3

Logitech G915 to piekielnie droga klawiatura, którą nie pogardziłby żaden profesjonalista – recenzja

O ile bardzo sobie cenię myszy i klwiatury Logitech, o tyle nigdy szczególnie nie przekonywały mnie ich akcesoria gamingowe. Zaczęło się to zmieniać wraz gryzonie G Pro Wireless, który swoimi atutami szybko wywalczył sobie miejsce na moim biurku jako podstawowy gadżet do grania. Teraz testuję bezprzewodową klawiaturę G915 Lightspeed i muszę przyznać, że to najprawdopodobniej najlepsza klawiatura gamingowa, jaka kiedykolwiek stała na moim biurku.

Gaming od dłuższego czasu jest oczkiem w głowie Logitecha. Kolejne produkty oznaczone jako G-series skutecznie podbijają serca graczy, ale też trafiają na e-sportowe salony z dumą służąc profesjonalistom. Klawiatura Logitech G915 to doskonały przykład urządzenia, w których nie bawiono się w kompromisy. Mam wrażenie, że jakiś produktowiec powiedział do swojego zespołu – zróbcie mi najlepszą klawiaturę, jaką potrafimy zrobić i nie przejmujcie się ceną.

I tak zrobili, bo Logitech G915 kosztuje zawrotne 849 złotych, co jest dość astronomiczną kwotą, jeśli chodzi o klawiaturę. Czy te klawisze są warte tych pieniędzy?

Wyjątkowo smukła konstrukcja

Na szczęście nie tylko cena sprawia, że Logitech G915 jest wyjątkowa. Duże wrażenie na mnie zrobiła niezwykle smukła konstrukcja. Wierzch pokryto stalową płytą zakrzywioną przy bocznych krawędziach (z elegancko szczotkowaną powierzchnią), z której wychodzą wszystkie klawisze. Trzeba przyznać, że wygląda to fantastycznie. Klawiatura ma bowiem zaledwie 22 mm grubości.

Na spodzie znajdziemy sześć gumowych podpórek zapobiegających ślizganiu się klawiatury. Ciekawie przemyślano rozkładane nóżki – po każdej ze stron znajdziemy bowiem dwie – krótszą i dłuższą – pozwala to ustawić stopień pochylenia klawiatury w taki sposób, by odpowiadał naszym preferencjom.

Do minusów na pewno trzeba zaliczyć złącze MicroUSB, które powoli odchodzi do lamusa. Szkoda też, że producent nie pomyślał o dołączeniu do zestawu jakiejś podpórki pod nadgarstki.

Autorskie przełączniki Logitecha

Do dyspozycji oddano nam pełnowymiarowy układ klawiszy wraz z blokiem numerycznym. I to właśnie klawisze są największym atutem całej tej konstrukcji. Zastosowano tutaj niskoprofilowe przełączniki oparte o autorską technologię Logitecha. Klawiatura jest dostępna w trzech wariantach: z przełącznikami działającymi liniowo, sprężynującymi oraz klikającymi.

Trudno mi powiedzieć cokolwiek o dwóch pierwszych, bo egzemplarz testowy został wyposażony w klikające przełączniki GL Clicky. Początkowo wywoływały one u mnie mnóstwo frustracji, bo to pewnego rodzaju dysonans – nie po to kupuje się niskoprofilowego mechanika, żeby klawisze były głośne. A GL Clicky takie właśnie są – niezwykle donośne i wyraźne, choć ciągle bardziej ciche od Cherry MX Blue, które na ich tle wypadają wręcz barbarzyńsko. Jednocześnie GL Clicky charakteryzują się jednak fantastyczną sprężystością, przyzwoitym oporem i satysfakcjonującą reakcją. Składa się to wszystko na naprawdę pozytywne doświadczenia towarzyszące grze. Odległość aktywacji wynosi tutaj zaledwie 1,5 mm, a łączny zakres ruchu to zaledwie 2,7 mm. Identyczne parametry mają zresztą pozostałe dwa typy przełączników – więcej na ich temat możecie poczytać na stronie Logitecha, gdzie zawarto nawet przykładowe dźwięki, jakie wydają.

Niski profil nie sprawił niestety, że używałem G915 również do pisania. Niestety tutaj niepodzielnie rządzą u mnie typowe, niskoprofilowe klawisze biurowe i nie wyobrażam sobie, aby kiedykolwiek mogło to ulec zmianie. Ale to już pewnie kwestia osobistych preferencji. Dla mnie G915 to tylko i wyłącznie klawiatura do grania.

Oczywiście nie możemy pominąć całej otoczki. Nad głównymi klawiszami znajdziemy rząd niewielkich gumowych guziczków służących do przełączania się między profilami konfiguracji. Tuż obok przyciski służą do sterowania łącznością bezprzewodową, włączania trybu gry (w którym newralgiczne klawisze, jak przeklęty Windows są dezaktywowane) oraz aktywowania i dezaktywowania podświetlenia. W prawym górnym rogu mamy natomiast ogromną rolkę regulacji głośności oraz cztery przyciski do sterowania odtwarzaniem multimediów. Bardzo użyteczne – szczególnie samo pokrętło, które wykonano z aluminium i specjalnie wyregulowano. Używanie go to sama przyjemność.

