39

Moja ulubiona klawiatura na Androida stała się jeszcze lepsza

Microsoft i Google wyrażają coraz większe zainteresowanie rolą pośrednika we wprowadzaniu tekstu na smartfonach. Pierwsza z firm próbuje szturmem zdobyć użytkowników poprzez swoje klawiatury pojawiające się w Google Play i App Store, natomiast druga dopiero pracuje nad rozwiązaniem dla iPhone’a. Tymczasem doczekaliśmy się naprawdę solidnego uaktualnienia klawiatury na Androida, która od dłuższego czasu jest moją ulubioną na smartfonie z platformą Google.

Pierwsze chwile z bezramkowymi klawiszami był dość trudne, lecz po pewnym czasie okazało się, że to właśnie takie rozwiązanie najbardziej mi odpowiada. Pomysł Googlersów na nową skórkę klawiatury w stylu Material Design nie był do końca… nowy, ale ich produkt oferuje dokładnie to, czego oczekuję od klawiatury. Z gestów “swipe” korzystam dosyć rzadko, a wprowadzanie tekstu literka po literce najskuteczniej wychodzi mi właśnie przy jej użyciu. Teraz będzie to jeszcze łatwiejsze i przyjemniejsze, ponieważ w wersji 5.0, która zadebiutowała podczas majówki, pojawiło się kilka dobrze przemyślanych i wyegzekwowanych zmian i nowości.

Jako pierwszą z nich wymienię właśnie możliwość włączenia wyświetlania ramki dla każdego z klawiszy. Jednocześnie z klawiatury usunięto poprzednie skórki – Holo, które właśnie takowe oferowały. Kliknięcie w jeden w przełącznik w ustawieniach załatwia sprawę włączenia ramek.

Pisanie jedną ręką

Drugą, choć pod względem istotności być może pierwszą z nowości jest tryb obsługi jedną ręką. Smartfony stają się coraz smuklejsze, lecz z ich szerokości niewiele ubywa i wciąż są osoby, które mają problemy z wprowadzaniem tekstu tylko jedną ręką, niezależnie od tego czy mówimy o gestach “swipe” czy tradycyjnym “klikaniu”. W odpowiedzi na taką okoliczność Google przygotowało dodatkowy układ klawiszy, w którym same klawisze są nieco mniejsze i znajdują się znacznie bliżej jednej z krawędzi ekranu. Sami decydujemy o tym, po której ze stron znajdzie się klawiatura. Przy użyciu obecnej w ustawieniach (kolejnej) ustawimy także wysokość całej klawiatury – o takim stopniu personalizacji można było do tej pory jedynie pomarzyć. Nie są to nowinki rewolucyjne, ale zdecydowanie przydatne w codziennym użytku.

By aktywować nowy tryb przytrzymujemy palec na przecinku i wybieram ikonę symbolizującą układ dla jednej dłoni. Powstała wolna przestrzeń po klawiszach została zagospodarowana – w tym miejscy znalazły się dwa przyciski. Jeden z nich przywraca normalny układ klawiatury, zaś ten poniżej przenosi klawisze bliżej drugiej z krawędzi. Takie rozwiązanie odpowiada mi znacznie bardziej od tego, co proponuje Microsoft ze swoją “wygiętą” klawiaturą WordFlow, która zdecydowanie lepiej sprawdza się przy wprowadzaniu tekstu przy użyciu gestów.

To nie wszystko

Jeżeli sądziliście, że to wszystko, co przygotowało Google to muszę Was zaskoczyć – drobniejszych, choć nie mniej użytecznych zmian jest jeszcze więcej. Wprowadzono opcję, dzięki której po przytrzymaniu palca na klawiszu uzyskujemy szybki dostęp do symboli, zamiast liter diakrytycznych. Sami więc podejmiemy decyzję o tym, czy częściej korzystamy ze znaków specjalnych czy charakterystycznych polskich liter – dla każdego coś dobrego.

Ponadto, doczekaliśmy się usprawnienia w usuwaniu słów. Wykonanie gestu w lewo (przytrzymując palec na ekranie) od klawisza “backspace” umożliwi na zaznaczenie jednego lub więcej wprowadzonych słów, a uniesienie palca spowoduje ich usunięcie. W przypadku wprowadzania hasła klawiatura wyświetla teraz dodatkowy rząd z cyframi, co mam nadzieje doceni jak najwięcej użytkowników.

Najnowsze wydanie Klawiatury Google jest już oczywiście dostępne w Google Play do pobrania lub zaktualizowania. Wdrożone zmiany i nowości napawają mnie optymizmem co do (rzekomych) prac firmy nad własną klawiaturą dedykowaną systemowi iOS. Do tej pory nikt i nic nie zdołało mnie przekonać do zastąpienia tej systemowej, a w świetle takiej aktualizacji szanse Google są dość spore.