4

Skąd Kim Dzong Un bierze pieniądze? O, właśnie stąd

Niech Was nie zwiedzie wizerunek dobrotliwego, pulchnego przywódcy ludu. Kim Dzong Un to kawał "dżuczysty" i dyktatora, a przy okazji, wraz ze swoimi doradcami to także wytrawny polityk międzynarodowy. Korea Północna bogatym krajem zaś nie jest i skądś musi brać pieniądze. Jak to robi?

Wygląda na to, że jedna z metod zbierania funduszy, które następnie są przeznaczane m. in. na rozbudowę potencjału militarnego KRLD to ataki powiązane z kryptowalutami. Jak doskonale wiadomo, obrót i handel cyfrowymi środkami płatniczymi może być naprawdę dochodowy. A co jeśli można je ukraść? Wtedy Kim Dzong Un mówi: „chcę” i otrzymujemy informacje podobne do tych najnowszych.

Według ekspertów ONZ, Korea Północna, a raczej działający na jej zlecenie hakerzy odpowiadają za cyberataki związane m. in. z kryptowalutami, ale nie tylko. Ataki na instytucje bankowe, to również bardzo istotna sfera działalności przestępców, którzy zgarnęli dla reżimu ponad pół miliarda dolarów. Czyli naprawdę sporo.

Korea Północna miała atakować przeróżne instytucje zajmujące się kryptowalutami, m. in. giełdy na terenie Chin. Między styczniem 2017 roku, a wrześniej 2018 udało im się zgromadzić dla reżimu Kim Dzong Una potężne, wyżek wskazane pieniądze powodując przy okazji olbrzymie szkody wśród ofiar.

Cyberszpiegowanie? Dla KRLD to nie problem

Ataki na instytucje kryptowalutowe łączy się z grupą Lazarus, która – jak wiadomo od dawna – pracowała dla Korei Północnej. Wygląda jednak na to, że nie tylko kradzieże znajdują się w kręgu zainteresowań Kim Dzong Una – wiadomo o obecności hakerów w przeróżnych infrastrukturach, szczególnie tych z kręgu „krytycznych” dla funkcjonowania m. in. krajów Zachodu. Lazarus odpowiada również za głośny atak na Sony Pictures Entertainment, kiedy to wzięto odwet za film, w którym wyśmiewano Kim Dzong Una. Wiadomo również, że grupa była zaangażowana w ataki na: Banco de Chile, Bangladesh Bank oraz Far Eastern International Bank of Taiwan.

Co absolutnie nikogo nie dziwi, obok KRLD, jako miejsce funkcjonowania niebezpiecznych grup hakerskich wskazuje się… Rosję, która również bardzo śmiało poczyna sobie w cyberprzestrzeni. Co bardzo istotne – to właśnie rosyjskich hakerów wskazano jako tych, którzy są zdecydowanie najniebezpieczniejsi – ostatni raport na ten temat wykazał, że potrzebują oni najmniej czasu na złamanie zabezpieczeń i wyniesienie danych z eksploatowanej infrastruktury. Rosjanie jednak bardziej prą ku szpiegostwu cybernetycznemu, które dla kraju Putina jest niezwykle istotne. Dalej należy wskazać przeróżne ataki z wykorzystaniem cyberzagrożeń – najgłośniejszym zdecydowanie był NonPetya, który zaimplementowano w oprogramowaniu biurowym M.E. Doc. produkcji ukraińskiej. Na serwery aktualizacji pakietu wprowadzono uzłośliwioną wersję paczki instalacyjnej. Stamtąd NonPetya rozprzestrzenił się na niemal cały świat, czyniąc bardzo istotne szkody przede wszystkim w firmach.