21

Zapomnij o prywatności ze smartfonem. Lokalizacja mówi wszystko

Coraz więcej mówi się na temat tego, ile danych jest gromadzonych w smartfonach. Ostatnio udało się zbadać ilość informacji dotyczących wyłącznie naszej lokalizacji i wyniki mogą zaskoczyć.

Magia lokalizacji w smartfonach

Nie jest wielkim zaskoczeniem, że urządzenia mobilne gromadzą sporo danych na temat użytkowników. Coraz więcej mówi się jednak o tym głośno. Cóż, cały czas wiedza na ten temat wśród mniej zainteresowanych użytkowników stoi na niskim poziomie i mogą nie rozumieć, że mówimy tu wręcz o końcu prywatności.

Sprawdź również: Gdzie kończy się prywatność, a zaczyna się troska o obywateli?

New York Times postanowił przeprowadzić śledztwo skupione wyłącznie na danych lokalizacyjnych. NYT udało się zdobyć dostęp do danych, które wyciekły przez anonimowe źródła, i dotyczyły one 50 miliardów punktów na mapie odnoszących się do 12 milionów telefonów Amerykanów w czasie kilku miesięcy od 2016 do 2017. W ten sposób śledczy byli w stanie wykryć, kto jest urzędnikiem, kto celebrytą, kto dziennikarzem śledczym.

Może nie brzmi to rewolucyjnie, ale pamiętajmy, że są firmy, które dysponują znacznie bogatszymi zbiorami danych, i mogą profilować jeszcze więcej osób, a do tego dokładniej. Bardzo ważne jest to, że możliwe jest tworzenie profilów psychologicznych. Oczywiście celem tych działań pozostaje serwowanie jak najbardziej dopasowanych reklam, ofert.

Zobacz też: Prywatność i bezpieczeństwo danych – ile dla nas znaczą?

Nie będzie wielkim zaskoczeniem, że wkrótce ilość takich danych będzie rosnąć. Kolejna sprawa jest związana z tym, że sami producenci smartfonów również z tego korzystają i mało prawdopodobne, aby z tego zrezygnowali.

Sprawdź również: Jak to jest ze sztuczną inteligencją?

Na pewno będzie powracać temat związany z ochroną danych. Jestem ciekaw, jak to będzie ewoluować i czy jakiekolwiek państwo będzie w stanie tu sensownie stworzyć przepisy, które zapewnią anonimizację danych i pozwolą kontrolować sposób przetwarzania danych. Mimo wszystko na razie brakuje tu konkretnych regulacji i pytanie też brzmi, czy i jak będzie wyglądał system oceny obywateli. Wbrew pozorom może się pojawić również w krajach zachodnich.

Prywatność ewoluuje

Na pewno pojęcie prywatność będzie ewoluowało. Moim zdaniem sami użytkownicy będą musieli być bardziej świadomi tego, jak będzie to się zmieniać. Na razie brakuje tu jakiejkolwiek edukacji. Niby niektórzy użytkownicy piszą o tym, że się obawiają braku prywatności, jednak wygląda to komicznie, kiedy dzielą się tymi przemyśleniami na Facebooku. Amerykańska firma na pewno zna się na analizie danych i uzyskiwaniu z nich wartości.

Przeczytaj również: Śmiesznie niska kara dla Facebooka za Cambridge Analytica.

Zobaczymy również, jak często będzie dochodzić jeszcze do wycieków danych. Na pewno ataki cybernetyczne będą się nasilać i równie ciekawe jest to, czy jednostki publiczne będą w stanie jakkolwiek się bronić.

Przeczytaj także: Jak Polacy dbają o swoją prywatność w sieci?

źródło: Futurism