200

Jimmy Wales znowu żebrze o pieniądze dla Wikipedii, a mógł być bogiem

Nie przepadam za Wikipedią, doceniam to zjawisko społecznego ruchu i siłę entuzjazmu natomiast nie lubię tego że deprecjonuje w umysłach młodych ludzi prawdziwe źródła wiedzy, tej fachowej napisanej i sprawdzonej przez specjalistów. Ponieważ naszedł mnie ostatnio dość złośliwy humor, dlatego pozwolę sobie trochę pośmiać się głośno z „żebrania” Walesa o pieniadze. Nie napisałem „proszenia” dlatego, […]

Nie przepadam za Wikipedią, doceniam to zjawisko społecznego ruchu i siłę entuzjazmu natomiast nie lubię tego że deprecjonuje w umysłach młodych ludzi prawdziwe źródła wiedzy, tej fachowej napisanej i sprawdzonej przez specjalistów.

Ponieważ naszedł mnie ostatnio dość złośliwy humor, dlatego pozwolę sobie trochę pośmiać się głośno z „żebrania” Walesa o pieniadze. Nie napisałem „proszenia” dlatego, że irytuje mnie forma najnowszego apelu o dotacje na utrzymanie Wikipedii.

Google ma do dyspozycji blisko milion serwerów. Yahoo zatrudnia około 13 000 pracowników. My mamy 679 serwerów i 95 pracowników. Wikipedia jest jedną z 5 najpopularniejszych stron internetowych i miesięcznie korzysta z niej ponad 679 milionów ludzi. W tym czasie jej strony odwiedzane są miliardy razy

Z jednej strony jest bowiem porównywanie się do dużych i bogatych w formie, która sugeruje że Wikipedia jest to malutki podmiot potrzebujący wsparcia , z drugiej zaś pokaz wielkości i ruchu jaki generują. Szkoda, że Wales w swoim apelu zapomina, że to właśnie dzięki tym milionom serwerów Google jego Wikipedia w ogóle egzystuje.

Później jest jednak lepiej

Zarówno handel jak i reklamy nie są niczym złym, ale Wikipedia nie jest właściwym dla nich miejscem. Wikipedia jest czymś wyjątkowym. Jest niczym biblioteka lub park miejski. Jest świątynią wiedzy. Jest miejscem, w którym możemy poświęcić się rozmyślaniom i nauce oraz dzielić się swoją wiedzą z innymi.

Widać więc, że te reklamy i ten „handel” to nic złego ale Wiki jest za dobra aby brudzić sobie nimi ręce. Z drugiej jednak strony cholernie potrzebne są środki na przeżycie – wystarczy 5 dolarów od każdego użytkownika :)

No i pamiętajcie – mógł być bogiem a się poświęcił

Gdy zakładałem Wikipedię, mogłem stworzyć komercyjne przedsiębiorstwo czerpiące zyski z zamieszczanych reklam. Zdecydowałem jednak zrobić coś innego. Przez ostatnie lata usilnie staraliśmy się zapobiec nadmiernemu rozrostowi naszej fundacji. Wypełniamy naszą misję, marnotrawstwo pozostawiając innym.

Moi koledzy z szkolnych lat powiedzieliby „Wales, włącz reklamy i nie p….”. Nie włączył reklam, kiedy jeszcze miał na to czas i szansę – a teraz już na pewno się nie uda. Ludzie ich nie zaakceptują i będzie bunt. Rozumiem rozterki, bo zbudowało się coś naprawdę wielkiego, z zapewne wspaniałą społecznością – tylko trudno jest na tym zarobić pieniądze. I już nawet nie chodzi tutaj o zysk ale o utrzymanie tego co jest.