36

Nie można i nie warto ufać usługom w chmurze. Dziś żegnałbym się z kopią zapasową zdjęć

Z jakich usług w chmurze korzystacie? Tworzycie w sieci kopie zapasowe zdjęć, filmów, dokumentów, książek, muzyki i innych multimediów? Przyszłość żadnego z serwisów nie jest pewna i należy o tym pamiętać. Oto najlepszy przykład.

Flickr nie należy do najpopularniejszych nad Wisłą usług, ale ma niemałe grono oddanych użytkowników. Albo miał, bo wyboista historia serwisu skutecznie zniechęciła do serwisu pasjonatów fotografii, a teraz części z nich przyjdzie im pożegnać się z kopią zapasową większości zdjęć. Należący wcześniej do (niegdyś) internetowego giganta Yahoo!, a znajdujący się teraz w rękach firmy SmugMug Flickr wycofuje się z darmowej przestrzeni wynoszącej aż 1 TB dla darmowych użytkowników, wprowadzając limit do dokładnie 1 tysiąca fotografii.

Na całe szczęście swoich użytkowników informowali odpowiednio wcześnie, ale gdybym korzystał z Flickr, to i tak byłbym rozgoryczony taką sytuacją.

Wszystkie ponad regulaminowe zdjęcia zostaną bezpowrotnie usunięte z serwerów serwisu, dlatego dla tych, którzy pragną zachować do nich dostęp lub nie zdążyli pobrać na dysk lokalny wcześniej wrzuconych na Flickr fotek, jedynym rozwiązaniem jest teraz wykupienie pakietu premium. Za Flickr Pro zapłacimy 4,49 euro za miesiąc, ale przy rozliczaniu za cały rok z góry. Przy opłatach comiesięcznych cena wynosi 5,99 euro.W zamian otrzymujemy nielimitowaną przestrzeń na zdjęcia, brak reklam, zaawansowane statystyki, obsługę aplikacji do automatycznych kopii zapasowych oraz zniżki przy zakupie usług od Adobe, Blurb, SmugMug i Priime.

Czym kusił kiedyś Flickr? Oprócz darmowego 1 TB powierzchni w chmurze, Flickr był, a właściwie nadal jest całkiem udaną aplikacją do edycji zdjęć. Niektórzy korzystają do dziś właśnie z niej, a opcja automatycznego wysyłania fotek na serwery ułatwiała zarządzanie zdjęciami. Pamiętacie jeszcze taki okres, w którym wszystkie aplikacje usług w chmurze zyskały taką funkcję? Pozwalają na to dziś także Dropbox, OneDrive i wiele innych niezwiązanych bezpośrednio z fotografią czy kopią zapasową zdjęć.

Chyba najlepszym w tej chwili rozwiązaniem dla większości użytkowników jest jednak oferta Zdjęć Google, gdzie po pewnej kompresji, fotek może być niezliczona liczba. Jeśli wybierzemy przesyłanie oryginałów, to po pewnym czasie niezbędne będzie wykupienie dodatkowej przestrzeni, bo darmowe konto oferuje tylko 15 GB na Gmail, Zdjęcia i Dysk Google.

Ale czy Google nie zmieni swojej polityki? Oprócz Amazonu i Microsoftu, to właśnie Googlerzy słyną ze swoich farm z serwerami i ogromną pojemnością oraz mocą obliczeniową. Może się jednak okazać, że na jakimś etapie działalności firmy przestanie to się opłacać. Czy na przestrzeni miesiąca czy nawet sześciu miliony użytkowników zdołają pobrać wszystkie przesłane zdjęcia, by uniknąć ich utracenia po skasowaniu z serwerów?

To oczywiście dość pesymistyczny scenariusz, ale wcale nie jest niemożliwy. Nic nie wskazuje, by Google planowało taki ruch, ale historia Flickra i kilku innych serwisów powinna nas nauczyć ograniczonego zaufania do tego typu usług.

Sam łapię się na tym, że po przesłaniu zdjęć na serwery, chciałbym jak najszybciej odzyskać wolną przestrzeń w pamięci telefonu poprzez wybranie funkcji „Zwolnij miejsce” – usuwa ona z urządzenia tylko te zdjęcia, które mają już kopię zapasową w chmurze. Do tej pory starałem się jednak podłączyć telefon do komputera i poświęcić te kilka(naście) minut na zgranie zdjęć oraz klipów na dysk.

A w ostatnim dniu cudownej oferty Flickra dobitnie przekonuję się o tym, że to właściwe podejście.