Biznes

Jeden z gigantów IT może zwolnić ponad 100 tys. pracowników

MS
Maciej Sikorski
21

Ciekawe rzeczy dzieją się wokół IBM, możliwe, że w nim samym też. Ostatnio pisałem o tej firmie w kontekście przyznawanych patentów, tym razem warto wspomnieć o zwolnieniach. Według przedstawicieli korporacji, pracę straci kilka tysięcy osób - to niewielka część całości. Według Forbesa, dojdzie do i...

Ciekawe rzeczy dzieją się wokół IBM, możliwe, że w nim samym też. Ostatnio pisałem o tej firmie w kontekście przyznawanych patentów, tym razem warto wspomnieć o zwolnieniach. Według przedstawicieli korporacji, pracę straci kilka tysięcy osób - to niewielka część całości. Według Forbesa, dojdzie do istnego pogromu w szeregach starej korporacji.

Zacznę od tego, że zaskoczyła mnie liczba osób zatrudnianych przez IBM: ponad 430 tys. Przecież to sporych rozmiarów miasto. Przynajmniej w Polsce. W takim gigancie nie dziwi ani zatrudnienie kilku tysięcy pracowników, ani zwolnienie takiej grupy. Tym razem jednak mowa o naprawdę poważnych zmianach, restrukturyzacji, która otrzymała ponoć swój kryptonim: Project Chrome. W jej efekcie pracę miałaby stracić 1/4 pracowników - ponad 110 tys. osób. To zdecydowanie przebiłoby zwolnienia sprzed ponad dwóch dekad, wtedy firma pożegnała 60 tys. osób. Przy tym wyniku restrukturyzacja w Microsofcie (kilkanaście tysięcy zwolnionych pracowników) wygląda niczym kosmetyczne porządki. Choć trzeba pamiętać, że w korporacji z Redmond zatrudnienie jest zdecydowanie mniejsze.

Przedstawiciele IBM zaprzeczają jakoby miało dojść do takiej czystki. Nazywają te doniesienia niedorzecznymi i przekonują, że wystarczyłoby zapoznać się z niektórymi dostępnymi danymi, by zrozumieć, że firma planuje rozstać się ze znacznie mniejszą grupą pracowników - wskazuje się raczej na kilka tysięcy osób. Komu wierzyć? To pytanie, na które być może poznamy niedługo odpowiedź. Nie można wykluczać, że IBM faktycznie planował wielkie zwolnienia, ale wyciek informacji i towarzyszący im szum skłoniły decydentów do wstrzymania się z tą decyzją. Zwłaszcza, iż ów ruch (ewentualny) nie był chwalony - wskazywano, że to krótkowzroczne działanie, które poprawi wyniki w bliższej przyszłości, pozwoli pochwalić się lepszymi raportami kwartalnymi, ale na dłuższą metę oznacza poważne podcięcie skrzydeł.

Pogłoski dotyczące zmian w IBM należy odnieść do wyników firmy. Te są imponujące, korporacja zarabia w każdym kwartale prawdziwą fortunę, ale nie da się nie zauważyć, że biznes nie rośnie. Co więcej - kurczy się i to od dłuższego czasu. Przychody w ostatnim kwartale wyniosły 24,1 mld dolarów, a to oznacza spadek o 12% w porównaniu do analogicznego okresu roku 2013 (warto mieć jednak na uwadze, że wyniki trochę zniekształciły zawirowania na rynkach finansowych). W omawianym okresie zysk firmy wyniósł grubo ponad 5 mld dolarów, ale był to gorszy rezultat niż w ostatnich trzech miesiącach roku 2013. Skoro wyniki ulegają pogorszeniu, pojawia się proste pytanie: jak temu przeciwdziałać?

Szefowa korporacji, Ginni Rometty, ma twardy orzech do zgryzienia, jeśli niedługo nie przedstawi pomysłu na powstrzymanie negatywnego trendu i nie udowodni, że plan jest sensowny, to mogą się nad nią zebrać czarne chmury. Skoro już o chmurach mowa - cloud computing stanowi dzisiaj jeden z ważnych obszarów działalności firmy, a jego udział w przychodach i zyskach korporacji prawdopodobnie będzie rósł. Tego chciałby sam IBM, pytanie, czy uda się zrealizować plan? To już kwestia długoterminowa - póki co czekamy na odpowiedź dotyczącą zwolnień.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu