52

Kiedy polskie startupy wezmą się za sensowne projekty?

Źle się dzieje w państwie polskim. Do takich wniosków ludzie dochodzą nad Wisłą już od tysiąca lat, ale teraz przyszedł czas na moją refleksję w tej kwestii. I nie zamierzam się rozwodzić nad rozbitym samolotem, grupą posłów na Galapagos lub kształtem systemu emerytalnego – pozostanę w sferze IT. Do Sieci trafił niedawno dokument Global Information […]

Źle się dzieje w państwie polskim. Do takich wniosków ludzie dochodzą nad Wisłą już od tysiąca lat, ale teraz przyszedł czas na moją refleksję w tej kwestii. I nie zamierzam się rozwodzić nad rozbitym samolotem, grupą posłów na Galapagos lub kształtem systemu emerytalnego – pozostanę w sferze IT. Do Sieci trafił niedawno dokument Global Information Technology Report 2013 i Polska nie wypadła w nim najlepiej. Trudno się temu dziwić, skoro nasi startuperzy nie podchodzą do tematu fachowo i wyręczać muszą ich specjaliści z Iranu…

Z AntyWeba dowiaduję się praktycznie każdego dnia, że w naszym kraju znajdziemy sporo osób, które „robią Internety”, rozwijają szeroko pojęty „byznes”, a nawet pielęgnują karierę poza granicami Polski. Zagraniczne firmy nie tylko przejmują polskich pracowników i szukają specjalistów na ziemiach od Odry po Bug, ale coraz częściej zainteresowane są przejęciem całych startupów i dalszym ich rozwijaniem. Niby wszystko jest ok, ale myślę, że naszych stać na więcej.

Obecnie wiele projektów rozwijanych przez Polaków dotyczy rzeczy mało ważnych i średnio perspektywicznych, a prawdziwe wyzwania i szanse na zyski oraz sławę są przez nich skutecznie bagatelizowane. Przykładów nie trzeba daleko szukać – irański naukowiec i biznesmen Ali Razeghi poinformował kilka dni temu, że stworzył wehikuł czasu zdolny do przewidywania przyszłości (sprawdzalność uzyskanych danych wynosi ponoć 98%). Mechanizm nie jest podobno skomplikowany, a każdy człowiek może poznać ciekawe informacje dotyczące nawet 8 kolejnych lat jego życia.

Na stworzenie tego cudu techniki młody Irańczyk poświęcił 10 lat. Sprzęt może być wykorzystywany nie tylko przez osoby indywidualne, ale też instytucje, a nawet państwa (dzięki temu Iran będzie mógł np. dowiedzieć się, czy Amerykanie wypowiedzą im wojnę o pokój). Twórca wehikułu zamierza wykorzystywać swój wynalazek komercyjnie, ale nie będzie go powielał (zdaje sobie sprawę z tego, że np. Chińczycy mogliby skopiować ten pomysł w jedną noc i sprzedawać go za grosze).

I to jest prawdziwa innowacyjność. Dlaczego Polacy nie zbudowali wehikułu czasu? Czym zajmują się wszyscy absolwenci kierunków ścisłych i przedsiębiorcy? Startuperzy zbierają się na wszelkiego typu konferencjach i warsztatach, szukają inwestorów, jeżdżą po europejskich i amerykańskich imprezach branżowych, przekonują, że zrewolucjonizują rynek, ale niewiele z tego wynika – wehikuł powstał w Iranie…

mapa

Wedle wspomnianego we wstępie dokumentu Global Information Technology Report 2013, w zestawieniu państw, w którym brany jest pod uwagę rozwój sfery IT, Polska znajduje się na miejscu 49. Niby fajnie być w pierwszej pięćdziesiątce, wyprzedzić Ukraińców, Rosjan, a nawet Mongołów, ale trudno pogodzić się z tym, że lepsi okazali się Węgrzy, Litwini, a zwłaszcza Czesi (ci ostatni nie dość, że gardzą naszą kiełbasą, musieli jeszcze wyprzedzić Polaków w międzynarodowym rankingu – takich rzeczy się nie zapomina).

Trudno mi, jako Polakowi i osobie piszącej o nowych technologiach, pogodzić się z 49. miejscem naszego kraju w tak prestiżowym rankingu. Dlatego apeluję do wszystkich osób działających w IT – porzućcie prace nad obecnymi projektami i zacznijcie tworzyć z pasją produkty, których świat naprawdę potrzebuje. Można w tym gronie wymienić podróże międzygalaktyczne, teleportację, miecze świetlne albo przynajmniej lodówki z systemem chłodzenia, który zadziała ekspresowo w piątkowy wieczór, gdy człowiek zasiądzie przed komputerem, by w spokoju przeczytać kolejny odcinek SKaT

Źródła grafik: memytutaj.pl