Moje przemyślenia

Mars One - "Hej, weź załóżmy kolonię na Marsie i zróbmy z tego reality-show"

KO
Kamil Ostrowski
16

Jesteście podobnie jak ja zmęczeni brakiem postępu w kwestii eksploracji kosmosu? Boicie się, podobnie jak Stephen Hawking, że nasza planeta zmierza ku zagładzie? Denerwuje Was wycofywanie się NASA z projektów kosmicznych? Nie bójcie się – z pomocą idą prywatne firmy. Jedna z nich chce wysłać ludzi...

Jesteście podobnie jak ja zmęczeni brakiem postępu w kwestii eksploracji kosmosu? Boicie się, podobnie jak Stephen Hawking, że nasza planeta zmierza ku zagładzie? Denerwuje Was wycofywanie się NASA z projektów kosmicznych? Nie bójcie się – z pomocą idą prywatne firmy. Jedna z nich chce wysłać ludzi na Marsa już za dziesięć lat. A wszystko będzie transmitowane w telewizji i przerywane reklamami.

Mars One, bo tak nazywa się projekt, to akcja non-profit, organizowana przez Holendrów. Do 2023 roku chcą oni wysłać ludzi na czerwoną planetę. Przy czym osoby, które wezmą udział w misji zostaną wybrane spośród tych, którzy zgłoszą się za pośrednictwem ich strony internetowej – a to potrafi rozbudzić wyobraźnię. Jest tylko jeden „haczyk”. Nie przewidują powrotu, a jedynie rozszerzanie kolonii.  W dodatku zgłoszenie się do naboru wiąże się z kosztem w wysokości 25$ i można je wnosić tylko do 31 sierpnia.

Plan jest następujący – w 2023 roku pierwsza czwórka (dwie kobiety i dwóch mężczyzn) wyląduje na Marsie. Następnie co dwa lata będą dołączać do nich kolejne dwie pary. Po siedmiomiesięcznym locie pierwsi koloniści zajmą się budowaniem kwater mieszkalnych, a także zamkniętych szklarni, które mają w ostatecznym rachunku sprawić, że placówka będzie samowystarczalna.

Jest jeszcze coś – wisienka na torcie. Wszystko ma być monitorowane i transmitowane na Ziemię w postaci programu telewizyjnego. Taki wielki Big Brother w kosmosie. Duża cześć kosztów, jakie firma poniesie wysyłając ludzi na Marsa, ma być zresztą pokryta z przychodów z reklam.

Jednak show zacznie się jeszcze na Ziemi. W pierwszej kolejności organizatorzy chcą przejrzeć wszystkie aplikacje, nadesłane przez osoby chętne do wyprowadzki na Marsa. Po wstępnym odsiewie śmiałkowie spotkają się z pracownikami Mars One, którzy przeprowadzą z nimi rozmowy. Kolejny etap to już totalne reality-show. Kolejne wywiady są nagrywane, a publiczność głosując eliminuje kolejne osoby. Wreszcie, 24 do 40 osób rozpocznie specjalne szkolenie, a eksperci zatrudniani przez Mars One, będą typować najlepsze osoby, czyli ostateczną czwórkę. Bohaterów. Następnie przejdą oni siedmioletnie szkolenie, które obejmie przyswojenie sobie nauk medycznych, a także biologii i archeologii.

Projekt brzmi bardziej niż ambitnie. Powiem szczerze – jestem wniebowzięty. Pytanie tylko, czy uda się zebrać niezbędne 6 miliardów dolarów (19,08 miliarda złotych, według aktualnego kursu), których założyciele Mars One potrzebują? Wydaje się to astronomiczna suma, ale weźmy pod uwagę, że wpływy z transmisji, o ile faktycznie cała akcja dojdzie do skutku, będą ogromne.

Inna sprawa, że w skali świata, ta suma wydaje się śmiesznie niska. Ot, deficyt budżetowy Polski – 50 miliardów złotych.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Marskosmoseksploracja kosmosu