim przedsięwzięciem jest sama wyprawa na Marsa. A gdzie jeszcze kolonizacja? Czynnik ludzki?

Serial to połączenie tego, co wiemy teraz z fantazją na temat rzeczywistej, załogowej misji na Marsa. 6 – osobowa załoga składająca się z osób z różnych krajów ma za zadanie odbyć 7 – miesięczny lot na Czerwony Glob, dotrzeć do bazy, przeprowadzić badania i przygotować grunt pod kolonizację Marsa. Sceny zmagań bohaterów z trudami misji przeplatają się z wywiadami z popularnymi personami związanymi z przygotowaniem tego przedsięwzięcia w realnym świecie. Oczywiście, bardzo często pojawia się Elon Musk, który obecnie jest jedną z ikon kolonizacji innych planet. Choć obecnie wiemy, że do załogowej misji na Marsa jest jeszcze bardzo daleko, czyny Muska zdają się przemawiać za tym, że prawdopodobnie jesteśmy bliżej Czerwonej Planety, niż kiedykolwiek wcześniej.

Mars

Nie mam zamiaru oceniać gry aktorskiej – jeden odcinek serialu to stanowczo za mało, by o tym mówić. Nie zaznajomiłem się jeszcze z bohaterami, którzy grają pierwsze skrzypce w tym tytule. Ale wiem jedno – idea tego serialu, nawet jeżeli nie jest on szczególnie wybitny, poraża. Poraża przede wszystkim tym, że wybija człowiekowi z głowy poczucie, że załogowa misja na Marsa może być dzięki naszej technologii bardzo prostym przedsięwzięciem. Mimo tego, że potrafimy posadzić łazik na Czerwonej Planecie, lot człowieka w tak długą i ciężką misję jest już zadaniem o wiele razy bardziej trudnym. Łazik waży około jednej tony, a statek załogowy nawet 40 ton. Nie zapominajmy także o ludziach, którzy są motorem napędowym takiej misji – od ich zdrowia psychicznego, determinacji oraz umiejętności zależy to, czy wszystko pójdzie tak, jak należy.

Ale ludzie nie mają na pewne rzeczy wpływu. Wylot w przestrzeń kosmiczną, długa i żmudna podróż, a następnie lądowanie to bardzo trudne momenty również dla sprzętu. Ponadto, powłoka statku nie będzie chronić załogi i elektroniki przed promieniowaniem kosmicznym. Każdy z uczestników misji przyjmie w ciągu 7 miesięcy ponad 200 rocznych dawek promieniowania. A to już jest naprawdę sporo. Naukowcy obawiają się, że promieniowanie kosmiczne nie tylko może wpływać bezpośrednio na nasze organizmy prowadząc do powstawania częstszych mutacji w genach, ale i powodować zmiany w psychice.

Producenci serialu, Brian Grazer oraz Ron Howard z pierwszego odcinka mogą być dumni. Zdjęcia nie są szczególnie spektakularne, nie znajdziemy tutaj takich widoków jak w Grawitacji. Fabuła jak na razie widzowi nic nie mówi. Pierwszy odcinek, poplątany z wywiadami z naukowcami otwiera jednak oczy. Mówi nam o tym, że ludzkość jest już na progu wysłania pierwszych ludzi na Czerwony Glob. Opowiada o tym, co może się zdarzyć po drodze, jak bardzo odpowiedzialne jest to przedsięwzięcie. I tym samym – zachęca do obejrzenia kolejnych. Ja to zrobię. Wam również polecam.

Gdzie obejrzeć serial Mars?

Już w najbliższą niedzielę możecie obejrzeć pierwszy odcinek serialu Mars. Sprawdźcie, czy macie dostęp do kanałów FOX, National Geographic lub National Geographic People i o godzinie 21:30 zarezerwujcie sobie czas na około godzinny seans. Naprawdę warto – sam byłem bardzo sceptyczny co do takiej produkcji, ale okazuje się, że kompletnie nie żałuję poświęconego czasu.