Moje przemyślenia

Legimi zablokowane przez wydawców, dzisiaj rozmowy

GM
Grzegorz Marczak
23

Legmi swoim nowy i innowacyjnym modelem w którym za 19 PLN miesięcznie miało się dostęp do wszystkich książek w księgarni nie cieszyło się długo. Zaledwie dzień po starcie dwóch głównych dystrybutorów czyli Nexto i Virtualo zablokowało/wstrzymało swoje tytuły. W efekcie z 4 tysięcy dostępnych pozycj...

Legmi swoim nowy i innowacyjnym modelem w którym za 19 PLN miesięcznie miało się dostęp do wszystkich książek w księgarni nie cieszyło się długo. Zaledwie dzień po starcie dwóch głównych dystrybutorów czyli Nexto i Virtualo zablokowało/wstrzymało swoje tytuły. W efekcie z 4 tysięcy dostępnych pozycji w Legmi na chwilę obecną mamy już tylko 2 tysiące. Co jest oczywiście za małą ilością aby system ten mógł sprawnie funkcjonować.

Legmi zdecydowało się więc wstrzymać usługę "Czytaj bez limitu" (przy czym księgarnia cały czas funkcjonuje) do momentu wyjaśnienia całej sprawy z wydawcami.

Dystrybutorzy zablokowali swoje tytuły prawdopodobnie na życzenie swoich wydawców, którzy nie byli do końca świadomi co się dzieje lub też nie byli poinformowani o zmianach w Legimi jakie bezpośrednio mają wpływ na ich książki.

Tomasz Grynkiewicz (od którego dowiedziałem się o tej sytuacji) z Gazety Wyborczej twierdzi, że Legimi dało też mało czasu wydawcom na zapoznanie się z "rewolucją" jaką przyszykowali.

Zwróć uwagę, że Legimi dało tydzień na zapoznanie się z dokumentacją, w tym z analizą prawną "dlaczego nie trzeba umów".

Z kolei Mikołaj Małaszyński z Legimi tłumaczył wczoraj późną nocą w dyskusji na Facebooku, że to min. dystrybutorzy nie poinformowali swoich wydawców o zmianach (a ponoć mieli to zrobić).

Rynek wydawców to rynek relacji, czasem budowanych latami. Wydawcy nie poczuli się tu potraktowani po partnersku, to nasz fackup, że zaufaliśmy w tym względzie dystrybutorom

Legimi podeszło do nowego modelu dość ryzykownie - nie chcieli aneksować umów bo wiedzieli, że może to być niekończący się proces. Zrobili więc analizę prawną stwierdzającą, że ich model działania nie łamie zapisów dotychczasowych umów. Błędem natomiast było moim zdaniem nie przypilnowanie czy dystrybutorzy przedstawili nową ofertę Legimi swoim wydawcom oraz krótki czas jaki dali tym z którymi współpracują bezpośrednio.

Dzisiaj Legmi będzie spotykać się z wydawcami i jak zakładam również dystrybutorami w Polskiej Izbie Książki. Przygotowali też list otwarty do wydawców w którym tłumaczą swój nowy model działania i zapewniają, że należne wydawcom kwoty będą jak do tej pory wypłacane.

Przypomnijmy przewidzianą zasadę wynagradzania wydawcy z tytułu miesięcznych opłat pobieranych od użytkowników, którą można streścić w trzech punktach:

  • Za każdy tytuł przeczytany za pomocą aplikacji Legimi na iPadzie, wydawca otrzymuje (po potrąceniach rabatów) kwotę wysokości pełnej ustalonej przez siebie detalicznej ceny katalogowej
  • Wydawca nie otrzymuje wynagrodzenia jedynie podczas gdy użytkownik czyta darmowy fragment książki (standardowo udostępniany przez wydawców wraz płatną licencją na pełną wersję). Dany tytuł uznawany jest za "przeczytany" w chwili, gdy użytkownik przekroczy darmowy fragment ustalany przez wydawcę (uwzględnione zostały różne sposoby określania zakresu darmowego fragmentu).
  • Transakcje raportowane są co minimum 30 dni, przy pierwszym połączeniu aplikacji Legimi na iPadzie z Internetem

Powyższe założenia potwierdzają, że Legimi bierze na siebie całe ryzyko rentowności przedsięwzięcia, odprowadzając wydawcom pełną kwotę sprzedaży tytułu po cenie katalogowej, tak jak podczas sprzedaży pojedynczych plików. Oferowany za darmo użytkownikom siedmiodniowy okres próbny również finansowany jest przez Legimi na takich samych zasadach, nie obciążając w żaden sposób wydawców. Opłacalność usługi została skalkulowana w oparciu o analizy zachowań  kilku tysięcy czytelników w aplikacjach Legimi przez ponad rok. Raporty z tych badań były przez nas dwukrotnie publikowane w specjalistycznej prasie wydawniczej.

Podsumowując, zaproponowany model jest dla wydawców opłacalny i nie przenosi na nich żadnego ryzyka finansowego.

Trzeba trzymać kciuki aby Legmi udały się negocjacje. Zadanie jednak nie jest łatwe. Wydawcy to branża przyzwyczajona do druku, wersje cyfrowe to według nich utrata kontroli nad dystrybucją książki. A teraz jeszcze ktoś chce ich książki użyczać w okresie miesięcznym za stałą opłatą. Jeśli ustalą, że taka usługa wymaga dodatkowych umów to "czytaj bez limitu" nie prędko pojawi się w Legimi.

Polecam też artykuł na ten temat na wyborczej.biz

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Startupksiążkiebooki