Oprócz standardowych klawiszy G915 została wyposażona w pionowy rząd przycisków G1-G5, do których możemy przypisać dowolne akcje. Mam tutaj na myśli zarówno standardowe polecenia w Windows jak i uprzednio przygotowane makra. Edytor wbudowany w oprogramowanie może nie jest aż tak rozbudowany, jak niektóre narzędzia konkurencji, ale sprawdza się w większości zastosowań i z powodzeniem powinien zaspokajać potrzeby nawet bardziej wymagających graczy.

Oprogramowanie bez fajerwerków

Sam Logitech G Hub jest zresztą regularnie aktualizowany i udoskonalany. Szczególnie fajne jest w nim to, że pozwala nam na dostęp do ogromnej bazy zapisanych profilów i ustawień innych graczy. Możemy tutaj znaleźć specjalne konfiguracje pod określone gry, oryginalne pomysły na podświetlenie i wiele innych.

Samych opcji konfiguracyjnych nie uświadczymy tutaj jakoś szczególnie dużo. Niemniej jest to, co najważniejsze, a więc wspomniany edytor makr, panel do przypisywania akcji do klawiszy, konfigurowalny tryb gry, zarządzanie energią oraz oczywiście narzędzia do konfiguracji podświetlenia. Muszę jednak przyznać, że ten ostatni mnie najmniej interesował – od samego początku ustawiłem jednolity niebieski kolor i w pełni mnie on satysfakcjonował.

Klawiatura łączy się z komputerem za pomocą WiFi 2,4 GHz. Logitech zastosował tutaj jednak autorską technologię Lightspeed, która redukuje czas reakcji do zaledwie 1 ms, gwarantując jednocześnie wysoki poziom stabilności i niezawodności. Analogiczne rozwiązanie zresztą zastosowano w innych produktach gamingowych Logitecha – m.in. w chwalonej jakiś czas temu przeze mnie myszy G Pro Wireless. Zostało ono z powodzeniem przetestowane na profesjonalnych turniejach CS:GO, co jest najlepszym dowodem na to, że faktycznie działa. Zresztą cały czas niektórzy zawodnicy używają myszy z Lightspeed, czym burzą mit o tym, że bezprzewodowe akcesoria gamingowe do niczego się nie nadają.

G915 posiada jednak też wbudowany moduł Bluetooth, a to oznacza, że możemy ją też sparować z całą masą innych urządzeń – począwszy od smartfonów i tabletów, przez laptopy, a na telewizorze skończywszy. To znacząco poszerza liczbę scenariuszy, w których ten drogi gadżet może znaleźć zastosowanie.

A co z baterią? Tutaj producent mówi o ok. 30 godzinach pracy na jednym ładowaniu. W praktyce wiele zależy od aktywowanego podświetlenia. U mnie, przy jednolitym niebieskim świetle o niskim natężeniu klawiatura z powodzeniem wystarczała nawet na 40 godzin. Jestem przekonany, że po wyłączeniu światełek całkowicie ten czas można znacząco wydłużyć. Naładowanie do pełna zajmuje niewiele, bo zaledwie 3 godziny. Oczywiście wówczas w dalszym ciągu możemy używać G915.

Absurdalnie droga, szalenie dobra

Cena klawiatury Logitech G915 przyprawia o dreszcze. Naprawdę niewiele osób jest gotowych wydać tyle na klawisze. W zamian jednak otrzymujemy sprzęt, który na pewno nas nie rozczarowuje. Fantastyczna jakość wykonania z dbałością o detale, rewelacyjne klawisze w połączeniu z użytecznymi detalami (jak genialne pokrętło głośności) czynią ten produkt naprawdę udanym.

Nie oszukujmy się jednak, to nie jest klawiatura dla Kowalskiego. Sprzęt tego typu sprzedaje się zapaleńcom, graczom z aspiracjami do czegoś więcej i ludziom, którzy po prostu lubią wydawać pieniądze na drogie gadżety. Z tym wyjątkiem, że G915 to trochę więcej niż gadżet – to profesjonalny sprzęt e-sportowy.

Plusy:

+ Rewelacyjny design i świetne wykonanie

+ Bardzo satysfakcjonujące przełączniki

+ Duże możliwości konfiguracji i personalizacji

+ Łączność Lighstpeed + Bluetooth

+ Dodatkowe przyciki i rolka głośności

+ Długi czas pracy na baterii

Minusy:

– MicroUSB

– Brak podkładki pod nadgarstki

– LG G Hub może niektórych rozczarować prostotą

– Cena oczywiście…